BM BPHPBK: na rynku futures wciąż brak rozstrzygnięć

Jacek Buczyński
28-01-2004, 08:56

Na rynku w dalszym ciągu goszczą marazm oraz stagnacja i choć wczorajsze notowania upływały pod znakiem przewagi podaży to jednak nie można mówić o jakichkolwiek konkretniejszych przesłankach sugerujących kierunek w najbliższej perspektywie.

Na zamknięciu lekko przebite zostało wprawdzie pierwsze z ważniejszych wsparć, ale choć może to być impulsem dla podaży na kolejnych sesjach to do mocniejszych sygnałów sprzedaży jeszcze droga daleka. Po pozytywnym zachowaniu giełd w USA można było oczekiwać lepszego otwarcia. Optymizm nie okazał się jednak na tyle duży by pokonać dolną granicę oporu w przedziale 1718-1725 pkt., przed którą popyt czuł od początku spory respekt. Nieskuteczne ataki przyniosły osłabienie i chociaż po godzinie handlu na kasowym kurs jeszcze raz zbliżył się do tego poziomu to jednak nie udało się go mocniej zaatakować. Do południa panowała jeszcze względna stabilizacja, ale zakończyła się ona wybiciem dołem. Dało to pretekst dla ożywienia podaży i wyraźniejszego spadku, którego celem stał się pierwszy z ważniejszych obszarów wsparcia w strefie 1697-1700 pkt. W jego okolicach byki podjęły aktywniejszą walkę i zdołały doprowadzić do odbicia, ale w ostatniej godzinie nastroje zaczęły się pogarszać i rynek znowu przystąpił do testowania powyższego przedziału. Słabszy od oczekiwań odczyt wskaźnika zaufania konsumentów w USA okazał się zaskoczeniem i dodatkowo przyczynił się do przebicia wsparcia na zamknięciu.

Niepowodzenie testu oporu w strefie 1718-1725 pkt. przy jednoczesnym przebiciu poważniejszego wsparcia, jakie znajdowało się w przedziale 1697-1700 pkt. ma lekko negatywną wymowę. Nie na tyle jednak by zasadniczo zmienić obraz rynku, który tkwi w konsolidacji nie dającej wskazówek co do kierunku trendu. Może to zostać wprawdzie wykorzystanie przez niedźwiedzie na kolejnych sesjach, ale stosunkowo blisko mamy kolejną istotną barierę, której popyt będzie prawdopodobnie aktywniej bronił. Jest nią linia trendu wzrostowego z końca listopada biegnąca dziś na wysokości 1688 pkt. Tuż poniżej (ok. 1683 pkt.) znajduje się dolne ramię trójkąta, które również stanowi zaporę dla spadków. Ciekawie zapowiada się więc dzisiejsza sesja. Na rzecz osłabienia przemawia zachowanie wskaźników szczególnie najszybszych, na których aktualne są sygnały sprzedaży. MACD po zakończonym niepowodzeniem podejściu do średniej powrócił do spadków. Nieźle wygląda natomiast ROC, który po przebiciu linii równowagi powoli pnie się coraz wyżej. Pomimo dużego prawdopodobieństwa testu powyższych wsparć jego wyniku przesądzać więc jeszcze nie można. Dopiero przełamanie na zamknięciu zwiększy groźbę ataku na dolną granicę konsolidacji (ok. 1667 pkt.) i wybicia dołem. Można więc oczekiwać, że po słabszym początku dzisiejszej sesji, za którym przemawia pogorszenie na rynkach amerykańskich, atmosfera uspokoi się, a naruszenie wsparć da impuls do aktywniejszej obrony i na zamknięciu będą to wystarczające zapory dla spadków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Buczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / BM BPHPBK: na rynku futures wciąż brak rozstrzygnięć