Blady strach

Rafał Kerger
opublikowano: 17-11-2006, 00:00

Gaża: 1,36 mln zł. Pierwszą rundę wygrał faktor, nie faktoring. Jest więc druga runda: apelacja. Czas na Sąd Najwyższy.

Wyobraźmy sobie walkę dwóch bokserów. Pierwszy jest bardziej doświadczony, drugi debiutuje. Gaża za zwycięstwo: 1,36 mln złotych. Starszy wie, że gdy zwycięży przez nokaut, to zmienią się zupełnie zasady walki i wszyscy zaczną się bić bez rękawic, więc się waha. Gong. Atakuje i wygrywa pierwszą rundę — 1,36 mln złotych trudno odpuścić. Młodszy zdaje sobie sprawę, że walczy nie tylko o pieniądze, ale także o przyszłość dyscypliny. Boks nie może być jatką. Co z szacunkiem dla tradycji? Co ze zdrowiem bokserów? — pyta sam siebie. Gong. Rusza druga runda.

Faktoringowa bitwa w sądzie między Indosem z Chorzowa a Centrostalem Łódź ma z walką starego i młodego boksera wiele wspólnego. Idzie nie tylko o pieniądze (owe 1,36 mln zł), ale też o przyszłość faktoringu. Pierwsza runda walki już się skończyła — wygrał Indos. Jest jednak apelacja. Rozpoczęła się więc runda druga.

Od tego się zaczęło

Faktoring to rodzaj działalności finansowej polegającej na wykupie nieprzeterminowanych wierzytelności przedsiębiorstw, należnych im od odbiorców ich towarów lub usług. Czyli kupujesz czyjąś fakturę przed terminem płatności: na przykład za 70 proc. jej wartości, czekasz, ściągasz należność, zarabiasz jedną trzecią — jesteś faktorem.

— W połowie ubiegłego roku kupiliśmy od firmy Argon-Service faktury warte 1,36 mln złotych. Wystawiła je ona na rzecz Wojskowych Zakładów Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich. Termin płatności był roczny. Upłynął latem. Po zakupie, w styczniu tego roku, wierzytelności zostały jednak zajęte przez wierzycieli Argon-Service. Jako ich faktor wystąpiliśmy zatem do wierzycieli z wnioskami o zwolnienie od egzekucji naszych faktur, jako nienależących już do Argonu. Wszyscy wierzyciele, poza Indosem z Chorzowa, zwolnili wierzytelności od zajęcia. Skierowaliśmy więc przeciwko Indosowi pozew do sądu — opowiada Dariusz Sobczyński, radca prawny z Centrostalu Łódź.

Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z 19 września tego roku (sygn. akt XX GC 266/06) podważył sens istnienia branży faktoringowej.

— Dowiedzieliśmy się w uzasadnieniu, że przepisy należy czytać literalnie, a zatem egzekucja komornicza może być skuteczna nawet wobec tych faktur dłużnika, które przed jej wszczęciem zostały odsprzedane innym przedsiębiorcom — denerwuje się Dariusz Sobczyński.

W ocenie sądu wykładnia językowa art. 885 kodeksu postępowania cywilnego (k.p.c) (w związku z art. 902) wskazuje jednoznacznie, że rozporządzenie przedmiotowymi wierzytelnościami wobec wierzyciela egzekwującego (Indosu) jest nieważne, niezależnie od tego, czy wierzytelności mają charakter periodyczny, czy też nie. Według sądu zbędne jest sięganie do innych rodzajów wykładni, skoro wystarcza wykładnia językowa.

Larum branży

Takie rozstrzygnięcie wzburzyło branżę.

— To pokazuje, jaka jest świadomość sędziów i ich wiedza o faktoringu. Choć z drugiej strony, w 99 proc. przypadków faktorzy takie sprawy wygrywają. Mam zatem nadzieję, że w drugiej instancji ten wyrok zostanie uchylony, bo nie wyobrażam sobie, żeby nie było w tej sprawie apelacji — kręci głową Elżbieta Urbańska, prezes Polfactora, kierująca też Polskim Stowarzyszeniem Faktorów.

— Ten wyrok rzeczywiście podważa sens faktoringu. Przecież faktor nie mógł przewidzieć, że firma, od której kupił wierzytelność, padnie. Ta historia pokazuje, że faktoring — podobnie jak leasing — powinien się w końcu doczekać swojej ustawy. Tak dalej być nie może — dodaje Tomasz Biernat, główny specjalista Pekao Faktoring.

Smaczku sprawie dodaje i to, że Centrostal Łódź nie jest firmą faktoringową. Za to Indos z Chorzowa taką firmą jest — zajmuje się też obrotem przedawnionymi długami. Pytanie więc nasuwa się samo — po co Indos kopie dołki sam pod sobą?

— Po pierwsze, prawie półtora miliona złotych piechotą nie chodzi. Po drugie, sąd wydał orzeczenie lege artis, a że na podstawie artykułu z 1965 r. — to już nie sądu wina. Przepis jest więc bzdurny, nie wyrok. Po trzecie, rozmawialiśmy przed pierwszą rozprawą z Centrostalem i razem doszliśmy do wniosku, że — tak czy inaczej — sprawa skończy się w Sądzie Najwyższym, więc wcale jeszcze nie wygraliśmy. Tym bardziej że po orzeczeniu pojawił się komentarz [autorstwa prof. Jankowskiego — przyp. red.] wydawnictwa Beck do artykułu 902 kodeksu postępowania cywilnego, który daje Centrostalowi nadzieję, że w drugiej instancji wygra — mówi Witold Przybyła, członek zarządu Indosu, firmy znanej ze skuteczności. To Indos ściągnął z Polskiego Związku Piłki Nożnej długi upadłego klubu piłkarskiego GKS Katowice.

II runda z komentarzem

Apelacja Centrostalu do kontrowersyjnego wyroku już wpłynęła do sądu. Centrostal zna opinię prof. Janusza Jankowskiego. Między innymi na jego ekspertyzie oparł apelację. Jakże zresztą mogłoby być inaczej, skoro to Dariusz Sobczyński, radca prawny firmy (czego nie skrywa, choć nie chce autoryzować) poprosił profesora Jankowskiego o przygotowanie ekspertyzy dla Centrostalu. To po jej napisaniu profesor — uznając sprawę za bardzo ciekawą — zdecydował się opublikować swój komentarz na temat art. 902 k.p.c. w wydawnictwie Beck.

Wnioski z profesorskiego wywodu: egzekucja uprzednio scedowanej należności może być skuteczna, pod warunkiem że dotyczy na przykład zapłaty należności z umowy o pracę, z umowy-zlecenia, zapłaty czynszu najmu lub dzierżawy, zapłaty odsetek od kapitału, rent lub innych świadczeń o charakterze alimentacyjnym. Nie ma tu mowy o fakturze. Profesor Jankowski podnosi też wątpliwość co do przepisu, na który powołał się sąd przy rozstrzyganiu starcia Centrostal — Indos na korzyść tego drugiego, a który pochodzi z lat 60., gdy dopuszczalne było zbycie przez pracownika prawa do wynagrodzenia. Teraz tego prawa pracownik przenieść nie może. Nie ma zatem powodu, by ten przepis utrzymywać.

Czy zatem faktorzy — i Centrostal, i nawet Indos — mogą spać spokojnie? Komentarz to jeszcze nie wyrok, tym bardziej że Indos chce skończyć sprawę w Sądzie Najwyższym. Więc na spokojny sen trzeba będzie jeszcze branży trochę poczekać. Gra toczy się o duże pieniądze. Polski Związek Faktorów podaje, że faktorzy obracający w Polsce niezapłaconymi fakturami osiągają 14 miliardów złotych obrotów rocznie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy