Bioton jeszcze długo popracuje na zaufanie

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 18-02-2015, 00:00

Pojawienie się Altusa w akcjonariacie producenta insuliny to za mało, aby skusić pozostałe TFI. Czekają na trwałą poprawę, a kurs rośnie

Po scaleniu akcji Biotonu na początku ubiegłego roku wielu obserwatorów rynku zastanawiało się, jakie są szanse, aby spółka odzyskała choć odrobinę utraconej wiarygodności.

Sławomir Ziegert przejął stery w Biotonie przed pięciu laty i zabrał się za cięcie kosztów i zadłużenia. To w znacznym stopniu już się udało.
Zobacz więcej

PORZĄDKOWY:

Sławomir Ziegert przejął stery w Biotonie przed pięciu laty i zabrał się za cięcie kosztów i zadłużenia. To w znacznym stopniu już się udało. Marek Wiśniewski

Okazuje się, że odpowiedź przyszła szybciej, niż można się było tego spodziewać. 12 lutego Altus TFI ujawniło się w akcjonariacie firmy i stało się tym samym pierwszym od lat inwestorem instytucjonalnym, który posiada 5-procentowy pakiet akcji producenta insuliny. I choć za wcześnie, aby powiedzieć, że dawny blue chip (w latach 2005-10 Bioton był w WIG20), Giełdowa Spółka Roku 2005 w rankingu „Pulsu Biznesu” i ulubieniec funduszy znów znalazł się na inwestycyjnych radarach zarządzających, to jednak widać pewne ocieplenie nastrojów.

Wyraźniej widać zwyżkę notowań — pną się w górę od roku, w 2014 r. akcje podrożały o 100 proc., a od początku tego roku o 30 proc. — Spółka zaczęła łapać wiatr w żagle.

Wyniki operacyjne się poprawiły i naszym zdaniem dalej będą się poprawiać. Bioton poszerza rynki zbytu — niedawno podpisał umowę dotyczącą komercjalizacji insulin ludzkich na terenie Brazylii. Spółka zmniejsza też zadłużenie.

W grudniu firma wykupiła przedterminowo obligacje za 4,8 mln zł, a w styczniu za 3,3 mln zł, co obniżyło łączną wartość nominalnąwyemitowanych papierów do 56 mln zł — mówi Andrzej Lis, zarządzający z Altus TFI.

Pożywka dla spekulantów

Jeszcze przed wigilią 2013 r. jeden walor Biotonu kosztował 2 grosze. Producent insuliny zdecydował się jednak w końcu na scalenie akcji w stosunku 100 do 1, bo jako spółka groszowa był świetną pożywką dla inwestorów spekulacyjnych, a w lipcu 2013 r. trafił nawet na giełdową „czarną listę”, czyli Listę Alertów.

To był symboliczny finał siedmiu lat pokuty za niespełnione nadzieje. Po debiucie w 2005 r. Bioton kusił inwestorów planami podboju świata lekiem na cukrzycę.

W ciągu trzech lat miał zdobyć 5-procentowy udział w światowym rynku insuliny i osiągać ponad miliard złotych przychodów. Niewiele z tych planów wyszło, a liczby są bezlitosne. Po trzech kwartałach 2014 r. firma miała 263 mln zł przychodów, a zysk netto wynosił nieco ponad 3 mln zł. To i tak zdecydowanie lepiej niż np. w 2009 r., kiedy strata netto przekroczyła 0,5 mld zł. Nic więc dziwnego, że akcje spółki na lata zniknęły z radarów inwestorów instytucjonalnych.

Ci, którzy dziś odkurzyli Bioton, przekonują, że obecna sytuacja spółki ma już niewiele wspólnego z tą sprzed kilkulat.

— Kiedyś grono rozczarowanych inwestorów się powiększało, bo spółka nie spełniała obietnic. Dziś Bioton przestaje być pożywką dla spekulantów i staje się spółką godną inwestora długoterminowego. Na firmę można już patrzeć przez pryzmat fundamentów, które wydają się solidne — uważa Andrzej Lis.

Czas na trwałą poprawę

Tak wielkimi optymistami nie są jednak pozostali zarządzający, którzy do powtórnej inwestycji potrzebują trwałej poprawy wyników finansowych. Większość przedstawicieli TFI uczciwie przyznaje, że o Biotonie zdążyła zapomnieć, a nadszarpnięte zaufanie odzyskać będzie trudno.

— Bioton na razie jest jak powypadkowy samochód, jeszcze z krwią na tapicerce. Mimo że spółka ma długą historię i niemałą kapitalizację, to biura maklerskie interesują się nią w niewielkim stopniu. Inwestorzy dość chętnie zapomnieliby stare grzechy spółki, gdyby pojawiły się duże zyski. Na razie perspektywa kilkumilionowego zysku netto, przy kapitalizacji przekraczającej 400 mln zł i przy około 200 mln zł długu, zachęca tylko najodważniejszych — mówi Adam Łukojć ze Skarbca TFI.

— Nie mam zdania na temat tej spółki. Może to też znak, że coś się zmieni, bo nikt się Biotonem od dawna nie interesuje — dodaje Jarosław Lis, zarządzający z BPH TFI.

Pierwsze oznaki poprawy już jednak widać. Marcin Szuba, zarządzający z Trigon TFI, zwraca uwagę, że ogromna w tym rola zarządu ze Sławomirem Ziegerem na czele, który ostro wziął się za cięcia kosztów i restrukturyzację zadłużenia. Biotonowi sprzyja też otoczenie. Chorych na cukrzycę będzie przybywać, a zdobywanie nowych rynków zbytu przekłada się na wzrost przychodów. Duże nadzieje wiązane są znów z rynkiem chińskim.

— Bioton ma tam solidnego partnera, jakim jest firma Bayer, która dociera do szerokiego grona odbiorców. Zdobycie jedynie kilku procent tego wielkiego rynku znacząco zwiększy przychody, w porównaniu z tymi osiąganymi w Polsce — tłumaczy Marcin Szuba. Specjalista przypomina jednak, że w naszym kraju pozycja Biotonu jako producenta insuliny klasycznej jest niezagrożona.

— Insulina klasyczna jest w pełni refundowana, a to kluczowy czynnik z punktu widzenia pacjentów, którzy na lek wydać muszą nawet kilkaset złotych miesięcznie. Ryzyko, że polski rząd w najbliższych latach zacznie w pełni refundować także lepsze, ale droższe insuliny analogowe albo ich producenci obniżą ceny do poziomu pełnej refundacji, jest małe — przekonuje Marcin Szuba.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu