Ben Bernanke i Fed dobili rynki Ameryki

Rafał Białkowski, CK
18-01-2008, 00:00

Szef banku centralnego USA rozczarował inwestorów. Dobił ich indeks Fed z Filadelfii. Indeksy znów poszły w dół.

Szef banku centralnego USA rozczarował inwestorów. Dobił ich indeks Fed z Filadelfii. Indeksy znów poszły w dół.

Czwartkową sesję na rynkach amerykańskich ustawiły dwa ważne wydarzenia. O 16.00, tuż po otwarciu handlu, przed kongresową komisją budżetową wystąpił Ben Bernanke, szef amerykańskiego banku centralnego (Fed). Dwie godziny później oddział Fed z Filadelfii opublikował raport o kondycji gospodarczej stanów Pensylwania, New Jersey i Delaware. Słowa Bena Bernanke zostały przyjęte chłodno, a inwestorzy wystraszyli się mocno recesyjnych danych z Filadelfii. Do 16.00 indeksy próbowały rosnąć. Później optymizm prysł, a sesja skończyła się mocno na minusie.

Na problemy pakiet

Szef Fed uważa, że choć perspektywy dla USA pogorszyły się, to spowolnienie można powstrzymać. Wystarczy dobry pakiet stymulujący gospodarkę, a taki ma już rząd. To wiele ulg podatkowych, stymulujących wzrost gospodarczy. Dodał, że plan fiskalny powinien oddziaływać na wydatki tak mocno, jak to tylko możliwe w następnych 12 miesiącach.

— Jesteśmy gotowi podjąć znaczące dodatkowe działania, by wspierać wzrost i odpowiednio zabezpieczyć gospodarkę przed spowolnieniem. Wszelkie działania fiskalne mogą się z założenia okazać pomocne. Tylko działania fiskalne i monetarne razem mogą zapewnić szersze wsparcie dla gospodarki — mówił Ben Bernanke.

Dla inwestorów oznaczało to tylko ogólnikowe poparcia planu fiskalnej stymulacji gospodarki. Oczekiwali raczej wyraźnej zapowiedzi dalszych cięć stóp procentowych. Na razie mogą tylko liczyć na to, że Fed obniży stopy procentowe w styczniu o 50 pkt baz., z 4,25 do 3,75 proc. Pewności nie mają.

— Szef Fed negatywnie zaskoczył inwestorów mówiąc, że Europa rozwija się wciąż szybciej niż USA. Zmieniło to relatywne postrzeganie amerykańskiej gospodarki — mówi Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Bank.

Cios z Filadelfii

Prawdziwym ciosem w plecy dla inwestorów okazały się informacje o gwałtownym spadku aktywności przemysłu w regionie Filadelfii. Indeks Fed spadł w styczniu do minus 20,9 pkt (najniższego poziomu od 2001 r.) z minus 1,6 pkt w grudniu. Analitycy spodziewali się minus 1 pkt (wartości poniżej zera i tak oznaczają recesję). Nasiliło to obawy rynku, choć ten region nie należy do największych w USA.

— Inwestorzy nadal martwią się o amerykańską gospodarkę, może niepotrzebnie. Może nie jest ona w aż tak złym stanie jak niektórym się wydaje. Warto też zwrócić uwagę na pozytywne rzeczy, jak spadek bezrobocia — komentuje Kate Warne, strateg z firmy doradczej Edward Jones.

Na pozytywy nikt jednak nie zwracał uwagi. Indeksy osuwały się do końca sesji. Dow Jones stracił 2,46 proc., a Nasdaq 1,99 proc.

387,66

pkt Tyle stracił indeks Dow Jones od sesyjnego maksimum do minimum, tuż przed końcem notowań...

 

72,86

pkt ...a o tyle od maksimum

do minimum zjechał Nasdaq. Maksima zanotowano kilka minut przed wystąpieniem szefa Fed.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski, CK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ben Bernanke i Fed dobili rynki Ameryki