Bliżej do wolnego rynku

Barbara Warpechowska
17-11-2016, 22:00

Uwalnianie rynku błękitnego paliwa w Polsce idzie z trudem.

 

Gaz Uwalnianie rynku błękitnego paliwa w Polsce idzie z trudem. Proponowana przez rząd najnowsza nowelizacja ustawy pozwoli nam dostosować się do unijnego prawa i uniknąć kar

Liberalizacja rynku została zapoczątkowana pod koniec 2012 r., kiedy utworzono giełdowy rynek gazu. — Konieczne były wówczas nie tylko inwestycje w infrastrukturę, ale także dodatkowe regulacje prawne, aby mogła pojawić się konkurencja i alternatywni dostawcy paliwa. Wraz z rosnącymi obrotami pojawili się nowi uczestnicy gazowego rynku giełdowego. Obecnie na rynkach gazu Towarowej Giełdy Energii działa bezpośrednio i poprzez domy maklerskie 97 aktywnych podmiotów, a średni miesięczny obrót w 2016 r. wynosi prawie 9 TWh — podkreśla Beata Wittmann, zastępca dyrektora Departamentu Rozwoju Rynku TGE.

Posłowie są za

Polskie prawo trzeba dostosować do wymagań UE, ponieważ Komisja Europejska od kilku lat zgłaszała zastrzeżenia do obowiązku zatwierdzania taryf. We wrześniu 2015 r. Trybunał Sprawiedliwości UE, rozpatrujący pozew KE, uznał, że Polska narusza unijne prawo, utrzymując dotychczasowy system regulacji cen gazu.

Za dalsze jego utrzymywanie groziłyby nam kary. Po co je płacić? Tym bardziej, że rynek gazu wygląda zupełnie inaczej niż kilka lat temu. Rozbudowano połączenia polskich gazociągów z ich odpowiednikami w Niemczech i Czechach. Wybudowano Terminal LNG w Świnoujściu. Nowelizacja ma też ograniczyć szarą strefę w obrocie paliwami i pozwolić na osiągnięcie narodowego celu wskaźnikowego. Rząd postanowił wprowadzić je jednym aktem prawnym — mówił na wtorkowym posiedzeniu sejmowej komisji branżowej wiceminister energii Andrzej J. Piotrowski.

Nowe przepisy pozwolą na stopniowe znoszenie obowiązku zatwierdzenia przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE) taryf dla cen gazu. Przewidują rezygnację z regulowania cen gazu ziemnego, ale uwalnianie ich dla poszczególnych grup odbiorców będzie następowało w różnych terminach. Najpierw uwolnione będą ceny dla przedsiębiorstw w sprzedaży na rynku hurtowym, w tzw. punkcie wirtualnym (np. giełdzie towarowej), sprężonego gazu ziemnego CNG i skroplonego gazu ziemnego LNG, i w trybie przetargów, aukcji i zamówień publicznych.

Od października 2017 r. uwolnione mają być ceny dla pozostałych odbiorców, z wyjątkiem gospodarstw domowych. Dla nich ma to nastąpić dopiero w 2024 r. Chodzi o to, żeby Polacy mieli czas na stopniowe przystosowanie się do rynku i nauczyli się przysługujących im praw — przekonywał wiceminister resortu energii. Uwolnienie taryf na raty — według resortu energii — pozwoli na interwencję i wprowadzenie poprawek, gdyby pojawiły się jakieś nieprzewidziane problemy. Projekt bez poprawek przeszedł do drugiego czytania na plenarnym posiedzeniu Sejmu.

Różne źródła

Według PGNiG najważniejsze dla rozwoju rynku gazu ziemnego nie tylko w naszym kraju, ale w całej Europie Środkowej i Wschodniej jest zapewnienie realnej dywersyfikacji dróg i źródeł dostaw. W sytuacji, gdy dostępny jest jedynie przesyłany za pośrednictwem gazociągów Nord Stream, Jamał czy Braterstwo gaz rosyjski, uruchomienie alternatywnej drogi dostaw jest najważniejszym wyzwaniem, jakie stoi przed Polską i spółkami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo energetyczne. Dopiero zapewnienie możliwości handlu gazem pochodzącym z różnych źródeł i od wiarygodnych dostawców stworzy realną możliwość zbudowania konkurencyjnego rynku gazu bazującego na rywalizacji w co do cen i warunków dostaw.

— W odniesieniu do wewnętrznych uwarunkowań regulacyjnych czekamy na uchwalenie ustawy znoszącej taryfy na sprzedaż gazu dla sektora przemysłowego, która powinna wejść w życie w przyszłym roku. PGNiG od dawna gotowe jest na nową regulację i widzi w niej szansę na wyrównanie warunków konkurowania z już zwolnionymi z tego obowiązku podmiotami na rynku gazu — przekazał Departament Komunikacji PGNiG. W ramach tworzenia zdywersyfikowanych dróg i źródeł dostaw gazu PGNiG czeka na zakończenie przez operatorów Gaz System i Energienet prac dotyczących studium wykonalności dla korytarza norweskiego, czyli połączenia gazociągowego między Norweskim Szelfem Kontynentalnym przez Danię do Polski.

Pierwsza część, czyli Baltic Pipe z Polski do Danii, ma zostać zakończona do końca roku. Potem nastąpi procedura, dzięki której potencjalni klienci złożą wiążące oferty zakupu gazu z nowego połączenia. Jeżeli te działania będą pomyślne dla projektu, zostanie zrealizowany. Potwierdzają to zarówno polskie PGNiG i Gaz-System, jak i norweski Statoil i duński operator Energinet. dk. Inicjatywę poparła Komisja Europejska. Korytarz Norweski umożliwi PGNiG sprowadzanie własnego gazu wydobywanego na szelfie norweskim oraz import gazu zakupionego w Norwegii, który sprzedawany jest na europejskich warunkach rynkowych.

— Jeśli architektura finansowa projektu będzie tego wymagała, PGNiG jest gotowe zaangażować się także kapitałowo w jego budowę — deklarują w spółce. Połączenie z Norwegią da nam możliwość importu do 10 mld m sześc. Bardzo duże znaczenie dla rozwoju rynku w Polsce będzie miała rozbudowa terminala LNG w Świnoujściu. Potrzebujemy około 15 mld m sześc. gazu rocznie, z czego prawie jedną trzecią pokrywa krajowe wydobycie, reszta pochodzi z importu.

OPAL zmusi do działania

Zamieszanie wokół zwiększenia przepustowości Gazociągu OPAL, niemieckiej odnogi Nord Stream, wywołało sporo komentarzy, że stanowi to zagrożenie dla innych źródeł, które ma zapewnić polska Brama Północna.

— Decyzja KE spowoduje, że będziemy musieli zintensyfikować działania w zakresie realizacji Korytarza Norweskiego — mówił minister energii Krzysztof Tchórzewski. OPAL ciągnie się przez 470 km wzdłuż Odry od miejscowości Brandov do granicy czesko-niemieckiej. Dostarcza gaz z Nord Stream do Niemiec i Europy Środkowo- Wschodniej. Jest to szlak alternatywny wobec dostaw przez Ukrainę. Tym szlakiem przez rewers na Gazociągu Jamalskim surowiec trafia także na rynek polski. Od 2011 r. Gazprom ma zgodę Komisji na wykorzystanie 50 proc. przepustowości magistrali, która wynosi 36 mld m sześc. rocznie. Pozostała moc — zgodnie z zasadą third party access (TPA) — jest dostępna dla każdego zainteresowanego lub dla Gazpromu, jeśli nie zgłosi się żaden chętny.

Z komunikatu KE wynika, że porozumienie z 25 października zakłada utrzymanie wyłączności dla Gazpromu na 50 proc. przepustowości, z koniecznością pozostawienia 10 proc. mocy dla innych dostawców. Pozostałe 40 proc. ma zostać rozdysponowane w aukcjach. Jeśli po roku okaże się, że to za mało, dostępna pojemność przesyłowa ma być zwiększona do 20 proc. Jeżeli na te 20 proc. również znajdą się chętni, wówczas decyzja będzie podlegała rewizji — podkreślono w komunikacie KE.

Narodowy Cel Wskaźnikowy

Określa minimalny udział biokomponentów i innych paliw odnawialnych w ogólnej ilości paliw ciekłych i biopaliw ciekłych, zużywanych w transporcie w ciągu roku kalendarzowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Bliżej do wolnego rynku