Bicie rekordu przez WIG zostało odłożone na później

(Artur Szymański)
23-06-2005, 16:39

Nie udało się ustanowić nowego rekordu na indeksie WIG. Po środowej sesji brakowało wzrostu o jedyne 0,54 proc. by poprawić szczyt 28 547 pkt z 25 lutego. Zamiast zyskać – indeks szerokiego rynku stracił 0,2 proc. Notowaniom na warszawskiej giełdzie ponownie tonu nadawały wahania złotego.

Nie udało się ustanowić nowego rekordu na indeksie WIG. Po środowej sesji brakowało wzrostu o jedyne 0,54 proc. by poprawić szczyt 28 547 pkt z 25 lutego. Zamiast zyskać – indeks szerokiego rynku stracił 0,2 proc. Notowaniom na warszawskiej giełdzie ponownie tonu nadawały wahania złotego.

A mogło być tak pięknie… Jeszcze na kilka minut przed początkiem czwartkowej sesji wydawało się, że byki zdominują całkowicie rozwój wydarzeń na GPW tak jak to uczyniły dzień wcześniej. Warunki do wzrostu cen akcji były wymarzone – na plusach wystartowały kontrakty terminowe na WIG20, w górę szły indeksy giełd zachodnioeuropejskich i na Węgrzech, a złoty umacniał się wyraźnie do euro i dolara. Nic tylko kupować akcje i liczyć zyski.

Sielankowy nastrój prysł niczym bańka mydlana równo z dzwonkiem na start notowań na GPW. Punktualnie o godzinie 10.00 złoty ni stąd ni zowąd wykonał gwałtowny manewr „w tył zwrot” i zaczął oddawać początkowe zdobycze. W ostatnich dwóch dniach w ruchach złotego pojawiło się denerwujące zjawisko polegające na wykonaniu zwrotu równo o godzinie 10.

W środę było tak samo! Najpierw inwestorzy nie mogli się zdecydować w którą stronę pójść. Olśnienie nadeszło wraz z początkiem sesji na GPW, a złoty ruszył nagle w górę ciągnąć za sobą indeksy. Podejrzanym zbiegiem okoliczności, dziś zwrot na rynku walutowym nastąpił również równo ze startem notowań na rynku kasowym warszawskiej giełdy. Tylko że kierunek był przeciwny.

Podcięło to skrzydła inwestorom, którzy nie przewidzieli takiego obrotu spraw. Indeksy na otwarciu oczywiście wzrosły w wyniku pierwszych zleceń kupna, ale zwyżka natychmiast się załamała. Logiczne, bo inwestorzy widząc zachowanie rynku walutowego rzucili się do sprzedawania akcji. W efekcie poziom otwarcia dnia stał się zarazem dziennym maksimum.

Nie minęło nawet 60 minut, a indeksy zjechały już na minusy, z których nie zdołały się już podnieść. Obroty towarzyszące osłabieniu na pierwszy rzut oka są niepokojąco wysokie. Handel na akcjach spółek podsumowano na 476 mln zł. Bledną jednak w porównaniu do środowej aktywności wyrażonej liczbą 730 mln zł. Dodatkowo, trzeba zauważyć, że ponad 110 mln zł w czwartek zapewniała Telekomunikacja Polska z trudnościami, ale jednak kontynuująca wzrost z poprzedniego dnia. Na zamknięciu walory TP zdrożały o 0,5 proc.

Wahania giełdowej koniunktury nie imają się akcji Grupy Kęty. Kurs spółki spokojnie piął się w górę po zapowiedzi, że zysk skonsolidowany w II kw. wyniesie 23-24 mln zł. Na przeciwnym biegunie znalazł się Bank BPH tracąc 3,3 proc. Ale bez obaw, po ustanowieniu historycznego szczytu 610 zł realizacja zysków jest zjawiskiem jak najbardziej naturalnym. AS

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Artur Szymański)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Bicie rekordu przez WIG zostało odłożone na później