Bez mediacji w procesie o 42 mln zł odszkodowania od państwa

PAP
aktualizacja: 25-01-2018, 15:45

Nie doszło do próby mediacji w sprawie z powództwa Roberta Janeczka - przedsiębiorcy handlującego przed laty olejem rzepakowym, który domaga się 42 mln zł odszkodowania od państwa za straty poniesione na skutek błędnych decyzji aparatu skarbowego.

Zobacz więcej

Robert Janeczek fot. Dawid Markysz/EDYTOR

Na mediacje nie zgadza się „na obecnym etapie” Prokuratoria Generalna RP. Oznacza to, że proces w tej sprawie będzie toczył się w normalnym trybie. Sprawa jest rozpoznawana po raz drugi - poprzedni wyrok uchylił sąd apelacyjny.

W czwartek przed Sądem Okręgowym w Katowicach strony spotkały się na kolejnym posiedzeniu. Na poprzednim – w listopadzie ub.r. - z inicjatywy prokuratora, który przystąpił do tej sprawy reprezentując interes społeczny, padła propozycja mediacji. Zgodnie ze wskazaniem sądu, do czwartkowego posiedzenia strony miały podjąć taką próbę.

„Zarówno my, jak i prokurator byliśmy za tą propozycją, natomiast Prokuratoria Generalna RP wypowiedziała się przeciwko jakimkolwiek działaniom mediacyjnym +na obecnym etapie”. Bez zgody Prokuratorii oczywiście nie ma możliwości mediacji” - powiedział PAP pełnomocnik Janeczka mec. Piotr Kukawski.

Jak dodał, mediacja do niczego nie zobowiązuje, dlatego on, jego klient i prokurator są zaskoczeni stanowiskiem Prokuratorii. „Ten twardy opór wydaje nam się dosyć dziwny” - powiedział mecenas. „Czuję się jak obywatel trzeciej kategorii. Prokuratoria nie wykazuje żadnej woli rozmowy” - skomentował sam Janeczek.

„Prokuratoria jest adwokatem Skarbu Państwa – pełnomocnikiem, który występuje w procesie sądowym. Natomiast podstawowe decyzje (...) podejmuje każdorazowo klient – czyli jednostka organizacyjna, która reprezentuje Skarb Państwa w postępowaniu” - powiedziała PAP rzeczniczka Prokuratorii Generalnej RP mec. Sylwia Hajnrych. Jak dodała, to klient decyduje, czy w danej sprawie mediacja jest celowa, radca Prokuratorii może jedynie przekazać tę informację sądowi.

W 2004 r. firma Janeczka podpisała z Rafinerią Trzebinia duży kontrakt na dostawę oleju rzepakowego do produkcji biopaliw, Janeczek miał dostarczać blisko 600 ton oleju na miesiąc. Kłopoty biznesmena rozpoczęły się, gdy zwrócił się do Urzędu Skarbowego w Częstochowie o interpretację prawa podatkowego. Chodziło o stawkę VAT na surowy, jadalny olej rzepakowy z przeznaczeniem na cele inne niż spożywcze.

Według interpretacji częstochowskiego urzędu, VAT w takim przypadku wynosi 22 proc., a nie 7 proc. - i taka też stawka przez pewien okres była odprowadzana. Później Izba Skarbowa w Katowicach podała, że informacja częstochowskiego urzędu była błędna. W połowie 2015 r. Janeczek dostał co prawda zwrot z tytułu nadwyżki wpłaconego podatku, ale - jak sam mówi - zaczęły się też jego kłopoty.

Miał wiele kontroli skarbowych, zablokowano mu konta bankowe, stracił wiarygodność u kontrahentów, dostał też zarzuty karno-skarbowe, a komornik zlicytował jego linie technologiczne do wytwarzania oleju. Z powodu braku możliwości kredytowych już w 2006 r. zaczął mieć zaległości wobec dostawców surowców i nie był w stanie zrealizować umowy z Rafinerią Trzebinia. Działalności gospodarczej nigdy nie udało mu się wznowić.

W grudniu 2015 r. skierował do sądu pozew, w którym domaga się 42 mln zł odszkodowania za utracone korzyści w związku z niezrealizowaniem kontraktu, który miał trwać do listopada 2010 r. Prokuratoria Generalna domagała się oddalenia powództwa ze względu na przedawnienie.

Janeczek podkreślał, że kilkakrotnie wzywał Skarb Państwa do zawarcia ugody, zawsze jednak spotykał się z odmową. Zwlekanie z pozwem tłumaczył m.in. poszukiwaniem prawników i koniecznością wiarygodnego i profesjonalnego wyliczenia doznanej szkody.

We wrześniu 2016 r. katowicki sąd okręgowy oddalił powództwo Janeczka, uznając, że zgłaszane przez niego roszczenia przedawniły się. Biznesmen odwołał się. W czerwcu 2017 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach uchylił wyrok I instancji.

SA zauważył, że Janeczek kilkakrotnie bezskutecznie kierował do aparatu skarbowego wezwania do ugody i tylko pierwsze z nich przerwało bieg przedawnienia. Jednakże - zdaniem sądu - bardziej istotne znaczenie ma zachowanie strony pozwanej, które "może być ocenione jako sprzeczne z prawem czy zasadami współżycia społecznego".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Bez mediacji w procesie o 42 mln zł odszkodowania od państwa