Bez personalizacji ani rusz

Dorota Kaczynska
opublikowano: 25-10-2018, 22:00

Można traktować pacjenta jak mechanizm biologiczny i skupiać się tylko na jego potrzebach fizjologicznych. Taki dietetyk nie zrobi jednak kariery.

Paleo, southbeach, oxy, 3D chili, weight watchers albo szangri-la? Czy też lepiej kapuściana, cebulowa, owocowa, jogurtowa? Można też sięgnąć po dietę śródziemnomorską, nordycką, tybetańską lub hollywoodzką, albo dostosować się do zaleceń Pepsi Elliot, Fultona, Bardadyna... Reasumując, lista pomysłów na odżywanie — mniej lub bardziej popartych nauką — rośnie w ostatnich latach w szybkim tempie. W rezultacie praktycznie każdy znajdzie przepisy zgodne ze swoimi potrzebami żywieniowymi, rytmem życia, a nawet światopoglądem. Warto jednak słuchać zarówno własnego organizmu, jak i zapoznać się z fachową literaturą czy opinią lekarza, zanim zaczniemy na nowo układać codzienne menu.

To się liczy. Styl życia i światopogląd są nieodłącznymi elementami potrzeb żywieniowych człowieka — mówi Damian Parol, dietetyk.
Wyświetl galerię [1/2]

To się liczy. Styl życia i światopogląd są nieodłącznymi elementami potrzeb żywieniowych człowieka — mówi Damian Parol, dietetyk. FOT. MATERIAŁY PRASOWE

— Nie ma dobrej diety bez personalizacji i każdy warty polecenia dietetyk to wie. Rozwija się jednak trend „pseudopersonalizacji”, który żeruje na ludzkiej potrzebie bycia wyjątkowym. Najstarszym jego przykładem jest dieta zgodna z grupą krwi, ale są też kolejne wcielenia — np. diety rzekomo dostosowane do genotypu, reakcji typu IgG czy nawet budowy ciała. Takie metody są atrakcyjne marketingowo, ale mają bardzo słabe poparcie w nauce — ostrzega Damian Parol, dietetyk.

Zgodnie ze światopoglądem

Przede wszystkim dobry dietetyk patrzy dziś na pacjenta holistycznie, czyli tak, by stan umysłu, ducha i ciała były ze sobą w zgodzie. Jak wyjaśniają eksperci, pod uwagę są brane nie tylko potrzeby żywieniowe konkretnej osoby, lecz również stan zdrowia, wyniki badań, styl życia — np. ograniczenia związane z pracą, rodziną, sytuacją finansową — oraz aktywność fizyczna i światopogląd.

— Bardzo ważny jest również cel, z jakim pacjent się do nas zgłasza, np. chce poprawić wyniki sportowe, stan skóry, samopoczucie, odchudzić się lub zwiększyć masę mięśniową. Dieta, a właściwie zdrowy sposób odżywiania, powinna idealnie wpasowywać się w codzienne życie, być nieuciążliwa, elastyczna, zmienna w zależności od różnych czynników i przede wszystkim — przyjemna — wylicza Emilia Sienkiewicz, dietetyk kliniczny z poradni Dietomedica.

Również Damian Parol przekonuje, że styl życia i światopogląd są elementami potrzeb żywieniowych człowieka, a więc diety.

— Oczywiście można podejść do pacjenta jak do „biologicznej maszyny” i wziąć pod uwagę tylko jego potrzeby fizjologiczne. Ale taki dietetyk raczej nie zrobi dużej kariery. Biologiczne zapotrzebowanie na składniki jest równie ważne, jak upodobnia i umiejętności kulinarne, ilość czasu na gotowanie i jedzenie posiłków itd. Światopogląd też jest krytycznie ważny. Wielu moich pacjentów to weganie i wegetarianie — u takich osób nie umieszcza się więc mięsa w diecie, tylko szuka jego zamienników. Znaczenie może mieć też religia. W końcu Żydzi nie jedzą wieprzowiny, a polscy katolicy unikają mięsa w piątek — twierdzi dietetyk.

Personalizacja jest ważna także dla firm oferujących catering dietetyczny. Na przykład w spółce Maczfit, największej w Polsce firmie z tej branży, działa sztab dietetyków klinicznych, którzy na podstawie wywiadu telefonicznego lub mailowego doradzają przy wyborze optymalnego programu dietetycznego i jego kaloryczności.

— Styl życia i cele, które klient chce osiągnąć, mają ogromne znaczenie. Inną dietę należy zaproponować osobie trenującej pięć razy w tygodniu, a inną — zapracowanemu menedżerowi warszawskiej korporacji, który zwyczajnie nie ma czasu zdrowo gotować. Wiele osób zwraca się do nas, ponieważ chce zrezygnować z jedzenia mięsa. Pokazujemy klientom, że dieta wegetariańska czy wegańska wcale nie musi być droga, czy pozbawiona walorów smakowych. Mamy teraz tyle możliwości — burgery z soczewicy, „jajecznica” z tofu, a nawet danie o smaku ryby z selera — twiedzi Maciej Lubiak, założyciel i prezes Maczfitu.

Pozytywna rewolucja

Polacy są coraz bardziej świadomi, że spersonalizowana dieta jest jedynym sensownym rozwiązaniem.

— Nie ma dwóch takich samych organizmów, każdy z nas jest inny, unikatowy, w związku z tym nie ma jednej diety odpowiedniej dla wszystkich. Mam nadzieję, że personalizacja diety będzie głównym rozwiązaniem stosowanym przez dietetyków w przyszłości — przekonuje Emilia Sienkiewicz.

Damian Parol wskazuje, że rosnący zasób danych o fizjologii człowieka pomaga w personalizacji diet. Do tego mamy coraz lepsze narzędzia do ich przygotowywania — głównie programy dietetyczne.

— Z jednej strony, to umożliwia, a z drugiej — wymusza coraz większe dostosowywanie diety do konkretnego pacjenta. Ponadto rośnie w społeczeństwie zainteresowanie edukacją żywieniową. Coraz więcej osób chce nie tylko mieć dobrą dietę, ale też wysoką samoświadomość żywieniową i samodzielnie dobierać odpowiednie dania, produkty czy całe diety — podkreśla Damian Parol.

Również Maciej Lubiak przekonuje, że wzrost personalizacji jest nieunikniony, zwłaszcza że już teraz Polacy mają bardzo duże wymagania wobec branży cateringu dietetycznego. Firmy te nie mogą więc uciec od personalizacji.

— Z pewnością każdy — niezależnie od celu, stylu życia i poglądów — szuka oferty cateringu dietetycznej dopasowanej do swoich potrzeb. Myślę, że nasza konkurencja wychodzi z podobnego założenia — wszyscy razem bierzemy udział w tej pozytywnej rewolucji — konkluduje prezes Maczfitu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczynska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Bez personalizacji ani rusz