Biokomponenty pod specnadzorem

Anna Bytniewska
opublikowano: 09-10-2009, 00:00

Producenci biokomponentów chcą utrudnić import. Wykorzystają unijną legislację.

Krajowi producenci chcą certyfikacji

Producenci biokomponentów chcą utrudnić import. Wykorzystają unijną legislację.

W cieniu odbywających się przetargów PKN Orlen na dostawy biokomponentów trwają prace nad zmianą prawa regulującego krajowy rynek biopaliw. Chodzi o dostosowanie do unijnej dyrektywy zrównoważonego rozwoju rynku. Polska musi ją wprowadzić do 5 grudnia 2010 r. Krajowa branża biopaliw dostrzegła w dyrektywie szansę na promowanie rodzimej produkcji i ograniczenie importu biokomponetów spoza UE. Chodzi np. o olej palmowy czy bioetanol z Brazylii.

Chytry plan

W resorcie gospodarki rozpoczęto konsultacje w sprawie wprowadzenia certyfikatów pochodzenia dla biokomponentów.

— Krajowe koncerny paliwowe byłyby zobowiązane do kupowania biokomponentów wyłącznie od dostawców z takim certyfikatem — mówi Tomasz Pańczyszyn, dyrektor Krajowej Izby Biopaliw (KIB).

Do propozycji branży biopaliwowej muszą ustosunkować się najwięksi odbiorcy biokomponentów w Polsce.

— Lotos i Orlen zapewniają, że w 2009 r. kupują głównie biokomponenty krajowego pochodzenia. Nie mamy dokładnych danych, bo Urząd Regulacji Energetyki, jak również urzędy celne je utajniają. Szacunki, jakie wykonaliśmy, mówią, że 59 proc. biokomponentów wykorzystywanych przez koncerny pochodzi z importu lub nabycia wewnątrzwspólnotowego, a nie z rynku krajowego — mówi Tomasz Pańczyszyn.

Jego zdaniem, nie zmienia tego fakt, że np. Orlen formalnie ma podpisane umowy z krajowymi producentami.

— Zastrzega w nich sobie, że może zmienić wielkość zamówienia na biokomponenty o +/-25 proc. lub odstąpić od umowy. Krajowe firmy nie mają wyjścia: albo stracą kontrakt z największym odbiorcą, albo zaakceptują jego warunki — mówi Tomasz Pańczyszyn.

Orlen przeprowadził elektroniczny przetarg na dostawy estrów w środę.

— Dla dobra procesu przetargowego nie udzielamy żadnych informacji. Również dostawcy zobowiązali się do zachowania poufności, więc trudno jest odnosić się do faktu i źródeł dystrybuujących, w większości zresztą nieprawdziwe informacje — odpowiada Beata Karpińska z biura prasowego PKN Orlen.

Nie sprecyzowała, które z informacji są nieprawdziwe.

Po swojemu

Orlen podkreśla, że już wprowadził wymagania w zakresie kryteriów zrównoważonego rozwoju produkcji dla dostarczanych biokomponentów, których spełnienie muszą zagwarantować wszyscy dostawcy.

— W tym roku dodatkowo wszyscy nasi dostawcy, (nie tylko polscy), muszą zagwarantować, że biokomponenty nie pochodzą z krajów prowadzących rabunkową gospodarkę rolną — mówi Robert Gmyrek dyrektor biura biopaliw w Orlenie.

KIB sceptycznie ocenia te gwarancje.

— Są to jedynie oświadczenia dostawców, które trudno obiektywnie zweryfikować. Zwróciliśmy się z prośbą do koncernów o przedstawienie zasad audytu, jakiemu poddają dostawców. Nasz projekt zakłada, że certyfikaty wydawałaby Agencja Rynku Rolnego. Chodzi bowiem o to, by wszyscy uczestnicy rynku biokomponentów podlegali jednolitym zasadom — podkreśla Tomasz Pańczyszyn.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane