Biurokracja znów daje znać o sobie

Jarosław Królak
opublikowano: 12-02-2008, 07:30

Największym przeciwnikiem tzw. planu Szejnfelda jest resort finansów. Tym razem nie zgadza się na zmiany w ordynacji podatkowej.

Kończą się uzgodnienia międzyresortowe kolejnych ustaw Ministerstwa Gospodarki (MG), których celem jest zwiększenie swobody gospodarczej oraz ograniczenie biurokracji (patrz ramka). Jak dowiedział się „PB”, największy opór znowu stawiają urzędnicy Ministerstwa Finansów (MF).

— Szczególne emocje wykazują pracownicy resortu finansów, którzy są przeciwni zaproponowanym zmianom w ordynacji podatkowej. Traktują ordynację niemal jak Biblię, której nie wolno ruszać. Liczymy jednak na ich rozsądek i zrozumienie, że trzeba znosić bariery dla przedsiębiorców — mówi Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki.

Pewne zastrzeżenia wobec zmian uelastyczniających kodeks pracy ma też resort pracy. Najbardziej życzliwy projektom MG jest resort sprawiedliwości.

Powtórka z rozrywki

Urzędnicy MF niedawno zmasakrowali projekt zmian w ustawie o swobodzie gospodarczej, skutecznie występując m.in. przeciwko ograniczeniom kontroli firm (wypadły z projektu). Teraz nie zgadzają się na zmiany w ordynacji podatkowej, które zakładają m.in. wykonalność decyzji fiskusa dopiero po jej uprawomocnieniu, ograniczenie odpowiedzialności podatkowej za zobowiązania osób trzecich, znaczne skrócenie okresu przechowywania paragonów fiskalnych czy likwidację obowiązku prowadzenia rachunków bankowych przez mikrofirmy.

— Uczestniczę na bieżąco w pracach i widzę, że urzędnicy fiskusa w ogóle nie chcą zmian w ordynacji podatkowej. A są one konieczne — mówi mecenas Grzegorz Wlazło, doradca wiceministra Szejnfelda.

Najodważniejszą propozycją jest wstrzymanie płatności podatku do czasu uprawomocnienia się decyzji urzędu skarbowego. Obecnie podatek trzeba płacić od ręki, nawet jeśli firma nie zgadza się z decyzją i ją skarży. Niebezpieczeństwo tej regulacji odczuły na własnej skórze chociażby Optimus czy JTT Computer. Dopiero po paru latach sąd orzekł, że decyzje fiskusa były błędne i nakazał mu zwrot pieniędzy z odsetkami. Mimo to JTT stanęło na granicy bankructwa, a Optimus musiał zwinąć działalność. Resort gospodarki chce to zmienić, ale szanse ma małe.

— To okręt flagowy postępowania podatkowego. Realnie patrząc: resortowi gospodarki nie uda się przeforsować tej zmiany. Więcej — myślę, że żadnemu rządowi to się nie uda. Dlaczego? Bo taka zmiana stwarza istotne zagrożenie dla budżetu państwa. Po otrzymaniu niekorzystnej decyzji podatkowej podmiot zobowiązany może po prostu się ulotnić i nie zapłaci podatku — mówi prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Drugą istotną nowością, niechcianą przez MF, jest eliminacja odpowiedzialności za podatki osób trzecich.

— Dziś jest tak, że np. ktoś, kto kupił samochód w dobrej wierze, może go stracić na rzecz fiskusa, jeśli okaże się, że sprzedawca zalega z podatkami. To absurdalne — twierdzi Grzegorz Wlazło.

Za długi podatkowe spółek handlowych odpowiadają swoim majątkiem np. członkowie zarządu.

— Ta instytucja się zestarzała. Należałoby ją zracjonalizować, a nawet usunąć. Budżet by nie ucierpiał, a urzędnicy mieliby mniej pracy — dodaje prof. Modzelewski.

Jego zdaniem, warto skrócić okres przechowywania paragonów fiskalnych (MG chce go skrócić z 5 do 2 lat) oraz skasować obowiązek prowadzenia rachunków bankowych przez mikrofirmy. MF nie zamierza tłumaczyć się ze swego oporu.

— Prace nad projektami są prowadzone w zespołach roboczych i nie mamy w tej sprawie oświadczenia dla mediów — mówi Jakub Lutyk, rzecznik MF.

Przyjazne resorty

MG proponuje też zmiany w prawie pracy, np. skrócenie 33-dniowego okresu zwolnienia chorobowego, za który pensję płaci pracodawca, odebranie inspekcji pracy możliwości składania pozwów o ustalenie istnienia stosunku pracy bez zgody pracownika czy ułatwienia w zatrudnianiu absolwentów.

Pewne zastrzeżenia ma resort pracy.

— Są opory ministerstwa, lecz widzimy szanse na sensowny kompromis — dodaje mec. Wlazło.

Resort sprawiedliwości natomiast nie ma specjalnych oporów przeciwko zmianom w prawie handlowym: propozycji obniżenia kapitałów założycielskich dla spółek z o.o. z 50 tys. do 25 tys. zł oraz dla akcyjnych z 500 tys. do 250 tys. zł i zniesienia obowiązku przekształcania spółek cywilnych w spółki jawne po przekroczeniu 800 tys. EUR rocznego obrotu. Ze zrozumieniem podchodzi także do złagodzenia zasad stosowania aresztów oraz zmniejszenia kar finansowych dla firm.

Moc blokowania nowego prawa

Brak oporu

- Obniżenie kapitałów założycielskich: dla spółek z o.o. z 50 tys. do 25 tys. zł oraz dla spółek akcyjnych z 500 tys. do 250 tys. zł. Zmiany te mają ułatwić zakładanie firm dzięki znacznemu zmniejszeniu wysokości wymaganego kapitału początkowego.

-Likwidacja obowiązku przekształcania spółek cywilnych w spółki jawne po przekroczeniu 800 tys. EUR rocznych obrotów. Dzięki temu firmy ograniczą formalności i koszty.

-Ograniczenie aresztów „wydobywczych”: zwiększenie praw osób podejrzanych m.in. dzięki wprowadzeniu 7-dniowego terminu na rozpatrzenie przez sąd zażalenia na areszt (dziś go nie ma).

-Zmniejszenie kar dla firm: ograniczenie z 20 mln do 5 mln zł kar finansowych dla firm z tytułu odpowiedzialności karnej podmiotów zbiorowych. Znaczne ograniczenie katalogu przestępstw, za które takie kary grożą.

Średni opór

-Skrócenie 33-dniowego okresu zwolnienia lekarskiego, za które wynagrodzenie wypłaca pracodawca. Rozwiązanie to istotnie ograniczy koszty ponoszone przez firmy.


-Walka z szarą strefą: ułatwienia w zwalnianiu pomocy domowych i pracowników zatrudnianych przez mikrofirmy. Pracownik dostawałby zapłatę za okres wypowiedzenia, a sąd nie mógłby go przywrócić do pracy (nawet jeśli wypowiedzenie nie było uzasadnione).


-Ograniczenie inspekcji pracy: Państwowa Inspekcja Pracy nie mogłaby składać pozwów o ustalenie istnienia stosunku pracy bez zgody pracownika.


-Ułatwienia dla absolwentów: po 3-miesięcznym stażu pracodawca musiałby zatrudnić absolwenta na stałe lub podziękować za współpracę.

Duży opór

-Wstrzymanie zapłaty podatku: podatnik musiałby regulować zobowiązanie podatkowe nie od razu po wydaniu decyzji przez urząd skarbowy, lecz dopiero po jej uprawomocnieniu, czyli po decyzji izby skarbowej lub sądu administracyjnego.


-Odpowiedzialność za osoby trzecie: zniknęłaby np. odpowiedzialność członków zarządów osobistym majątkiem za zobowiązania podatkowe spółki handlowej.


-Paragony fiskalne: skrócenie z 5 do 2 lat okresu obowiązkowego przechowywania paragonów fiskalnych. Firmy narzekają, że to absurdalny obowiązek, ponieważ papier szybko blaknie i po jakimś czasie nie widać na nim wydruków.


-Likwidacja rachunków bankowych: najmniejsze firmy nie miałyby obowiązku posiadania rachunków bankowych i dokonywania za ich pośrednictwem wszelkich transakcji.

Czas skończyć z paranoją

SPECJALNIE DLA PULSU: Andrzej Sadowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha

Problemy, które zgłaszają urzędnicy Ministerstwa Gospodarki, nie są dla mnie do końca zrozumiałe. Premier powinien jasno powiedzieć: celem rządu jest ułatwienie życia firmom i wszyscy urzędnicy powinni zgłaszać takie rozwiązania. Wówczas urzędnicy Ministerstwa Finansów zamiast mnożyć przeszkody, zajęliby się konstruktywną pracą. Być może trzeba rozważyć wariant zerowy: jeśli urzędnik nie jest intelektualnie gotowy do zmiany, do zwiększenia swobody gospodarczej, to powinien przestać być urzędnikiem. Odnosząc się do konkretnych projektów, to zasada domniemania niewinności jest podstawą naszego systemu prawnego. Dlatego podatnik nie powinien być zobowiązany do płacenia kary do czasu, gdy będzie ona prawomocna. Nie może być tak, że urzędnik wyda werdykt, firma musi płacić, a jeśli się okaże, że urzędnik się pomylił, to kara zostanie cofnięta. To doprowadziło do upadku wiele firm. Podobnie z odpowiedzialnością za długi osób trzecich — jedna osoba nie może być karana za to, że inna czegoś nie zapłaciła. Przecież to zwykła odpowiedzialność zbiorowa. Przechowywanie paragonów przez 5 lat jest kuriozalnym przykładem urzędniczego absurdu — by móc odczytać paragon po 5 latach, trzeba by go trzymać w lodówce, bo inaczej i tak wyblaknie. Dziś urzędnicy MF każą wszystkim przedsiębiorcom udowadniać na każdym kroku, że nie oszukali, nie ukradli. To paranoja.

Jarosław Królak, j.krolak@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane