Białoruś Zarzuty dla działaczy niezależnych związków zawodowych

PAP
opublikowano: 10-05-2018, 17:20
aktualizacja: 10-05-2018, 17:28

Zarzuty uchylania się od płacenia podatków sformułowali białoruscy śledczy wobec liderów niezależnych związków zawodowych po dziewięciu miesiącach badania sprawy rzekomych nadużyć. Środowiska niezależne uważają, że jest ona motywowana politycznie.

Śledztwo wobec Hienadzia Fiadynicza, szefa związku zawodowego REP (Pracowników Przemysłu Radioelektronicznego) i odpowiadającego za księgowość związku Ihara Komlika zakończono, zostali oni oskarżeni o uchylanie się od płacenia podatków w szczególnie dużym rozmiarze – poinformował portal Biełorusskije Nowosti.

„Według śledczych REP nie zapłacił za 2011 r. podatku w wysokości 22867,10 rubli (równowartość ok. 30 tys. euro według kursu z 2011 roku)” – powiedział Fiadynicz agencji Biełapan. Przesłuchano także kilkuset działaczy REP na terenie całego kraju.

Aktywistom grozi kara ograniczenia wolności do pięciu lat lub kara pozbawienia wolności od trzech do siedmiu lat, możliwa konfiskata mienia, a także pozbawienie prawa do zajmowania określonego stanowiska lub prowadzenia działalności.

Fiadynicz i Komlik mają miesiąc na zapoznanie się z materiałami śledztwa; następnie oskarżenie zostanie skierowane do sądu.

Postępowanie karne przeciwko działaczom niezależnego związku zawodowego wszczął 2 sierpnia ubiegłego roku Komitet Kontroli Państwowej (KGK), który w komunikacie informował, że "otworzyli oni w imieniu związku zawodowego konta w bankach zagranicznych, na które stale wpływały duże sumy pieniędzy (chodzi o setki tysięcy dolarów USA)", a które mężczyźni mieli wykorzystywać do "wzbogacenia się".

Funkcjonariusze śledczy przeprowadzili przeszukania w biurach organizacji w Mińsku, a także w mieszkaniach czołowych działaczy. Fiadynicz i Komlik zostali zatrzymani i przesłuchani, księgowy dwa miesiące spędził w areszcie. Fiadynicz musiał podpisać zobowiązanie do nieopuszczania miejsca zamieszkania. Sprawa została przekazana Komitetowi Śledczemu Białorusi.

Fiadynicz twierdzi, że jest niewinny i że nie zabrał ze związkowej kasy ani kopiejki, zaś sprawę uważa za motywowaną politycznie, ponieważ aktywiści byli zaangażowani w protesty społeczne wiosną ubiegłego roku.

Wszczęcie postępowania karnego wobec niezależnych działaczy potępili białoruscy obrońcy praw człowieka i opozycjoniści. M.in. w ogłoszonym w sierpniu ubiegłego roku apelu do władz, obrońcy praw człowieka oświadczyli, że uważają sprawę „za motywowaną politycznie i związaną z ich aktywną działalnością w ramach związków zawodowych i pokojową realizacją prawa do wolnych zgromadzeń”.

Obrońcy praw człowieka wielokrotnie zwracali uwagę, że sprawa aktywistów jest podobna do wszczętej w 2011 r. sprawy karnej wobec obrońcy praw człowieka Alesia Bialackiego. Postawiono mu wówczas zarzut niepłacenia podatków od ukrywanych na zagranicznych kontach dochodów, a następnie został on skazany na 4,5 roku pozbawienia wolności. Bialacki został uznany za więźnia politycznego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Białoruś Zarzuty dla działaczy niezależnych związków zawodowych