Bieńkowska: nakłady na badania i rozwój powinny osiągnąć 2 proc. PKB

PAP
03-04-2014, 12:40

Polskie nakłady na badania i rozwój, ze środków publicznych i prywatnych, do 2020 r. powinny wzrosnąć do 2 proc. PKB - uważa wicepremier Elżbieta Bieńkowska. Współpracę nauki z biznesem mają wzmocnić: bon na innowacje, brokerzy innowacji i kredyt technologiczny.

Obecnie krajowe nakłady na działalność badawczo-rozwojową, mierzone w odniesieniu do PKB, są przeszło dwukrotnie mniejsze od spodziewanych za sześć lat, gdy dobiegnie końca nowa unijna perspektywa finansowa. Według różnych szacunków, dziś jest to ok. 0,7-0,9 proc. PKB. Jednak zdaniem odpowiedzialnej za wydawanie unijnych pieniędzy wicepremier problem tkwi nie tylko w kwocie wydawanej w Polsce na badania, ale także w strukturze wydatków.

"Połowa z tych środków to powinny być pieniądze prywatne. Problemem w Polsce są nie tyle niskie nakłady na badania i rozwój, ale to, że pieniędzy na to nie dają przedsiębiorcy. Firmy wolą kupować pomysły w innych krajach, niż sfinansować coś, co przebada się w Polsce, stworzy prototyp i wdroży się - również w Polsce" - powiedziała Bieńkowska w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

Dlatego ministerstwo chce wykorzystać unijny program Inteligentny Rozwój do budowania ścisłych powiązań pomiędzy biznesem a uczelniami. Etap badań i tworzenia prototypu może być finansowany z dotacji, natomiast na etapie wdrożenia prace będą finansowane z pożyczek. Mają pojawić się m.in. bony na innowacje, czyli pula środków, za które przedsiębiorcy będą mogli "kupić" na uczelniach i w ośrodkach badawczo-rozwojowych potrzebne usługi: przebadanie pomysłów pod kątem tworzenia nowych produktów czy prace nad nowatorskimi rozwiązaniami.

"Będzie też finansowanie tzw. brokerów innowacji, czyli kogoś, kto doradza, do kogo się zgłosić, w jaki sposób przeprowadzić cały ten proces w przedsiębiorstwie. Będzie kredyt technologiczny, który pod koniec poprzedniej perspektywy finansowej bardzo się rozkręcił i na pewno będziemy to kontynuować. Pomysłów jest bardzo wiele; one są trochę bardziej skomplikowane, natomiast ze strony przedsiębiorców nie mamy złego odzewu w tej sprawie" - powiedziała wicepremier.

Według Bieńkowskiej przedsiębiorcy są gotowi, by szukać pomysłów na zwiększenie swej konkurencyjności w Polsce. "Dwadzieścia pięć lat od transformacji to już czas, kiedy nasi przedsiębiorcy są mocniejsi, mają za sobą różne dobre i złe doświadczenia" – powiedziała wicepremier. Wskazała, że jeżeli firmy dostaną unijne pieniądze na to, by kupić pomysł na uczelni, to z niego skorzystają.

Pytana, czy polskie uczelnie są przygotowane do współpracy z biznesem i będą potrafiły sprzedać przedsiębiorcom pomysły, które ich zainteresują, Bieńkowska oceniła, że pod względem infrastrukturalnym - na pewno tak.

"Jeżeli chodzi o infrastrukturę wyższych uczelni, a szczególnie wyposażenie laboratoriów, to jesteśmy na topie Europy. Wiadomo: jeśli ma się pieniądze na sprzęt, to kupuje się najnowszy - i nasze uczelnie w tej chwili właśnie w taki sprzęt są wyposażone. Nic, tylko z tego korzystać" - powiedziała.

"Często się zastanawiam, czy polskie uczelnie są do tego przygotowane. Technicznie i infrastrukturalnie są przygotowane, bez dwóch zdań. Zgrzeszyłabym też, gdybym powiedziała, że są nieprzygotowane, jeśli chodzi o potencjał wśród młodych ludzi, absolwentów. Naprawdę mamy świetnie wykształconych młodych ludzi (...). Natomiast mentalnie - myślę, że jeszcze trochę czasu minie" - dodała Bieńkowska.

Zapowiedziała, że MIR, wraz z resortem nauki, będę uważnie przyglądać się projektom zgłaszanym przez uczelnie, by - jak mówiła wicepremier - "nie było chęci pociągnięcia tych pieniędzy po to, by utrzymać przy życiu to, co się do tej pory zbudowało".

Bieńkowska zaznaczyła, że "łatwe" pieniądze z Unii dla uczelni wyższych już się skończyły; w nowej perspektywie finansowej UE jedyne pieniądze na infrastrukturę nauki mają służyć np. tworzeniu działów badawczo-rozwojowych w przedsiębiorstwach. Dlatego - zdaniem minister - uczelnie nie będą miały wyboru - chcąc, by ich budynki i laboratoria, wybudowane i wyposażone w ostatnich latach z pieniędzy unijnych, nie stały puste, będą musiały współpracować z biznesem.

W nowej unijnej perspektywie finansowej będzie natomiast znacząco mniej środków na finansowanie tzw. badań podstawowych na uczelniach; na środki mogą liczyć przede wszystkim badania służące przedsiębiorcom.

"Pieniądze dla wyższych uczelni będą w tej chwili traktowane dość restrykcyjnie. Jeżeli ktoś chce prowadzić rzeczywiście działalność badawczo-naukową na rzecz rynku, to u nas adres znajdzie (...). Jeżeli badanie typu podstawowego będzie potrzebne do tego, żeby przebadać potem jakąś rzecz, która wejdzie na rynek i będzie prototypem - będzie to możliwe; natomiast nie będziemy mieli pakietu na badania podstawowe" - powiedziała Bieńkowska.

Unijny program Inteligentny Rozwój będzie jednym z sześciu programów zarządzanych centralnie. Sam wkład unijny to ponad 8,6 mld euro. Zadaniem programu ma być podniesienie innowacyjności i konkurencyjności polskiej gospodarki poprzez wsparcie przedsiębiorstw w działalności badawczo-rozwojowej, zwiększenie nakładów prywatnych na działalność w sektorze badań i rozwoju, podniesienie jakości i interdyscyplinarności badań naukowych, a także zwiększenie stopnia ich komercjalizacji. Program ma wspierać cały proces powstawania innowacji: od fazy tworzenia się pomysłu, poprzez etap prac badawczo-rozwojowych, przygotowanie prototypu, aż po komercjalizację wyników badań.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Bieńkowska: nakłady na badania i rozwój powinny osiągnąć 2 proc. PKB