Bolesław Skromny

  • Aleksander Krawczuk
30-06-2006, 00:00

W czerwcu 2007 r. Kraków będzie obchodził ważną rocznicę: przed 750 laty książę Bolesław Wstydliwy lokował miasto i obdarował je przywilejami. Rozszerzyło ono znacznie obszar, wychodząc daleko poza podwawelski okół, i otrzymało też — istniejący do dziś — kształt zabudowy.

Niewiele dużych miast Europy może pochwalić się zachowaniem planu centrum niemal niezmienionym od ponad siedmiu wieków. Chodzimy tu po ulicach i placach, wytyczonych przed stuleciami; wiele utrzymało nawet najdawniejsze nazwy. W atlasach historycznych plan Krakowa podaje się jako przykład trwałej i wciąż żywej zabudowy średniowiecznej.

Mogłoby się zatem wydawać, że uczczenie tej rocznicy przeróżnymi obchodami spotka się z aplauzem krakowian. Ale... Podnoszą się wcale liczne głosy sprzeciwu, dyktowane szczególnym patriotyzmem miejscowym. Adwersarze upamiętnienia rocznicy aktu lokacyjnego wywodzą, że wielu będzie myliło lokację z lokalizacją, a więc z założeniem. Często będzie się słyszało: Kraków jako miasto powstał tak stosunkowo niedawno? A przywileje lokacyjne? Ileż miejscowości otrzymało je wcześniej!

To problem, z którym można się uporać. Wystarczy konsekwentnie podkreślać, że chodzi tylko o upamiętnienie jednego z ważnych momentów i etapów rozwoju miasta. Nie sięgając już do czasów łowców mamutów (a odkryto w Krakowie ich osadę), przypomnijmy choćby liczne ślady osadnictwa celtyckiego sprzed ponad 2000 lat — w Krakowie i najbliższych okolicach. Właśnie tutaj znaleziono m.in. pozostałości mennicy celtyckiej; to w ogóle najstarsza mennica na ziemiach polskich! Stąd niewątpliwie krakowska gospodarność, niesłusznie niekiedy określana pogardliwym mianem centusiostwa (to raczej celtusiostwa...). Pewny jest również pobyt w tym regionie w początkach naszej ery plemion germańskich. A potem kopiec Krakusa (wiek VII-VIII): wielki monument potęgi Wiślan, starszy od państwa Polan. Z wieku X mamy świadectwo pisane, relację Ibrahima Ibn Jakuba. Kraków wymieniony jest w niej wyraźnie jako podległy władztwu Czechów i biskupstwu praskiemu. Wspomniano też w tej relacji o rozsądnych obyczajach ludności. Kiedy mężczyzna brał żonę i stwierdzał, że jest dziewicą, miał prawo ją odprawić, mówiąc: „Skoro nikt cię nie chciał, ja cię też nie chcę!”.

Nie ma co się martwić o starożytność Krakowa: jest bogato i solidnie udokumentowana. Lokacja, powtórzmy, to tylko jeden z etapów rozwoju. Zaliczymy do nich takie następne stadia: stołeczność, uniwersyteckość, narodziny drukarstwa polskiego. A jeśli chodzi o terytorium, ważne były przyłączania miast sąsiednich — Kazimierza, Kleparza, Podgórza, wreszcie założenie Nowej Huty. Wciąż jednak centrum miasta pozostaje dokładnie tam i w takim kształcie, w jakim ustanowił je książę Bolesław, zwany Wstydliwym. Należy mu się pomnik. Zwłaszcza z okazji rocznicy.

Ale, jak się okazuje, i ten pomysł wywołuje kontrowersje. Chyba szkodzi księciu przydomek. A czemuż to był wstydliwy? Nieśmiały czy ukrywał jakiś defekt? Dlaczego łatwo zrezygnował z pożycia z małżonką, Kingą? Otóż była to ich wspólna decyzja, nie tak wyjątkowa w owych czasach. A pretekst do wysuwania żartobliwych pytań i przypuszczeń zniknie, jeśli tylko właściwie przetłumaczymy łaciński przydomek Pudicus. Przyjęło się od wieków tłumaczyć go jako Wstydliwy. A pudicus to po prostu — skromny, obyczajny, przyzwoity.

I takim był ów książę. Jego panowanie przypadło na trudne lata walk w czasie rozbicia dzielnicowego i najazdów tatarskich. W polityce zagranicznej i wojskowej nie mógł poszczycić się wielkimi sukcesami, zresztą chyba nawet geniusz niewiele by zdziałał w ówczesnej sytuacji. Był jednak dobrym gospodarzem. To pozostało na wieki: samorządne miasto w nowym kształcie urbanistycznym. I właśnie na jego czasy przypada rozwój kopalnictwa soli (Bochnia, Wieliczka). Gdyby Bolesław odniósł jakieś zwycięstwo militarne, sławiono by i omawiano jego orężne czyny także w podręcznikach. Lecz jego zasługi sprowadzają się tylko do prozaicznych faktów, jak lokowanie miast i dobre gospodarzenie. Ważniejsze też w opinii powszechnej okazuje się to, że miał świątobliwą i świętą żonę, wobec której zachował obyczajną wstrzemięźliwość.

Pora jednak oddać temu władcy, co mu się należy. Na początek prawdziwy przydomek: Bolesław Skromny. A także skromny pomnik skromnego władcy. Choćby nawet — jak zakłada projekt rady miasta — na Małym Rynku. Niech wiedzą i mieszkańcy, i turyści, że potrafimy czcić nie tylko wojowników i poetów, ale także dobrych gospodarzy! Jak uczciliśmy zasłużonych prezydentów z czasów galicyjskich: Józefa Dietla, Mikołaja Zyblikiewicza, Juliusza Leo. A w związku z tymi postaciami: pierwszy i ostatni z nich pochodzili z rodzin niemieckich, środkowy był Rusinem, Ukraińcem, jak dziś się mówi. Był bowiem Kraków, od lokacji aż po połowę wieku XX, miastem wieloetnicznym. Współżyli tu i współgospodarzyli z rodowitymi Polakami Niemcy, Czesi, Włosi, Żydzi. Ojcem Jana Matejki był zgermanizowany Czech, matka zaś wywodziła się z rodziny niemieckiej... Uszanujmy i tę piękną tradycję krakowską — rodów Estreicherów i Zollów, Hawełków, Wentzlów, Pollerów. Wszystkich jakże zasłużonych dla Polski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksander Krawczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Bolesław Skromny