BGŻ szykuje obronę przez atak

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 25-01-2008, 00:00

BGŻ zagęszcza obronę na swoim polu. Do sieci własnych oddziałów dołoży 150 placówek franczyzowych i 30 własnych.

Franczyza uderzy w rywali penetrujących lokalne rynki

BGŻ zagęszcza obronę na swoim polu. Do sieci własnych oddziałów dołoży 150 placówek franczyzowych i 30 własnych.

BGŻ nosił się z tym zamiarem od dawna. Wreszcie podjął decyzję i od tego roku zaczyna tworzyć sieć oddziałów franczyzowych. Na początek, w pierwszej połowie 2008 r., uruchomi 5-6 placówek. W ramach pilotażu. Potem rozwinie sieć w całym kraju.

— Nie ma nas jeszcze w blisko stu powiatach, a chcemy być obecni we wszystkich — wyjaśnia Jacek Bartkiewicz, prezes banku.

Placówek franczyzowych powstanie zresztą więcej niż jest wakatów na mapie Polski powiatowej banku. Docelowo sieć ma liczyć 150 oddziałów. Docelowo, czyli za półtora roku.

Tempo budowy sieci jest imponujące, lecz prezes Bartkiewicz wyjaśnia, że nie ma co zwlekać z wieszaniem nowych szyldów, bo konkurencja nie tylko nie śpi, lecz coraz śmielej zapuszcza się na tereny, gdzie tradycyjnie silną pozycję mają banki spółdzielcze i właśnie BGŻ. W dużych miastach zrobiło się ciasno, więc taki kierunek wydaje się zupełnie naturalny. Tym bardziej że mieszkańcy Polski „B”, której bankowcy przez lata nie zauważali, stają się zamożniejsi.

Obrona strefowa

BGŻ nie zamierza ustępować pola i dlatego zagęszcza sieć placówek. Oprócz franczyzy otworzy w tym roku 30 własnych oddziałów, podwyższając ich liczbę do 290. Tylko kilka uruchomi w większych miastach, pozostałe lokując w mniejszych miejscowościach. Szczebel niżej znajdzie się franczyza. Sieć partnerska spod szyldu BGŻ pojawi się tam, gdzie niewielka placówka może sobie dobrze poradzić.

Oferta sieci franczyzowej będzie początkowo skromniejsza niż klasycznych oddziałów. Prawdopodobnie nie będzie w nich bankomatów.

— Placówki partnerskie zajmą się obsługą klientów detalicznych oraz lokalnego biznesu — wyjaśnia prezes.

Bankowi zależy na długofalowej współpracy z siecią partnerską, dlatego pracuje nad programem lojalnościowym, który ma ich zmotywować do stałej gry w barwach BGŻ. Dobry franczyzobiorca to dzisiaj towar rzadki i chodliwy, o który zabiega kilka banków zainteresowanych out- sourcingowaniem usług.

Pracownik kosztuje

Ostatecznie nie wiadomo, ile będzie kosztowało uruchomienie placówki partnerskiej pod szyldem BGŻ. Odpowiedź ma dać zaplanowany na najbliższe miesiące pilotaż.

— Wielkość nakładów banku oraz potencjalnych partnerów zależy od możliwości finansowych przedsiębiorców, wynikających z uwarunkowań lokalnego rynku, na którym przyjdzie im działać — wyjaśnia Jacek Bartkiewicz, zapewniając, że fanczyzobiorcy otrzymają istotne wsparcie technologiczne, promocyjne i marketingowe od banku.

O ile budowa sieci franczyzowej nie będzie związana z dużymi kosztami, o tyle otwarcie 30 własnych oddziałów spowoduje wzrost zatrudnienia, a co za tym idzie — także kosztów.

Jacek Bartkiewicz zakłada jednak, żemimo większych wydatków oraz gorszej sytuacji rynkowej niż w minionym roku, uda się utrzymać co najmniej poziom zysku z ubiegłego roku, przy dalszej poprawie efektywności działania banku. Według nieaudytowanych jeszcze danych, BGŻ zarobił na czysto ponad 190 mln zł. Dla porównania, w 2006 r. było to 102 mln zł.

Eugeniusz Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / BGŻ szykuje obronę przez atak