Bez zapaści i beznagłego odbicia

Barbara Warpechowska
21-03-2012, 00:00

Rozmowa z Andrzejem Ciepielą, dyrektorem Polskiej Unii Dystrybutorów Stali

„Puls Biznesu”: Według prognoz 2011 rok miał być trudny dla dystrybutorów stali. Tak było? Andrzej Ciepiela: Nie mamy jeszcze wszystkich wyników firm. Jednak już dziś można powiedzieć, że skoro średnio dystrybutorzysprzedali o 18 proc. więcej niż w 2010 r., to zyski też powinny być satysfakcjonujące. Większy wpływ na wyniki miało pierwsze półrocze, gdy rosły ceny wyrobów. Dla wielu firm był to pierwszy rok prawdziwej stabilizacji i otrząśnięcia się po skutkach kryzysu z lat 2009-10. I to liczą także w tym roku.

Pan także oczekuje stabilizacji?

Nie ma przesłanek, aby spodziewać się nagłej zapaści, ale nie oczekujemy również nagłego odbicia rynku i jakiegoś niespodziewanego wzrostu popytu. Na początku roku obserwowaliśmy wzrosty, a później delikatną korektę. Szacujemy, że zużycie wyrobów stalowych w Polsce w tym roku może wzrosnąć w granicach 8-10 proc. Jednak na kondycję branży wpływa wiele czynników. Duże znaczenie będzie miał kurs złotego do dolara i euro, który zaburza rzeczywisty obraz rynku. Pojawia się też problem do niedawna na rynku nieobecny — płynność finansowa firm, zwłaszcza w sektorze budowlanym. Mimo pewnych zagrożeń możemy jednak spokojnie założyć, że firmy, które ciężki czas kryzysu przetrwały dzięki właściwej polityce i sprawnemu zarządzaniu, teraz w obliczu pięknej wiosny nie mają się czego obawiać.

Czy widać jakieś istotne zmiany w branży?

Tak. Mimo mieszanych uczuć widzimy zmianę trendu w inwestycjach w branży stalowej. Żeby sprostać rosnącym wymaganiom rynku, trzeba się stale modernizować.

Czy dystrybutorzy powinni się obawiać konkurencji ze Wschodu?

Na szczęście popyt na stal mimo chwilowych wahań rośnie. W tym kontekście duża nadwyżka produkcji stali w Chinach wcześniej czy później będzie miała przełożenie na Europę. Z drugiej strony — Chiny i Indie są przede wszystkim zorientowane na zużycie wewnętrzne. Tam tak naprawdę następuje realny wzrost rynku. Według prognoz Światowej Organizacji Stali jawne zużycie stali na świecie w tym roku wzrośnie o 5,4 proc, natomiast w krajach Unii Europejskiej o 2,5 proc.

Chiny mają nadwyżkę stali. Będą chciały ją sprzedać.

Jak szacuje chińskie Ministerstwo Przemysłu i Technologii Infor-macyjnych, Chiny wyprodukują w tym roku 730 mln ton stali surowej, czyli o 6,8 proc. więcej niż w ubiegłym roku. W 2012 r. wyeksportują 50 mln ton wyrobów gotowych ze stali (wzrost o 2,1 proc.), natomiast import tych produktów może wynieść nawet 15 mln ton (spadek o 4 proc.). Nie oznacza to jednak, że europejskie huty stoją na straconej pozycji. Ekspansję Chin potraktują raczej jako wyzwanie, któremu trzeba sprostać. I choć nie ma zagrożenia zalewu Europy chińską stalą, z pewnością na rynku doszłoby do ostrej walki cenowej. Na razie nikomu — ani europejskim, ani chińskim producentom — raczej nie zależy na obniżkach cen stali. Trzeba też podkreślić, że europejscy producenci stali elastycznie i bardzo szybko reagują na zmieniające się potrzeby rynku. Potrafią szybko dostarczyć towar, czego nie zawsze można oczekiwać od dostawców pozaeuropejskich. I ta przewaga z racji renty geograficznej i logistycznej może być wykorzystana przez europejskich producentów stali.

Znowu pojawiają się informacje o wyłudzaniu VAT przez spółki handlujące wyrobami hutniczymi. Na ile uderza to w firmy zrzeszone w PUDS?

Z analiz rynku dokonanych przez Polską Unię Dystrybutorów Stali wynika, że proceder związany z wyłudzaniem VAT w handlu wyrobami hutniczymi to prawdziwa patologia. Mówimy zarówno o oszustwach polegających na niepłaceniu podatku VAT, jak i o nielegalnym imporcie. Jak wygląda ten proceder? Nieuczciwe firmy kupują stal zbrojeniową i deklarują jej eksport. Tym samym są zwolnione z płacenia VAT. Okazuje się jednak, że towar nigdy nie opuszcza Polski i za pomocą podstawionych firm jest rozprowadzany do krajowych odbiorców. Ponieważ oszuści nie odprowadzają do urzędu skarbowego należnego podatku, sprzedają stal zbrojeniową po atrakcyjnych cenach. Są one zazwyczaj dużo niższe niż te, jakie oferują producenci.

Jak duża to skala?

Szacujemy, że nawet 40 proc. sprzedawanej w Polsce stali zbrojeniowej może przechodzić przez ręce przestępców podatkowych. Sądzimy, że w tym roku zużycie stali zbrojeniowej wyniesie około 1,3 mln ton. Praktyka pokazuje, że najbardziej podatny na oszustwa materiał to pręty żebrowane. Na rynku dominują indywidualni odbiorcy prętów. To powoduje, że skontrolowanie, czy transakcja jest prawidłowa, jest trudne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Huty / Bez zapaści i beznagłego odbicia