Biznesowa mniejszość

  • Dorota Czerwińska
opublikowano: 03-02-2014, 00:00

Dlaczego w zarządach jest tak mało kobiet? Co może pomóc paniom aspirującym do najwyższych stanowisk?

Fundację Liderek Biznesu założyło sześć kobiet, którym udało się osiągnąć sukces zawodowy: Iwona Kozera (E&Y), Katarzyna Twarowska (E&Y), Magda Hajduk-Naklicka (Aromeda), Beata Osiecka (Kinnarps), Agnieszka Maciejewska (EY) i Inga Kasak. Swoimi doświadczeniami i wiedzą chcą się dzielić z innymi i wpływać na wzrost udziału kobiet na wyższych stanowiskach zarządczych. Fundacja ma być miejscem wymiany opinii i doświadczeń, w którym każda ambitna kobieta znajdzie wskazówki, pomoc i inspirację do stałego samodoskonalenia się i podnoszenia kwalifikacji zawodowych.

Zobacz więcej

Fundacja jest miejscem wymiany opinii i doświadczeń, w którym każda ambitna kobieta znajdzie wskazówki, pomoc oraz inspirację do ciągłego samodoskonalenia się i podnoszenia kwalifikacji zawodowych — mówi Katarzyna Twarowska, prezes Fundacji Liderek Biznesu. [FOT. ARC]

— Będziemy regularnie informowały, przed jakimi wyzwaniami stoją aktywne zawodowo kobiety i podpowiadały im, jak budować ścieżkę kariery i wspinać się na najwyższe szczyty w zarządach firm — mówiła Katarzyna Twarowska, prezes Fundacji, podczas konferencji „Kobieta CEO — talent do biznesu”, która zainaugurowała cykl spotkań dla przedsiębiorczych kobiet.

Niepewność

Fundacja ma także aktywnie wspierać i promować przedsiębiorczość oraz tworzyć sieć kobietwzajemnie promujących swoje talenty i dzielących się wiedzą. Jak bowiem pokazuje badanie „Women at the top” firmy Spencer Stuart, panie na wysokich stanowiskach nie uważają, żeby w karierze napotykały szklany sufit, nie uważają się też za gorsze merytorycznie od mężczyzn. Ograniczenia widzą raczej w sobie. Ich głównym problemem jest brak wiary w siebie, nieumiejętność promowania się, nie odnajdują się dobrze w networkingu. Nie walczą o stołki, bo bardziej nastawiają się na współpracę niż na rywalizację.

No i mają mniejszą skłonność do ryzykowania. Na pytanie, czy potrzebna jest im urzędowa pomoc w zdobywaniu stanowisk w postaci parytetów czy kwot, połowa badanych menedżerek odpowiada, że czułyby się niekomfortowo,gdyby kluczem do ich awansów nie były wiedza, umiejętności i doświadczenie. Parytetów płci chciałoby 20 proc. badanych w Polsce pań.

Rewolucja

Za kwotami dla kobiet w zarządach i radach nadzorczych opowiada się Beata Stelmach, prezes GE Polska i kraje bałtyckie.

— Na ewolucyjną zmianę możemy czekać jeszcze długo. Tymczasem kobiety już teraz potrzebują wsparcia w pięciu się po szczeblach kariery — uważa prezes Stelmach. Podobnego zdania jest Leszek Czarnecki, prezes Getin Holding, który pół roku namawiał Małgorzatę Denek na objęcie stanowiska prezesa LC Corp Sky Tower.

— Być może ustalenie kwot popchnęłoby kobiety do działania, a tym samym poprawiło ich poczucie własnej wartości — zastanawia się Leszek Czarnecki. Przyznał, że wcześniej nie sprawdzał, ile kobiet jest w zarządach i spółkach nadzorczych jego firm. Takie statystyki przygotował na spotkanie fundacji. Okazało się, że na 22 spółki w holdingu tylko w sześciu zarządach nie ma kobiet. W jednym jest ich więcej niż mężczyzn, a w dwóch spółkach panie są prezesami.

— Kobiety mają gorzej w męskim świecie biznesu, bo wciąż muszą udowadniać, że nieprzypadkowo znalazły się wśród osób zarządzających — uważa prezes Czarnecki. Wiele korporacji stara się, aby management składał się z określonej liczby kobiet i mężczyzn.

— Obawiam się, że niedługo doradcy personalni mogą mieć problemy ze znalezieniem kandydatek do rad nadzorczych i zarządów firm, bo pań, które mogą objąć takie stanowiska, jest w Polsce wciąż jeszcze mało — ostrzega jednak Andrzej Maciejewski z firmy doradztwa personalnego Spencer Stewart.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu