Czytasz dzięki

Blees robi autonomicznego elektryka

Małogrzata Grzegorczyk
opublikowano: 26-10-2020, 22:00

Transport na żądanie, na dodatek elektrycznym minibusem — pierwsze rozwiązanie gliwicka spółka wdroży w przyszłym roku, drugie w 2023 r.

Nie tylko Elon Musk myśli o autonomicznej Tesli. Nad poruszającym się bez kierowcy elektrycznym pojazdem pracuje też Blees, gliwicka spółka założona w ubiegłym roku, która realizuje projekt z pomocą podwykonawców.

Zamiast auta:
Zamiast auta:
Łącząc autonomiczny minibus i systemtransportu na żądanie, chcemy zrealizować wizję transportu publicznegoprzyszłości: dostosowanego do potrzeb pasażera, dostępnego całą dobę wszędzietam, gdzie tradycyjna komunikacja jest nieopłacalna lub nie ma szans dotrzeć –mówi Dariusz Poloński, właściciel i prezes Bleesa.
ARC

— Nasz cel długofalowy to stworzenie autonomicznego minibusa do transportu zbiorowego. Obecnie opracowujemy wymagania funkcjonalne i rozmawiamy z podwykonawcami z branży automotive. Prototyp będziemy mieć w 2023 r. — mówi Martyna Wiśniowska, menedżer ds. produktu w Bleesie.

W tym roku ruszyły prace z pomocą specjalistów — główne elementy autonomii dostarczy Autonomous Systems, spółka z software’owej grupy Future Processing, a opracowaniem dizajnu pojazdu zajmie się krakowska firma Exeon. Blees już teraz sprawdza system na platformie testowej, którą jest minibus francuskiej firmy produkującej autonomiczne pojazdy.

— W pierwszym roku po stworzeniu prototypu chcielibyśmy wyprodukować do kilku pojazdów, a docelowo wytwarzać kilkadziesiąt rocznie — deklaruje Martyna Wiśniowska. Drugą gałęzią rozwijaną przez Blees jest system transportu na żądanie (DRT — demand responsive transport), który pozwala wyjść poza sztywne rozkłady jazdy i trasy i dynamicznie zarządzać flotą pojazdów w zależności od potrzeb mieszkańców. Tego typu rozwiązania działają już w Europie Zachodniej, a także w Polsce. W Krakowie od ponad 10 lat funkcjonuje w jednej z dzielnic Tele-bus, a dwa lata temu podobny projekt wdrożył Szczecin. Kraków, który ma dwa pojazdy po 35 miejsc, przewiózł w 2018 r. 40 tys. osób. Szczecin, który korzysta na większej powierzchni z sześciu pojazdów do 20 osób, miał w tym samym czasie 252 tys. klientów.

— Pasażerowie zgłaszają w tych miastach telefonicznie potrzebę przejazdu do dyspozytora, który ręcznie zawiaduje pojazdami. My stworzyliśmy system, w którym zgłoszenia można dokonać za pomocą aplikacji mobilnej lub strony internetowej, algorytmy w czasie rzeczywistym wyznaczają trasę, a dyspozytor tylko monitoruje działanie floty. Prowadzimy pierwsze rozmowy biznesowe dotyczące sprzedaży systemu, a pilotażowe wdrożenie planujemy w przyszłym roku przy współpracy z PKM Jaworzno na nowo wybudowanym, słabo skomunikowanym osiedlu — mówi Marcin Wójcik, menedżer ds. wdrożeń w Bleesie.

Transport na żądanie jest odpowiedzią na problem pierwszej i ostatniej mili, umożliwiając dojazd do regularnego transportu publicznego. Od wejścia Polski do UE pozamiejski transport autobusowy stracił w naszym kraju 75 proc. klientów, a liczba kursów i średnie zapełnienie spadły o 40 proc. Ubyło 588 km torów kolejowych. W 2019 r. rząd ogłosił wart 800 mln zł program walki z białymi plamami transportowymi, a tylko w ubiegłym roku chciał na niego wydać 300 mln zł. Chętnych na dopłaty rzędu 1 zł do 1 km było niewielu, gminy zgłosiły się w sumie po 18 mln zł. Blees finansuje działalność z własnych funduszy i unijnych dotacji. Na opracowanie systemu zarządzania flotą pojazdów i aplikację pasażerską spółka otrzymała 2,5 mln zł z RPO i 2,3 mln zł z NCBR, a na projekt autonomicznego elektrycznego minibusa — 8,7 mln zł. Właścicielem i prezesem spółki jest Dariusz Poloński. Blees zatrudnia dziś 20 osób, ale rekrutacja doświadczonych inżynierów nadal trwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małogrzata Grzegorczyk

Polecane