Bohater w masce Zorro

Norbert Brzoza, sommelier centrum wina
opublikowano: 25-10-2018, 22:00

Choć szczep viognier nosi wiele imion — vugava bijela, viogne, barbin, rebolot, picotin blanc, greffou czy petit vionnier — niewiele wiemy o jego pochodzeniu.

Historia wspomina o rzymskim cesarzu Probusie, który ściągnął ze swej rodzinnej Dalmacji szczep vugava bijela na obecne tereny Rodanu. Nie wiadomo, czy było to spowodowane tym, że Rzymianie na zajętych terenach karczowali lasy, by sadzić winorośl, czy też zamiłowaniem Probusa do rolnictwa, które odziedziczył po ojcu. Zapis ten funkcjonowałby prawdopodobnie do dzisiaj, gdyby nie prace prowadzone na jednym z kalifornijskich uniwersytetów. Okazało się bowiem, że na Uniwersytecie Davis otwarto jeden z najważniejszych rozdziałów światowego winiarstwa — nastał czas największych badań genetycznych poszczególnych winorośli. Wyniki ujawniły, że viognier wykazuje duże podobieństwo do piemonckiego szczepu freisa i jest blisko spokrewniony z nebbiolo. Nazwa winorośli pochodzi prawdopodobnie od miasteczka Vienna (na północ od Lyonu).

Zobacz więcej

FOT. CENTRUM WINA

Spore wymagania

Jeszcze w latach 60. XX w. mało który winiarz chciał uprawiać viognier. Była to winorośl, którą niewielu odważyło się posadzić na kilkunastu hektarach. Lata 80. były dla niego chyba jednymi z najbardziej dramatycznych. Bardzo małe uprawy wskazywały na ogromne zagrożenie hodowli tego szczepu. W Dolinie Rodanu doliczono się viognier zaledwie na kilku hektarach (niektóre źródła podają, że było to około 8 ha, inne, że mniej więcej 12 ha). Był to jednak okres, w którym podjęto strategiczną decyzję o zwiększeniu nasadzeń szczepu.

Obecnie viognier przeżywa renesans, ogólny areał odmiany wynosi około 11 tysięcy hektarów. Nie będzie tak popularny jak sauvignon blanc czy chardonnay, jednak zdobywa coraz więcej zwolenników. Niechęci do tego szczepu można się doszukiwać w jego kapryśności. Ma wymagania co do gleby, klimatu i pogody. Grona muszą być pozyskane w odpowiednim momencie — zbyt wcześnie zebrane owoce nie pokazują prawdziwej palety aromatycznej, a zbyt późne stają się mocno ekstraktywne, bez dobrze zarysowanej kwasowości. Dodatkowo wysoki cukier przyciąga dzikie zwierzęta: jelenie i ptaki, które upodobały sobie ten słodkawy owoc. Producenci są zmuszeni pokrywać siatką całe krzaki, by uchronić owoce przed szkodnikami. Uprawa szczepu viognier na pewno nie jest atrakcyjną i łatwą dla winiarzy, dlatego ciągle jest rzadziej spotykaną odmianą w winnicach.

Kolejnym aspektem jego niedużej popularności jest wydajność z hektara. Przy słabej pogodzie w północnej części doliny Rodanu zbiera się go około 20 hl/ha. W dobrym sezonie zbiory mogą dojść do około 30 hl/ha. Dla porównania — z komercyjnego chardonnay można zebrać nawet 150 hl/ha, prawie pięciokrotnie więcej niż klasycznego viognier. Ten aspekt jednak pokazuje, że warto pochylić się nieco nad butelką z dobrym viogner i posmakować jego unikatowości.

Owoce i przyprawy

Viognier daje wina o intensywnych, ujmujących aromatach owocowych: cytryny, limonki, skórki gruszki czy brzoskwini, pomarańczy, a także moreli. Z aromatów roślinnych można rozpoznać zapachy kwiatów drzew owocowych, fiołka, akacji, kardamonu czy anyżu. Wyjątkowy charakter nadadzą akcenty mineralne, nuty wanilii, migdałów, nugatu, jogurtu czy różowego pieprzu. Viognier powinno się pić jak najmłodsze i naprawdę niewielu jest producentów, którzy produkują wina z potencjałem do starzenia. Jeśli jednak traficie na takie butelki, możecie w nich odnaleźć ciekawe aromaty marmolady, kandyzowanych owoców czy orzechów. Raz nawet spotkałem się i z takim określeniem aromatów viognier: „Tak jakby do kadzi fermentacyjnej wrzucono ciężarówkę z owocową gumą balonową dla dzieci”.

Kompan w kieliszku

W kuchni viognier jest bardzo dobrym towarzyszem dań. Można go stosować do potraw, które mają w składzie akcenty słodkie i egzotyczne. Dania smażone na maśle, karmelizowane, wolno pieczone idealnie się sprawdzą w towarzystwie tej złożonej, łagodnej i owocowej odmiany. Viognier nie boi się kuchni indyjskiej, zwłaszcza curry, jeśli całe danie nie jest zabójczo ostre. Można go podawać do potraw, w których znajdują się risotto, polenta, warzywa (m.in. marchewka, dynia czy rzepa). Wspomnę też o owocach morza: homarach, krewetkach czy innych skorupiakach. Lubi być podawany także do gęstych i aromatycznych sosów. Na świątecznym stole dobrze się sprawdzi z indykiem, pieczoną gęsią czy szynką ze słodszymi akcentami (np. podawanej z morelą).

Jak widać, viognier nie jest tak niewdzięcznym szczepem do picia, jak do uprawy. Pijmy go wtedy, kiedy jest młody, najlepszy będzie dwu- lub trzyletni. Jeśli trafi się nam starszy i przechowywany w beczce dębowej, porównajmy go z innym viognier. Można go pić solo, jak również jako kompana do dobrze zbudowanych dań czy delikatnych przekąsek. Mało jest takich win, które będą pasowały do większości serów.

Nie pozostaje mi nic innego, jak otworzyć w nadchodzący weekend butelkę Gnarly Head Viognier z Kalifornii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Norbert Brzoza, sommelier centrum wina

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Bohater w masce Zorro