Birma Doroty Gutkowskiej

Wysłuchała Danuta Hernik
opublikowano: 26-04-2018, 22:00

Twórczyni marki Miloo Home często jeździ do Azji. Szuka tam inspiracji zawodowych i osobistych. Cieszy się kolorami Indii, mistyką Birmy, historią Chin… Kulturą i przyrodą, która w poszczególnych krajach tego kontynentu może być zupełnie różna.

Do Mjanmy (Kraj silnych jeźdźców) — Anglicy nadali mu nazwę Burma — można wpaść na rekonesans podczas urlopu w Tajlandii lub Indiach. Na początek. Piękne świątynie, ślady dawnych cywilizacji, tropikalna przyroda i przyjaźni mieszkańcy — to najkrótsza charakterystyka tego kraju. Można po nim podróżować samochodem, autobusem lub koleją (pociąg to najwolniejszy środek komunikacji). W Birmie łatwo cofnąć się w czasie, zobaczyć życie sprzed wieków, spotkać kobiety z plemienia Padaung, z powodu złotych obręczy noszonych na szyi zwane żyrafami, długimi szyjami lub smoczycami.

Naród, władza i pieniądze. Jest bezpiecznie, nawet wieczorem, a Birmańczycy to przyjazny, nienarzucający się naród. Język angielski nie jest tam tak powszechny jak np. w Indiach.

Europejska Rada Turystyki i Handlu uznała Birmę za Najciekawszy kraj dla turystów w 2014. Już następny rok stał się sezonem boomu turystycznego w Birmie. Aż się nie chce wierzyć, że kiedyś było to jedno z najbogatszych państw Azji Południowo-Wschodniej. Junta wojskowa i jej rządy wykończyły gospodarkę kraju. Do przyjazdu do Birmy przez lata zniechęcał rządzący reżim, który zamknął kraj dla cudzoziemców (i ich pieniędzy). Laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, Aung San Suu Kyi, również zniechęcała do przyjazdu, by nie wzbogacać i nie sankcjonować wojskowych rządów. Teraz polityka się zmieniła, Birma zaprasza, chociaż ciągle jeszcze nie trafiła do głównego nurtu turystyki światowej. To ma zarówno dobre, jak i złe strony dla turystów.

Większość odwiedzających Birmę porusza się na trasie: Rangun, Inle Lake, Mandalay, Bagan, Rangun. To pętla obejmująca największe atrakcje tego kraju. Ciekawi robią wycieczki w bok, np. by zobaczyć Złotą Skałę w Kyaiktiyo czy ruiny Mrauk U, albo wybrać się na trekking w okolice Kalaw lub plażować.

Złoto nad miastem. Pierwszym moim przystankiem był Rangun (Yangoon), największe miasto Birmy, które nie jest jednak stolicą kraju (pozostaje nią Naypyidaw wybudowane w czasie rządów junty wojskowej). Tłoczne, ruchliwe, hałaśliwe, bogate w obiekty historyczne miasto. Z postkolonialną zabudową (niestety zaniedbaną), w tym kilka pięknych budynków administracyjnych, i świątyniami — buddyjskimi, hinduistycznymi, chrześcijańskimi, meczetami. Uliczny handel i bazary.

W Rangunie trzeba koniecznie zobaczyć świątynię Szwedagon, zwaną złotą pagodą z Dagon. Olbrzymia złota stupa ma prawdopodobnie 2,5 tys. lat i jest uznawana za jedno z najświętszych miejsc w Birmie. Stoi na wzgórzu, lśni z daleka, pięknie się prezentuje o zachodzie słońca, a wieczorem jej bryła błyszczy podświetlona jupiterami.

W środku znajdują się nieprzeliczone skarby, posągi i inne rzeźby ze złota i bogactwokamieni szlachetnych. Ponadto mieści się tam relikwia w postaci włosów Buddy Gotamy, co nadaje świątyni wyjątkową rangę. Legenda głosi, że tajemnicza siła zatrzymała tam karawanę kupców i przemówił do nich duch. Kazał im oddać Buddzie posiłek — pierwszy po jego siedmiodniowym poście. W podzięce Budda podarował kupcom swoje włosy, które miały przynieść im szczęście i dobrobyt. Po wielu perypetiach cudowny dar znalazł się w świątyni.

Inle Lake. Jezioro Inle w górach położone jest na około 800 m n.p.m. To jedno z trzech największych jezior Birmy (około 22 km x 11 km, zależnie od ilości opadów w roku), dość płytkie, otoczone piękną, bujną przyrodą. Na jeziorze spory ruch. Łodziami poruszają się mieszkańcy, transportuje się produkty spożywcze, w wodzie uprawia się „ogródki” i łowi. To wszystko dzieje się dlatego, że ludzie mieszkają na jeziorze w osadach zbudowanych na palach: domy, szkoły, sklepy i świątynie... Na wodzie żyją — śpią, gotują, piorą, hodują zwierzęta i uprawiają „pola”. Miasteczka są dostępne z łodzi. Można wpłynąć między domy, w wodne uliczki. Podglądać mieszkańców.

Niezapomniany widok na jeziorze to rybacy wiosłujący nogami. Wygląda to jak swoisty taniec lub figury tai chi. Na krawędzi długich, płaskich drewnianych łodzi balansują ciałem, stojąc na jednej nodze, a drugą poruszają wiosłem. Ich sieci wyglądają jak wielkie podłużne kosze. Właściwie to nie są prawdziwi rybacy, tylko udający ich mężczyźni, stanowiący atrakcję turystyczną.

Nie wiedzieć czemu, najczęściej pozują do zdjęcia z papierosem w ustach. Można wypożyczyć łódkę z przewodnikiem, by popłynąć głębiej na jezioro lub wykupić całą wycieczkę z atrakcjami przygotowanymi pod turystów. Najłatwiej zorganizować to w Nyaungshwe, wiosce wciśniętej między kanały prowadzące na jezioro.

Las świątyń. Jadąc dalej na północ, trafi się do Bagan. To niegdysiejsza stolica średniowiecznego Pierwszego Imperium Birmańskiego, Królestwa Paganu. Starożytne miasto, gdzie znajduje się ponad dwa tysiące buddyjskich świątyń, stup i klasztorów.

Nie sposób zwiedzić wszystkich, najwyżej pięć, sześć. Ale najcenniejszy jest widok — panorama kompleksu o świcie, kiedy wstaje słońce, i o zachodzie. Świątynie ciągną się po horyzont, wieże stup wyrastają ponad zieleń drzew i mienią się kolorami brunatnym, ochry i czerwienią. To miejsce magiczne. O świcie na niebo wypływają balony, z których można podziwiać okolicę. Taka wycieczka kosztuje około 300 dolarów. Bagan zwiedza się na rowerze, rikszą, bryczką, autobusem — jak kto woli. Zwiedzanie świątyń nawet na zewnątrz odbywa się oczywiście boso. W Baganie jest też targ, gdzie można kupić najpiękniejsze warzywa i owoce.

Na plażę. Birma ma bardzo długą linię brzegową, ale infrastruktura turystyczna jeszcze nie zadowoli wszystkich turystów zagranicznych. Zresztą Birma to przede wszystkim świątynie, a dopiero w drugiej kolejności trekking i plażowanie. Ale dla potrzebujących jest Chaung Tha. Zawracamy więc nieco na południe, mniej więcej na wysokość Rangunu, tyle że na wybrzeżu. Piaszczyste plaże, tropikalny raj bez tłumu za plecami. Moje miejsce, nieco powyżej, to rajska plaża w Ngapali. W sąsiedztwie znajduje się wioska rybacka, w której czas zatrzymał się przed wiekami. Podglądanie pracy rybaków — jak łowią i później selekcjonują ryby — to również przygoda.

Przed podróżą. Zdobycie wizy birmańskiej jest dość skomplikowane. Można ją sobie załatwić w konsulacie birmańskim w Bankoku — w jeden lub dwa dni, zależnie od ceny, jaką się chce zapłacić. Dlatego najlepiej starać się o e-wizę. Wydrukowane potwierdzenie trzeba mieć ze sobą w podróży aż do opuszczenia kraju, wtedy też trzeba je okazać na granicy (lotnisku). Jeśli chodzi o wymianę waluty (euro i dolary amerykańskie), warto sprawdzić kursy w kilku miejscach, ponieważ różnią się nawet dość znacznie.

O KIM MOWA

Dorota Gutkowska

Założycielka marki Miloo Home, zaangażowana również w rozwój sieci Duka. Z designem i wnętrzarstwem związana od ukończenia studiów w warszawskiej SGH. Sprowadzała na polski rynek wiele marek z sektora AGD. Przedsiębiorca, pasjonatka, artystka. Ma kilkudziesięcioletnie międzynarodowe doświadczenie w rozwijaniu sektora wyposażenia i dekoracji wnętrz. Prywatnie żona i mama trójki dorosłych dzieci.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wysłuchała Danuta Hernik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Birma Doroty Gutkowskiej