Belgia: Strajk generalny - sukcesem, ale rząd mówi, że nie da się zastraszyć

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 07-10-2005, 20:29

Pierwszy od dwunastu lat strajk generalny sparaliżował w piątek Belgię - w kioskach nie było gazet, w skrzynkach - poczty, w Brukseli nie kursowała komunikacja miejska, a w całym kraju sieć kolejowa została sparaliżowana. Nieczynne były niektóre urzędy, muzea, sądy, supermarkety, szkoły oraz banki.

Pierwszy od dwunastu lat strajk generalny sparaliżował w piątek Belgię - w kioskach nie było gazet, w skrzynkach - poczty, w Brukseli nie kursowała komunikacja miejska, a w całym kraju sieć kolejowa została sparaliżowana. Nieczynne były niektóre urzędy, muzea, sądy, supermarkety, szkoły oraz banki.

    Lewicowa centrala związkowa FGTB uznała strajk za sukces i ma nadzieję, że zrobi on odpowiednie wrażenie na rządzie, który nie chce zrezygnować z planów podwyższenia wieku emerytalnego i reformy ubezpieczeń społecznych. Właśnie te zamiary były powodem protestu.

    Premier Guy Verhofstadt zapowiedział jednak, że "nie da się zastraszyć strajkom" i reforma będzie wprowadzona w życie, a Belgowie będą mogli przechodzić na wcześniejszą emeryturę w wieku 60 lat, a nie 58, jak jest obecnie. Negocjacje ze związkowcami mają być kontynuowane w sobotę.

    24-godzinny strajk rozpoczął się w czwartek o godz. 22.00 i objął zarówno sektor publiczny, jak i prywatny. Sprawił niemało kłopotów brukselczykom, którzy rano nie mieli jak dojechać do pracy. Nie kursowało metro, w zajezdniach pozostała też większość autobusów i tramwajów. Część mieszkańców miasta przesiadła się do samochodów, co doprowadziło do gigantycznych korków. Sytuację pogorszyły jeszcze blokady, jakie związkowcy urządzili na kilku kluczowych skrzyżowaniach.

    Nie kursowały superszybkie pociągi Eurostar do Londynu i Thalys do Paryża. Wbrew pesymistycznym zapowiedziom lotnisko Bruksela-Zaventem obsługiwało pasażerów bez zakłóceń, a opóźnienia niektórych lotów dyrekcja tłumaczyła mgłą, jaka przez większą część dnia wisiała nad miastem. Całkowicie zamknięte było za tolotnisko Charleroi, przyjmujące tanie linie, w tym z Polski. Praktycznie nie działał drugi co do wielkości w Europie port w Antwerpii.

    Strajk obrazuje, do jakich napięć prowadzi rozpowszechnione w Europie zjawisko starzenia się społeczeństw. Nawet względnie zamożne kraje, jak Belgia, nie są w stanie sprostać obowiązkowi wypłaty emerytur rosnącej rzeszy ludzi i szukają możliwości oszczędności w kosztownym systemie zabezpieczeń społecznych.

    Jednak pomysł Verhofstadta, by Belgowie pozostali dłużej aktywni na rynku pracy, napotkał gwałtowny opór. Tymczasem w 2004 roku pracowało tylko 60,3 proc. Belgów w wieku 15-64 lata; to o 3 pkt. proc. poniżej średniej unijnej.

    Według prognoz w 2030 roku emerytury sięgną 12,3 proc. belgijskiego PKB (obecnie 9,3 proc.). Wydatki na ochronę zdrowia wzrosną w tym samym okresie z 7,2 proc. do 9,5 proc.

    FGTB liczył, że strajk pokaże determinację i poparcie dla związku, który liczy 1,3 mln członków. Jednak komentatorzy nie sądzą, by rzeczywiście mogło to odwieść władze od zamiarów przeprowadzenia koniecznej reformy. Druga wielka centrala związkowa, chrześcijańska CSC, widzi pozytywne zmiany w stanowisku rządu i w ostatniej chwili wycofała się z protestu.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane