Bessa podwójnie szkodzi wycenie IDM

Kamil Zatoński
opublikowano: 11-01-2008, 00:00

Coraz gorsza koniunktura na rynku wzmacnia obawy inwestorów o wyniki krakowskiej firmy

Walory brokera znalazły się wczoraj w grupie najsłabszych uczestników indeksu mWIG40. Kurs spółki spadał nawet o 10 proc., do 11,06 zł. To najmniej od kwietnia 2007 r. Trend spadkowy trwa od czerwca 2007 r., a ostatnie trzy sesje to prawdziwy pogrom. Wartość akcji spadła o 18 proc.

Inwestorzy konsekwentnie pozbywają się walorów spółki. To skutek obaw o pogorszenie wyników, spowodowane dekoniunkturą na rynku kapitałowym. Tak naprawdę IDM w obecnej postaci i przy dzisiejszej skali działalności nie doświadczył jeszcze bessy. Nie wiadomo więc, jak spółka przetrwa gorsze czasy i jak minimalizować będzie w wynikach negatywny wpływ ucieczki inwestorów z rynku.

Działalność maklerska i doradcza, a także zarządzanie funduszami, to blisko trzy czwarte skonsolidowanych przychodów grupy w pierwszych trzech kwartałach 2007 r. Z tych źródeł pochodziło 104 ze 117 mln zł zysku netto. Dla IDM żyłą złota były do tej pory nie tyle tradycyjne usługi maklerskie (pośrednictwo w obrocie), ile obsługa spółek w ofertach publicznych lub niepublicznych. W 2007 r. biuro wprowadziło na giełdę 11 nowych spółek. Pośredniczyło też w 13 emisjach wtórnych (tzw. SPO), 22 transakcjach pre-IPO i 14 emisjach obligacji. Dodatkowe zyski przynosiły inwestycje w walory klientów czy udzielanie kredytów na zakup akcji w IPO.

Plany na ten rok obejmują 20 ofert pierwotnych oraz po kilkanaście SPO i pre-IPO. Zadanie jest więc ambitne, biorąc pod uwagę sytuację na rynku. Warto jednak podkreślić, że IDM ma już umowy mniej więcej z połową zainteresowanych spółek. Niezależnie więc od powodzenia ofert, jeszcze przez jakiś czas firma będzie księgować przychody za świadczone usługi. Z czasem strumień przychodów w tym segmencie prawdopodobnie będzie się kurczył. Trudno też liczyć na to, by zarządzający w IDM uchronili aktywa brokera przed skutkami bessy.

Spółka ogłosiła właśnie plan dywersyfikacji działalności. Do zapowiadanego uruchomienia banku (to może być proces kosztowny i długotrwały), doszła zapowiedź wyjścia za granicę. Do sfinansowania ekspansji potrzeba jednak kapitału (kilkaset mln zł) z emisji z prawem poboru. Poziom dyskonta (a więc różnica między obecną ceną rynkową a ceną akcji nowej emisji) wiele powie. Nie tylko o rzeczywistej skali planów, ale też o tym, jak duzi inwestorzy postrzegają spółkę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu