Bez inwestorów z USA rynki w letargu

Roman Przasnyski
opublikowano: 06-07-2010, 00:00

Wczorajsza sesja pokazała, że bez wskazówek z Wall Street inwestorzy na naszym kontynencie nie byli w stanie podejmować bardziej odważnych decyzji. Dane dotyczące europejskiej gospodarki nie zdołały pobudzić ich do działania. Wskaźniki aktywności gospodarczej w sferze usług okazały się zbliżone do oczekiwań, zaś nieco rozczarowująca informacja o wzroście sprzedaży detalicznej w maju nikogo nie przestraszyła. W kolejnych dniach makroekonomicznych impulsów także nie będzie zbyt wiele. Jest więc bardzo prawdopodobne, że na emocje i rozstrzygnięcia przyjdzie nam jeszcze nieco poczekać.

Inwestorzy na warszawskiej giełdzie jedynie przez pierwszych kilkanaście minut handlu cieszyli się w poniedziałek niewielkim wzrostem indeksów. Zwyżki nie przekraczały na otwarciu 0,2 proc. Wskaźnik największych spółek przez moment przebił się nieznacznie powyżej 2300 punktów, jednak nie był w stanie utrzymać się powyżej tego poziomu zbyt długo. W pierwszej części sesji w gronie dużych firm liderami wzrostów były akcje BRE, zwyżkujące o 1,9 proc., i BZ WBK, rosnące o 0,9 proc. O 0,7 proc. w górę szły walory Telekomunikacji Polskiej. WIG20 szybko tracił ich wsparcie, a za spadek odpowiedzialne były głównie papiery Pekao i PKN Orlen, które zniżkowały po około 1 proc. Przez większą część dnia WIG20 poruszał się w bardzo wąskim przedziale 2284-2304 punktów, z tendencją do przebywania bliżej jego dolnego ograniczenia. Ostatecznie zniżkował o 0,42 proc., indeks szerokiego rynku stracił 0,3 proc., a sWIG80 spadł o 0,26 proc. MWIG40 nie zmienił swojej wartości w porównaniu z piątkowym zamknięciem. Obroty były niewielkie i wyniosły zaledwie 541 mln zł.

Także na giełdach naszego regionu nie działo się najlepiej. Rano nieznacznie zyskiwały jedynie indeksy w Bukareszcie i Budapeszcie. O 2,5 proc. w górę szedł wskaźnik w Tallinie. Giełdy w Sofii i Moskwie lekko traciły, zaś spadek w Rydze sięgał 1,6 proc. W ciągu dnia zmiany były zupełnie kosmetyczne.

W warunkach braku impulsów makroekonomicznych, nieobecności świętujących inwestorów amerykańskich oraz marazmu na głównych parkietach europejskich handel na warszawskim parkiecie toczył się w bardzo leniwym tempie i przy niewielkich zmianach wartości indeksów. Na tle pozostałych giełd nasz WIG20 należał do najsłabszych, po Sofii i Rydze. Byki własnej siły nie mają więc zbyt wiele. Niechętnie reagowały też na słabe sygnały wysyłane przez indeks giełdy we Frankfurcie. Szansa na kontynuację piątkowej zwyżki nie została wykorzystana, zaś podciągnięcie rynku przy bardzo niskich obrotach nie było zbyt trudnym zadaniem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy