Blue Bird nie usiedzi w miejscu

  • Alina Treptow
opublikowano: 11-10-2016, 22:00

Polski start-up stworzył fotel, na którym użytkownik może siedzieć lub… klęczeć. To perspektywiczny, acz trudny kierunek — uważają rywale.

Przedstawiona przez Mateusza Morawieckiego, ministra rozwoju, strategia wsparcia innowacji rozbudziła nadzieję przedsiębiorców. Andrzej Kieryłło, współwłaściciel start-upu Blue Bird Poland, specjalizującego się w fotelach biurowych, liczy, że założona przez niego spółka stanie się beneficjentem, a nie ofiarą tej strategii.

— Rozważaliśmy sprzedaż naszej technologii w ramach licencji na wyłączność Brytyjczykom. Prowadziliśmy już rozmowy w tej sprawie. Jednak zapowiedzi wsparcia dla polskich technologii zachęciły nas do spróbowania pociągnięcia całego projektu o własnych siłach — mówi Andrzej Kieryłło. Za Blue Bird Poland stoją Andrzej i Mateusz Kieryłłowie, czyli rodzinny, ojcowsko-synowski duet. Różnice pokoleniowe nie przeszkadzają, ale napędzają całe przedsięwzięcie.

— Od lat 80. pracuję w branży meblarskiej. Nie tylko projektowałem, ale też prowadziłem własną firmę produkcyjną. Syn jest po architekturze i projektowaniu wnętrz, i to on w dużej mierze odpowiada za kwestie związane z designem — mówi Andrzej Kieryłło. Efektem wspólnych prac jest fotel Blue Bird, który na pierwszy rzut oka wygląda jak przeciętny fotel biurowy, umożliwiający elektroniczne dostosowanie do użytkownika. Można jednak w ciągu kilku sekund zmienić jego ustawienia tak, że użytkownik nie znajduje się już w pozycji siedzącej, ale tzw. klęcznikowej.

— Ta pozycja odciąża nasz kręgosłup i jest dla niego najzdrowsza. Choć jest nazywana klęcznikową, największy ciężar ciała nadal spoczywa na części biodrowej — wyjaśnia Mateusz Kieryłło. Na rynku już dzisiaj są dostępne różnego typu klęczniki. Andrzej Kieryłło zastrzega, że foteli biurowych z takim rozwiązaniami nie ma, a zwykłe klęczniki nie nadają się do kilkugodzinnego korzystania w biurze.

— Jest też pewna stygmatyzacja osób, które korzystają z tego typu rozwiązań. Pamiętam, gdy kiedyś wszedłem do jednego z biur w Warszawie i jeden z pracowników, widząc gościa, schował klęcznik i usiadł na tradycyjnym fotelu. Dzięki Blue Bird planujemy zmienić nastawienie do tego typu rozwiązań — przekonuje Andrzej Kieryłło.

OKIEM EKSPERTA
Polska jeszcze niegotowa

DARIUSZ CUL, dyrektor marketingu Massoni

Jest to jeden z ciekawszych, potencjalnych kierunków rozwoju krzeseł pracowniczych, przede wszystkim z punktu widzenia ergonomii, a nie złudnego poczucia komfortu użytkownika. Jednak z uwagi na przyzwyczajenia osób pracujących na siedząco, jak każda nowość będzie się w Polsce adaptować przez wiele lat. Dlatego nie planujemy w najbliższym czasie wprowadzać jej do oferty. Nasi klienci coraz częściej przy wyborze krzesła kierują się ergonomią, jednak rewolucyjna zmiana samej postawy siedzącej (w tym na klęczącą czy półstojącą) będzie z pewnością spotykać się z oporem. Jej popularyzację poważnie utrudni czołowa na rynku filozofia tworzenia krzeseł i foteli umożliwiających dynamiczne siedzenie — „bujanie” oraz odciążanie kręgosłupa poprzez odchylanie oparcia krzesła do pozycji niemal leżącej. Fotele z opcją tzw. pozycji klęcznikowej, mimo niewątpliwych walorów ergonomicznych, są wymagające, mało atrakcyjne wizualnie, a przez to trudne do wprowadzenia na szeroką skalę na polskim rynku. W naszym kraju świadomość społeczna na temat zdrowego siedzenia dopiero się tworzy.

Plany ekspansji są ambitne, a Blue Bird Poland planuje wylecieć poza krajowe podwórko. Na celowniku w pierwszej kolejności są Polska i Niemcy, ale założyciele nie ukrywają, że docelowo interesuje ich cały świat.

— Widzimy duże zainteresowanie ze strony potencjalnych dystrybutorów, zarówno w Europie, jak i na Dalekim Wschodzie. Musimy jednak przygotować produkt do komercjalizacji, na co będziemy potrzebować jeszcze około dwóch lat. W pierwszej kolejności na rynek trafi jego prostsza i tańsza wersja [będzie kosztowała ok. 2 tys. zł — red.] — informuje Andrzej Kieryłło. W związku z komercjalizacją i być może budową własnej fabryki spółka rozejrzy się też za inwestorem. — Wstępne rozmowy już się toczą. Wystartujemy również po fundusze unijne — informuje Andrzej Kieryłło. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane