Bertelsmann i EMI rozmawiają o fuzji

Marcin Gesing
opublikowano: 14-11-2000, 00:00

Bertelsmann i EMI rozmawiają o fuzji

Cały weekend przedstawiciele dwóch koncernów medialnych, Bertelsmanna i EMI Group, uzgadniali warunki ewentualnej fuzji. Gdyby doszło do połączenia, wartość transakcji wyniosłaby 3 mld USD (13,8 mld zł), a połączone kompanie stałyby się liderem na światowym rynku fonograficznym.

Chociaż przedstawiciele obu koncernów na razie nie chcą ujawniać szczegółów planowanego aliansu, można przypuszczać, że EMI przejmie od niemieckiego partnera jego oddział muzyczny — Bertelsmann Music Group (BMG). W zamian Bertelsmann miałby wejść w posiadanie 50-proc. pakietu walorów EMI Group.

Skok do przodu

Londyńska EMI jest obecnie drugą — patrząc na udział w rynku muzycznym — wytwórnią fonograficzną na świecie. Według analityków, fuzja EMI i BMG wydaje się sensownym posunięciem, które może zaowocować powstaniem największej w świecie kompanii o łącznym, 25-proc. udziale w światowym rynku fonograficznym. Oba podmioty wyprzedziłyby Universal Music, który w tej chwili może się pochwalić 21,4-proc. kawałkiem fonograficznego tortu.

Fuzja musi poczekać

Połączenie Bertelsmanna i EMI nie jest jeszcze przesądzone — informują przedstawiciele wytwórni. EMI jest związana umową zawartą z Warner Music, niedoszłym partnerem brytyjskiej firmy. Porozumienie zakazuje londyńskiej kompanii poszukiwania partnera do 31 stycznia 2001 roku. Nie jest też pewne, czy ewentualna fuzja BMG i EMI uzyska akceptację urzędników Komisji Europejskiej. Tym bardziej że połączenie EMI z Warnerem zostało odwołane na kilka dni przed ogłoszeniem w tej sprawie decyzji urzędników KE. Wówczas już było wiadomo, że Komisja Europejska nie zgodzi się na takie rozwiązanie. Powodem były obawy przed zmonopolizowaniem europejskiego rynku fonograficznego.

Jednak specjaliści uważają, że na połączenie EMI z Bertelsmannem KE będzie patrzyła przychylniejszym okiem. Zarządy firm zapewniają, że spełnienie kryteriów wymaganych przez unijnych decydentów jest najistotniejszym warunkiem realizacji planów połączeniowych. Analitycy uważają, że EMI musi zrezygnować z dotychczasowej niezależności, jeśli chce przetrwać na rynku, w którym udział wytwórni spadł w ubiegłym roku do 13,5 proc. z 14,2 proc. w 1998 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Gesing

Polecane