Bernanke osłabił dolara

15-02-2007, 09:15

Środa przyniosła umocnienie się złotego, które było kontynuowane także dzisiaj rano. W efekcie o godz. 8:54 za jedno euro płacono 3,8930 zł, a za dolara 2,9630 zł.

Środa przyniosła umocnienie się złotego, które było kontynuowane także dzisiaj rano. W efekcie o godz. 8:54 za jedno euro płacono 3,8930 zł, a za dolara 2,9630 zł.

Nastroje poprawiły się także na rynkach wschodzących, po tym szef FED zasygnalizował, iż spodziewa się wygasania presji inflacyjnej w USA, co doprowadziło do osłabienia się amerykańskiego dolara na rynkach światowych. Inwestorzy doszli do przekonania, że kolejnym ruchem banku centralnego w perspektywie kilku kwartałów będzie obniżka stóp procentowych, co zwiększyło atrakcyjność inwestycji na rynkach wschodzących. Warto także pamiętać o tym, że fundamenty gospodarek naszego regionu są wciąż dobre, co tylko jest dodatkowym plusem. Aprecjacja walut mogła zostać częściowo ograniczona przez opublikowane dzisiaj w nocy dane o wzroście gospodarczym w Japonii w IV kwartale ub.r., który okazał się być najwyższy od ponad 3 lat, zwiększając tym samym szanse na ewentualną podwyżkę stóp procentowych przez Bank Japonii w przyszłym tygodniu. Mogłaby ona doprowadzić do pewnego spadku atrakcyjności strategii opartych o tzw. carry-trade, czyli tani pieniądz, chociaż stopy procentowe na poziomie 0,5 proc. i tak nadal byłyby niskie, a szanse na ich wzrost w przyszłym tygodniu i tak wynoszą tylko 54 proc.

Klimat poprawił się wczoraj także na rynku długu, po tym jak zgłoszony popyt na 12-letnie indeksowane obligacje WZ0118 o wartości 2 mld zł wyniósł aż 16,6 mld zł, co skłoniło resort do przeprowadzenia udanej aukcji dodatkowej na 400 mln zł. Warto jednak zauważyć, że papierów indeksowanych nie jest na rynku wiele i tym samym większe zainteresowanie nimi jest usprawiedliwione. Inwestorzy zupełnie zignorowali natomiast informacje, jakie napłynęły z sejmowej Komisji Rolnictwa, która nieoczekiwanie przychyliła się do wniosku Platformy Obywatelskiej o odwołanie Andrzeja Leppera ze stanowiska ministra rolnictwa. Jej sugestie nie są wprawdzie wiążące dla decyzji Sejmu, tyle, że wniosek przeszedł jednym głosem – Wojciecha Mojzesowicza z PiS, co tylko może pogorszyć nastroje w koalicji. Jak na razie inwestorzy nie zwracają na to większej uwagi i dosyć słusznie, gdyż temperatura na naszej scenie politycznej nie jeden raz była o wiele wyższa i nic z tego nie wynikało.

Dzisiaj uwaga inwestorów skupi się na danych o inflacji konsumenckiej i średniej płacy w styczniu, które zostaną opublikowane o godz. 14:00. Mogą się one okazać kluczowe dla oceny szans, co do oceny trendu w kolejnych miesiącach i ewentualnej podwyżki stóp procentowych przez RPP na wiosnę. Szacuje się, że wskaźnik CPI wzrósł do poziomu 1,7 proc. r/r z 1,4 proc. r/r w grudniu, a dynamika średniej płacy obniżyła się z 8,5 proc. r/r do 6,6 proc. r/r. Naszym zdaniem nie można wykluczyć, że będzie ona jeszcze niższa.

Co dzisiaj? Spadek notowań EUR/PLN poniżej 3,90 zł potwierdzałby koncepcję, iż kolejne tygodnie upłyną pod znakiem mocniejszego złotego. Zresztą zarówno na tej parze, jak i na USD/PLN można zauważyć techniczną formację głowy i ramion na wykresach dziennych, która potwierdzałaby tą koncepcję. Dzisiaj spodziewalibyśmy się jednak nieznacznego uspokojenia rynku i konsolidacji 3,8850-3,9050 zł dla EUR/PLN i 2,9550-2,9750 zł dla USD/PLN.

Rynek międzynarodowy:

Przemawiający wczoraj w Kongresie, szef FED nie spełnił nadziei pokładanych przez część inwestorów, która liczyła, że jego wystąpienie będzie bardziej „jastrzębie” i tym samym zbliżone do tego, co usłyszeliśmy w miniony piątek ze strony Williama Poole’a. Przedstawiając okresowy raport na temat gospodarki i jej perspektywy, Ben Bernanke przyznał jednak, iż wprawdzie spodziewa się kontynuacji jej umiarkowanego wzrostu, to jednak źródłem niepewności nadal pozostaje sytuacja na rynku nieruchomości. Przyznał również, iż spodziewa się stopniowego słabnięcia presji inflacyjnej. Po tych słowach uczestnicy rynku doszli do przekonania, iż posunięciem FED za kilka kwartałów będzie obniżka stóp procentowych. To doprowadziło do sporej przeceny „zielonego” na rynkach. Dodatkowo oczekiwania, co do dwóch podwyżek stóp procentowych do poziomu 4 proc. w strefie euro do końca tego półrocza, doprowadziły do sytuacji, w której kurs EUR/USD wzrósł w okolice 1,3150. Istotność tego technicznego oporu sprawiła jednak, iż nie został on wyraźnie pokonany. O godz. 8:54 za jedno euro płacono 1,3135 dolara.

Co dzisiaj? Kalendarz danych jest dosyć bogaty, zwłaszcza tych ze Stanów Zjednoczonych (wskaźnik NY FED Mfg, napływ kapitałów netto, produkcja przemysłowa, wskaźnik Philly FED i nastrojów na rynku nieruchomości NAHB). Czeka nas także kolejne wystąpienie szefa FED w Kongresie – tym razem w Izbie Reprezentantów. Nie wydaje się jednak, aby znacząco różniło się ono od tego, co usłyszeliśmy wczoraj. Z kolei oczekiwania, co do publikacji w/w danych makroekonomicznych są w większości przypadków nieco gorsze od tych z poprzedniego okresu. Tym samym presja na słabego dolara powinna się utrzymywać, chociaż biorąc pod uwagę czynniki techniczne, czwartek może dać chwilę odpoczynku, czyli konsolidację EUR/USD na poziomach 1,3110-60.

Marek Rogalski Główny analityk walutowy

Departament Doradztwa i Analiz DM TMS Brokers S.A

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Bernanke osłabił dolara