Boeinga spełniony sen o potędze

Rafał Białkowski
10-07-2007, 00:00

Amerykańskie marzenie — Dreamliner, najnowsze dziecko koncernu — ujrzało światło dzienne. Klienci walą drzwiami i oknami.

Portfel zamówień koncernu wypełniony do 2015 r.

Amerykańskie marzenie — Dreamliner, najnowsze dziecko koncernu — ujrzało światło dzienne. Klienci walą drzwiami i oknami.

Koncern lotniczy z USA zaprezentował najnowsze dziecko — Boeinga 787 Dreamliner. Jest to pierwsza zupełnie nowa maszyna wprowadzona do seryjnej produkcji od 1995 r., od czasu Boeinga 777.

— Nasza podróż rozpoczęła się sześć lat temu, kiedy postanowiliśmy wyposażyć nasze maszyny w nowoczesną technologię — mówi Mike Bair, który nadzorował budowę Dreamlinera.

Amerykańskie cudo

Jest to pierwszy duży samolot pasażerski wykonany niemal w 50 proc. z włókien węglowych. Dużo lżejszych, wytrzymalszych i mniej podatnych na korozję niż stosowany dotąd materiał, czyli aluminium.

Takie odchudzanie przełoży się na realne pieniądze. Dreamliner ma zużywać o 20 proc. mniej paliwa niż obecnie latające samoloty konkurencji. Ma również emitować znacznie mniej CO2, czym na pewno dodatkowo zaskarbi sobie klientów, zważywszy na tendencje do redukcji emisji tego gazu przez linie lotnicze. Mniejsze mają być też inne koszty eksploatacji. Eksperci przewidują, że te oszczędności wpłyną na spadek cen biletów.

Dreamliner będzie produkowany w trzech wersjach. Ma zabierać na pokład od 210 do 330 osób, które będą podróżować w znacznie lepszych warunkach niż obecnie. Przede wszystkim dzięki nowemu systemowi klimatyzacji, który zapewni wilgotność powietrza na poziomie 15 proc. (obecnie jest to prawie 0), co zapobiegnie podrażnieniom spojówek i bólom głowy w czasie lotu.

Cudo techniki musi jednak sporo kosztować. Cena ma się wahać między 146 a 200 mln USD. Ale nawet przy takich cenach Boeing nie musi się martwić o klientów, bo już ma 677 zamówień, a portfel ma zapełniony aż do 2015 r. PLL LOT już zakontraktował osiem dreamlinerów.

Europejska riposta

Konkurencja nie mogła pozostać obojętna. Odpowiedzią Airbusa, rywala ze Starego Kontynentu, jest A380. Trafi on do klientów w październiku.

Europejski samolot będzie zabierał na pokład więcej pasażerów, co ma być odpowiedzią na wzrastającą z roku na rok liczbę osób, które podróżują między wielkim aglomeracjami. Kolos zabierający jednorazowo nawet 800 pasażerów musi jednak omijać małe i średnie lotniska.

Boeing stawia na rozmiar midi, bo uważa, że właśnie do takich samolotów należy przyszłość.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Boeinga spełniony sen o potędze