Biznesowe powroty do przeszłości

MZAT
opublikowano: 12-06-2012, 00:00

Najpierw „kończ, waść”, potem „hajże!” — polscy przedsiębiorcy sprzedają biznesy życia, a potem startują z nowymi.

Nie od razu Rzym zbudowano, ale skoro zbudowano raz, to z łatwością można zbudować po raz drugi — taka myśl przyświeca polskim biznesmenom, którzy najpierw latami tworzą potęgę przedsiębiorstw, by po ich sprzedaży zrezygnować z uroków emeryckiego życia i zabrać się rozkręcania nowej działalności w starej branży. Rodzina Kruków nie jest tu wyjątkiem.

Naprawa samochodów i produkcja kanistrów — od tego biznesową karierę zaczynał Jan Kościuszko. W III RP doszedł jednak do wniosku, że zyski z jedzenia są bardziej sute niż z samochodów — i w 1995 r. uruchomił autorską restaurację Chłopskie Jadło. Pierwszy lokal stał w Głogoczowie koło Krakowa — by zarobić na turystach wlokących się zakopianką. Szybko dołączyły do niego kolejne restauracje, a w kwietniu 2006 r. prawie wszystko poszło pod młotek — sieć Chłopskie Jadło przejął szykujący się wtedy do giełdowego debiutu Sfinks. Jan Kościuszko żartuje, że „ból po jej utracie tylko w części złagodziłaabsurdalnie wysoka cena tej transakcji” — Sfinks za swojski szyld i sześć restauracji zapłacił bowiem aż 27 mln zł. Gotówka nie poleżała długo. Przedsiębiorca — tym razem pod szyldem Polskie Jadło — rozkręcił produkcję specjałów polskiej kuchni dla sieci handlowych, zaczął też otwierać restauracje, co naraziło go na proces: Sfinks uznał, że łamie w ten sposób zakaz konkurencji. Kościuszko proces wygrał, ale lokale nowej sieci — po kryzysie w gastronomii — można policzyć na palcach jednej ręki.

Zakaz konkurencji dłużej — bo przez 3 lata — doskwierał Zbigniewowi Grycanowi, który w 2001 r. sprzedał produkującą lody Zieloną Budkę. Jednak, gdy tylko zakaz wygasł, cukiernik wymalował na szyldzie własne nazwisko i zaczął raz jeszcze budować sieć — dziś jest, po raz kolejny, liderem rynku, mając ponad 100 lokali.

Biznesowe zmartwychwstania to nie tylko domena przedsiębiorców zasmakowanych w gastronomii. Pociąg do biznesu po mozolnym budowaniu i zyskownym sprzedaniu logistycznego imperium nadal czuje Jarosław Pawluk. Przedsiębiorca od 1992 r. krok po kroku wyrywał fragmenty rynku transportu kolejowego. Dziś stworzone przez niego CTL Logistics jest największą w Polsce i piątą w Europie prywatną grupą na rynku. Biznesmen nie ma już kontroli nad firmą — w 2008 r. 75 proc. udziałów w CTL przejął brytyjski fundusz Bridgepoint, płacąc — zdaniem ekspertów — nawet 300 mln EUR. Dziewiąty najbogatszy Polak według „Forbesa”, zamiast z wagonem pełnym złota odjechać na biznesową emeryturę, zajmuje się teraz m.in. produkcją podkładów kolejowych w spółce Track Tec.

Prawdziwym rekordzistą pod względem zbudowanych i sprzedanych biznesów jest w Polsce Mariusz Świtalski. Unikający mediów przedsiębiorca z Wielkopolski w 1995 r. sprzedał hurtownie Eurocash Portugalczykom z Jeronimo Martins. Dwa lata później dorzucił im też ok. 200 dyskontów Biedronka. Dziś Eurocash —którego właścicielem jest Luis Amaral, wcześniej menedżer w Jeronimo Martins — to największy hurtownik spożywczy w Polsce, a Biedronka — największy detalista. Później Mariusz Świtalski za pieniądze od Portugalczyków stworzył Żabkę, sieć sklepów convenience, którą w 2007 r. sprzedał czeskiemu funduszowi Penta za ok. 550 mln zł. Teraz buduje w mniejszych miejscowościach pasaże handlowe Czerwona Torebka. Na razie jest ich 8.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MZAT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu