Bioton ogłosi chińskie eldorado. To przełom

Agnieszka Berger
opublikowano: 09-07-2009, 00:00

Nawet sceptycy z optymizmem patrzą na Bioton. Zamiast studni bez dna będzie maszynka do zarabiania pieniędzy.

W Rosji spółka sprzeda aktywa, ale się nie wycofa

Nawet sceptycy z optymizmem patrzą na Bioton. Zamiast studni bez dna będzie maszynka do zarabiania pieniędzy.

W czwartek lub piątek w Pekinie ma dojść do podpisania kontraktu na sprzedaż insuliny Biotonu w Państwie Środka. Jak dowiedział się "Puls Biznesu", w piątek Bioton powinien ogłosić to wydarzenie — od kilku tygodni najbardziej wyczekiwane przez rynek. Analitycy zapowiadają przełom.

— To będzie drugie najważniejsze wydarzenie w historii Biotonu. Pierwszym było wyprodukowanie własnej insuliny — komentuje Paweł Burzyński, analityk BZ WBK.

Na mocnych nogach

Dlaczego chiński kontrakt ma aż taką wagę dla Biotonu?

— Po raz pierwszy spółka zacznie zarabiać na zagranicznych operacjach. W przeciwieństwie do poprzedniej strategii, która zakładała mozolne budowanie własnych kanałów sprzedaży, podpisanie umowy z globalnym graczem, tzw. big pharmą, gwarantuje mocne wejście na wielki chiński rynek. Już w 2012 r. sprzedaż insuliny Biotonu w Chinach powinna przewyższyć przychody z rynku polskiego — dodaje Paweł Burzyński.

Jak dowiedział się "PB", umowa ramowa będzie wieloletnia. Założono w niej minimalny gwarantowany poziom sprzedaży insuliny z Biotonu.

— Prawdopodobnie na tym zapisanym w kontrakcie minimum opierają się prognozy zarządu spółki. Wynika z nich, że w 2012 r. sprzedaż insuliny będzie źródłem 79 proc. przychodów Biotonu, a 42 proc. obrotów będzie się odbywać na rynku chińskim — mówi analityk BZ WBK.

Inne oblicze

Jego zdaniem, kolejnym ważnym wydarzeniem będzie podpisanie podobnego kontraktu w Rosji. Wcześniej spółka powinna sfinalizować sprzedaż tamtejszych aktywów, co — według naszych informacji — również ma zostać niebawem ogłoszone.

— W nowy rok firma powinna wchodzić zdrowa z silną pozycją w Polsce i mocnymi fundamentami na dwóch rynkach zagranicznych. To sprawi, że Bioton, do niedawna uważany za studnię bez dna, stanie się maszyną do zarabiania pieniędzy — mówi Paweł Burzyński.

Zygmunt Solorz-Żak

Jestem skromny i się nie chwalę

Cieszę się, jeśli moje biznesowe doświadczenie do czegoś się przydało. Pierwotna strategia Biotonu, żeby własnymi siłami wchodzić na zagraniczne rynki, była dobra, ale po pierwsze, nikt nie przewidział kryzysu, a po drugie, spółka przeinwestowała. Nie można równocześnie prowadzić inwestycji w Chinach, Indiach, Izraelu i Rosji. Dlatego uznałem, że najlepiej odroczyć spłatę zadłużenia, sprzedać aktywa i wejść na nowe rynki z dobrym produktem, który był głównym atutem Biotonu, poprzez dużych graczy, którym brakuje go w portfelu. W obecnych warunkach ta strategia wydawała mi się oczywista.

Ciekawostką jest fakt, że za autora nowej strategii Biotonu, która tak podoba się analitykom i inwestorom, uchodzi Zygmunt Solorz-Żak, który odważył się zainwestować w spółkę, kiedy miała jeszcze poważne problemy.

Agnieszka Berger

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane