Biedny jest ten, kto ma tylko pieniądze

Jerzy Turbasa
25-02-2005, 00:00

Już Hipokrates dostrzegał rolę, jaką odgrywa wygląd, a na pierwszym miejscu stawiał dietę.

Bez względu na profesję, stała waga świadczy o silnej woli i konsekwencji. Daje też istotny finansowo komfort — nie trzeba kompletować garderoby od początku. Każdorazowy test na siłę nici w szwach to prowokowanie losu, które nieuchronnie kończy się katastrofą. Wbijanie się w ciasną spódniczkę jest pomysłem równie śmiesznym jak pomysł człowieka, który każe sobie zrobić sekcję zwłok, bo umiera z ciekawości, na co jest chory.

Już w starożytnej Helladzie, jak opisuje Homer w „Odysei”, żałobnicy podkreślali swój stan depresji zaniedbaniem, wkładając ubiory brudne i zniszczone. Taki wygląd otwiera drzwi do instytucji charytatywnych, ale nie w biznesie. Brudne buty, wiszący na nitce guzik, zmięty, wyświecony żakiet to wizytówka pracownika czwartej kategorii, pokazująca skłonność do nadmiernego luzu, arogancji i bałaganu.

Kobieta sukcesu potrzebuje takiegoż wyglądu. Aspiracje winny rzucać się w oczy, bez cienia wątpliwości. Ubiór ma dodać pewności siebie, sprawiać przyjemność noszenia, dawać poczucie bycia zawsze sobą. Być potwierdzeniem kompetencji i profesjonalizmu. Stara się podwyższyć i wyszczuplić sylwetkę. W zależności od zajmowanego stanowiska tak uatrakcyjnić wygląd, by odpowiednio przyciągnąć uwagę. Im wyższe stanowisko, tym więcej podejmuje się strategicznych decyzji — wzrasta rola skupiania uwagi na sobie. Królowa Elżbieta wkłada kostiumy i płaszcze w zdecydowanych, „widocznych” kolorach, nie dlatego, że cierpi na dziedziczny daltonizm. To skuteczny sposób koncentrowania uwagi poddanych na osobie nr 1 Wspólnoty Brytyjskiej.

Ubiór zawsze hierarchizował i dzielił ludzi — czy to w wojsku, czy w kościele, czy w towarzystwie. Dżentelmeni preferowali granat, bo jego barwnik był najdroższy i to on wyróżniał ich na drabinie społecznej. Tani brąz przeznaczony był dla ubogich, co tłumaczy, dlaczego pierwsze spodnie Lévi-Straussa były brunatne. Potem się wiele zmieniło. W USA, gdzie wszystko, więc i ubiór, przelicza się na zysk, dyrekcja ustala reguły ubraniowej gry i biada temu, kto ma w tym względzie krótką pamięć. O awansie i podwyżce może zapomnieć. Biurowa pomoc wkłada jedynie proste spódnice i bluzki z rękawami. Sekretariat traktowany jest już jak wizytówka firmy. Sekretarki noszą więc proste, powyżej kolan sukienki z żakietami i obowiązkowo szpilki. Brak makijażu lub starannej fryzury może stać się powodem utraty pracy. Kierowniczka działu nosi kostium, tak jak jej szefowa. Kostiumy tylko pozornie są podobne. Różnią się gatunkiem tkaniny, perfekcją kroju i wykończenia oraz nazwą firmy. Ubiory mają jednak łączyć, nie dzielić, dlatego wiele korporacji zaleca odpruwanie metek z logo znanych projektantów. Ubiór nie powinien szeleścić w biurze jak pieniądze, bo uwidacznia, kto jest naprawdę biedny według definicji Johna Pierponta Morgana. Wielki spec od pieniędzy nie pozostawiał w tym względzie żadnych złudzeń — „naprawdę biedny jest ten, kto ma tylko pieniądze”.

Kostium winien mieć charakter uniwersalny, stosowny na konferencję, do wykonywania codziennych zajęć, nagłego obiadu z klientem. Winien sprostać sytuacjom mniej i bardziej formalnym. Spokój i wyciszenie wcale nie muszą oznaczać nudy i kolejnej realizacji wizerunku „kobiety bez wieku”. Do ludzi inteligentnych zachowawczy umiar i cisza przemawiają równie skutecznie jak wydarzenie w gabinecie Calvina Coolidga, gdzie świeżo zawieszono jego portret. Gdy prezydent USA spytał pewnego kongresmana, co sądzi o obrazie, który jest podarunkiem od pewnej bliskiej mu osoby, zapadła cisza. Po kilku minutach prezydent zgodził się z nim: „Jestem podobnego zdania”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jerzy Turbasa

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Biedny jest ten, kto ma tylko pieniądze