Biznes od kuchni

Materiał partnera
aktualizacja: 24-11-2017, 10:17

Wielu przedsiębiorców opowiada o swoim biznesie jak o pasji, jednak przypadek spółki De Care to przykład, że budowę dynamicznie prosperującej firmy z niszowymi produktami można zacząć w „trudnych” czasach, a dzięki pasji i zaangażowaniu odnieść sukces

Życie jest zbyt krótkie, żeby jeść nudne i niezdrowe jedzenie — tak brzmi motto spółki. Z takiego założenia wyszli założyciele firmy, kiedy pierwszy raz wracali z podróży po Azji, z plecakami wypełnionymi lokalnymi przyprawami i innymi produktami żywnościowymi. Był to przełom lat 80. i 90., kiedy budził się duch polskiej przedsiębiorczości, ale także zaczynały się zmiany w kulinarnych gustach Polaków.

WIEDZA NA TALERZU
Zobacz więcej

WIEDZA NA TALERZU

Na początku naszej działalności podjęliśmy się sprzedaży nowych produktów na rynku i jednoczesnej edukacji konsumenta.Pomogło  nasze podejście do kuchni, jako podstawy życia, wokół którego od ponad 30 lat budujemy firmę — mówi Maciej Szała, współwłaściciel spółki De Care.[FOT. ARC]

— Kiedy podejmowaliśmy pierwsze próby handlu produktami pochodzącymi z Azji, w Polsce bezapelacyjnie królował schabowy i kopytka. Polacy nie byli gotowi na eksperymenty i egzotyczne smaki, a dodatkowym problemem był brak dostępu do produktów. Początki nie były zatem proste, podjęliśmy się zarówno sprzedaży nowych produktów na rynku, jak i edukacji konsumenta. Pomogło nasze podejście do kuchni jako podstawy życia, wokół którego od ponad 30 lat budujemy De Care — mówi Maciej Szała, współwłaściciel spółki.

Poszerzanie skali

Zakładając De Care i sprowadzając do Polski egzotyczne produkty na coraz większą skalę, Maciej Szała wraz ze wspólnikami w dużej mierze przyczynili się do rozpoczęcia rewolucji kulinarnej, która trwa w Polsce od lat 90.

— W latach 90. swoją obecność zaczęły zaznaczać bary wietnamskie, kuchnia bliskowschodnia i sushi, a później kuchnia meksykańska. Wiedzieliśmy, że to dobry kierunek, że nasza pasja do podróżowania, smaków Azji i świata może na stałe wpisać się w gusta Polaków — mówi Maciej Szała. Rozwój kulinarnych upodobań w Polsce był motorem napędowym, ale handel importowanymi produktami spożywczymi na większą skalę to również konieczność odprawy celnej. Jako pionierzy przez wiele lat właściciele De Care zmagali się z brakiem jasnych uregulowań prawnych i sanitarnych dotyczących produktów egzotycznych. Każdy nietypowy wyrób był wyzwaniem dla służb celnych i sanitarnych, jego sklasyfikowanie trwało znacznie dłużej niż przy produktach już obecnych na polskim rynku. Przy rosnącej skali zamówień pojawiały się również problemy logistyczne związane z transportem oraz magazynowaniem towarów.

— Przełomowe momenty w historii naszej firmy można opisać kolejnymi przeprowadzkami, które w dużej mierze były dyktowane większym zapotrzebowaniem na rynku, a co za tym idzie większymi potrzebami magazynowymi. Z firmy „garażowej” rozrośliśmy się do spółki z własną siedzibą pod Warszawą. Szybko okazało się, że po raz kolejny potrzebujemy większego magazynu niż ten, który posiadamy, zatem w 2016 r. ponownie zwiększyliśmy powierzchnię magazynową — mówi Andrzej Ogórek, dyrektor finansowy De Care.

Podążanie za pasją

Dla właścicieli spółki De Care rozwój firmy nie oznaczał porzucenia pasji. Wręcz przeciwnie, to pasja prowokowała koleje etapy rozwoju firmy. Ciągłe podróże, poznawanie światowych rynków i trendów sprzyja stałemu poszerzaniu oferty o produkty, które odpowiadają na potrzeby konsumentów. Azja to kierunek, który założyciele De Care cenią sobie najbardziej, ale rozwijają również import z innych części świata, jak np. Ameryka Południowa.

— Na naszą korzyść zadziałało to, że produkty, które mieliśmy w portfolio, stały się przebojami na rynku kulinarnym. Sos sojowy, sushi, następnie mleczko kokosowe i makaron ryżowy są na szczycie sprzedaży wśród produktów egzotycznych. Nie mielibyśmy jednak tych produktów, gdybyśmy sami nie jeździli po świecie próbując miejscowych specjałów. Podczas tych podróży poznawaliśmy osobiście potencjalnych dostawców, z którymi często do dziś jesteśmy zaprzyjaźnieni — mówi Maciej Szała.

Nieocenione partnerstwo

— Branża handlu międzynarodowego to działalność oparta na dobrych relacjach z partnerami i wzajemnym zaufaniu. Współpracując z zagranicznymi kontrahentami, musimy liczyć się z ryzykiem walutowym, a niezwykle ważnym elementem funkcjonowania organizacji jest dobre zarządzanie przepływami finansowymi. Przez lata nabyliśmy tę umiejętność i śmiało możemy stwierdzić, że jest to unikalna wiedza biznesowa, która pozwala na świadome podejmowanie ryzyka inwestycyjnego. Ponadto wieloletnie doświadczenie i dynamika w prowadzeniu biznesu pomogła nam zbudować wiarygodność — mówi Andrzej Ogórek.

W planach De Care jest dalszy rozwój, przede wszystkim ekspansja na nowe rynki oraz własna produkcja, która w ostatnich latach stała się jednym z głównych priorytetów firmy.

 

OKIEM EKSPERTA

KAMIL FILIPIAK
starszy menedżer ds. bankowości korporacyjnej, HSBC Bank Polska

Firma De Care to czołowy nad Wisłą dystrybutor produktów spożywczych z różnych stron świata. Od początku działalności w 1992 r. ten importer z siedzibą w podwarszawskim Czosnowie z sukcesem wprowadził na polski rynek ponad 40 międzynarodowych marek. Dziś ma w swojej ofercie prawie 500 produktów kuchni tajskiej, chińskiej, japońskiej, koreańskiej, peruwiańskiej, meksykańskiej, włoskiej, greckiej, francuskiej, angielskiej czy orientalnej. Są wśród nich również produkty z powodzeniem sprzedawane pod markami własnymi, takimi jak: House of Asia, Casa de Mexico czy Livity. Jest strategicznym dostawcą produktów etnicznych do największych sieci handlowych w Polsce.

Rozwijając swoją ofertę, przybliża kulturę kulinarną innych krajów polskim konsumentom, rozbudzając ciekawość świata i marzenia o dalekich podróżach. W przypadku niektórych produktów, jak np. składniki do sushi czy placki tortilla, firma De Care była jednym z pierwszych dostawców na polskim rynku. Firma De Care to przykład przedsiębiorstwa, o jakim marzy wielu pasjonatów, chcących przekuć swoje zainteresowania w źródło utrzymania. Nie wszystkim wystarcza odwagi, a wśród tych, którzy podejmują to ryzyko, przedsiębiorstw mogących pochwalić się ponad dwudziestoletnim stażem i porównywalnymi do De Care osiągnięciami nie jest wiele. W przypadku tej firmy kluczem do sukcesu było połączenie pasji podróżniczo-kulinarnej i modelu biznesowego, umożliwiającego wykorzystanie szans rynkowych przy jednoczesnym umiejętnym zarządzaniu ryzykiem. A tego ostatniego w działalności zagranicznej nie brakuje, szczególnie w przypadku firm importujących produkty z odległych geograficznie i kulturowo zakątków świata.

De Care dba, aby to ryzyko minimalizować, zarówno na poziomie oferty produktowej, jak i czynników, które mogłyby zagrozić stabilności finansowej firmy, jak np. zatory płatnicze, terminowość i jakość dostaw czy zmienność kursów walut. Pracownicy firmy osobiście odwiedzają dostawców i wypróbowują produkty, które trafiają na stoły polskich konsumentów. Jednocześnie nawiązują i rozwijają bezpośrednie relacje z producentami, co w tym opartym na zaufaniu biznesie jest bardzo ważne. W przypadku czynników ryzyka, na które firma nie ma większego wpływu, jak np. sytuacja na rynku walutowym czy problemy mogące pokrzyżować plany logistyczne, De Care korzysta z odpowiednich narzędzi finansowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Biznes od kuchni