Blokada pomogła w rozwoju

opublikowano: 14-12-2020, 14:54

Wylęgarnia piskląt indyczych miała zmniejszyć koszty hodowli prowadzonej w Niemczech. Jednak blokada rynku wymusiła zmianę planów.

Spółka Algama powstała w 2016 r. Założeniem na początku działalności była produkcja piskląt indyczych na potrzeby jej właściciela – hodowli w Niemczech, aby w ten sposób obniżyć koszty. W tym celu wynajęto likwidowaną przez inną firmę wylęgarnię indyków w Skwierzynie.

Blokada rynku niemieckiego spowodowała jednak konieczność ekspansji do innych państw. Spółka rozpoczęła dystrybucję piskląt na rynku polskim oraz innych krajów. Do klientów w kraju trafia ok. 60 proc., reszta produkcji idzie na eksport.

W Polsce działa pięć wylęgarni indyków i pięciu liczących się dystrybutorów piskląt importowanych z zagranicy. Jednym z konkurentów Algamy jest spółka działająca w pełnej integracji (od pola do stołu), pozostałe działają na wolnym rynku jak wicelider lubuskiego rankingu.

– Konkurencja zawsze jest zagrożeniem, jednak nasza wylęgarnia jest jedyna w zachodniej Polsce – na drugim co do wielkości regionalnym rynku indyczym w Polsce. Naszą przewagą jest elastyczność, wysoka jakość produktu oraz obsługa klienta. Jako jedyna wylęgarnia indyków w kraju wysyłamy żywe zwierzęta m.in. do Egiptu – mówi Herman Kolmans, członek zarządu spółki Algama.

Firma planuje dalszy dynamiczny rozwój. Jej celem jest miejsce w pierwszej trójce producentów piskląt w Polsce. Aby go osiągnąć, planuje wdrożenie innowacyjnej organizacji produkcji, marketingu oraz technologii lęgu piskląt indyków. Projekt szacowany na ponad 11 mln zł znalazł się na czwartym miejscu pod względem liczby uzyskanych punktów w ramach działania „Współpraca” unijnego programu PROW 2014–2020. Po jego realizacji z unijnym dofinansowaniem Skwierzyna będzie najbardziej innowacyjnym zakładem wylęgu indyków w Europie.

Spółka planuje również intensywny rozwój w segmencie hodowli indyków rzeźnych i uruchamianie kolejnych ferm. Wśród czynników, które utrudniają jej działalność, Herman Kolmans wymienia: niestabilne otoczenie polityczne i gospodarcze, piątkę dla zwierząt, obostrzenia związane z COVID-19, brexit, ptasią grypę i antyunijne posunięcia polskiego rządu.

– Polska jest największym producentem drobiu w Europie, ponad 40 proc. produkcji trafia na eksport. Musimy być w Europie. Europa zaufała nam jako producentowi mięsa nie tylko dlatego, że jesteśmy najtańsi. Nasza produkcja jest efektywna, a Polacy są w stanie dostosować się do najbardziej wygórowanych standardów – podkreśla Herman Kolmans.

Obawia się on także, jak będzie wyglądał świat po COVID-19. Czy konsumpcja mięsa wróci do poziomów sprzed pandemii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane