Bolesne osiąganie wtajemniczenia

Kazimierz Krupa
01-09-2004, 00:00

To chyba nie jest sprawiedliwe. Czy to ładnie: jedenastu na jednego? I to każdy z jedenastu walczy pół godziny (w pierwszej rundzie), a zainteresowany potyka się z każdym po kolei. Razem pięć i pół godziny, a z przerwami siedem. Pierwsza potyczka Andrzeja Modrzejewskiego, byłego prezesa PKN Orlen, z wysoką komisją o najdłuższej na świecie nazwie, a w skrócie zwaną komisją Orlengate, udowodniła dwie rzeczy. I obie, dla członków wysokiej komisji, bardzo smutne.

Po pierwsze, że zdecydowana większość członków komisji nie ma zielonego pojęcia o materii, nad którą ma debatować, i po co się tam znalazła. To znaczy, każdy z posłów ma swoją tezę. Stąd zeznający atakowany jest raz z lewa, raz z prawa. Ma się nieodparte wrażenie, że pada wiele pytań, które są jedynie osłoną, by później, niejako mimochodem, rzucić to z pozoru błahe, a tak naprawdę kluczowe z punktu widzenia mocodawców zadającego, pytanie (i to wcale niekoniecznie związane z Orlenem).

Po drugie, że dochodzenie do osiągnięcia pierwszego stopnia wtajemniczenia, czyli umiejętności zadawania sensownych pytań, będzie procesem bardzo długim, bardzo bolesnym, a i tak niektórzy członkowie komisji nigdy do niego nie dotrą. Ale mniejsza o nich — to ich problem. Natomiast już pierwsze wypowiedzi przesłuchiwanych rodzą takie pytania, że włosy na głowie stają dęba. A co będzie jeżeli, chociaż nie jestem tu przesadnym optymistą, doczekamy się chociaż częściowych odpowiedzi?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bolesne osiąganie wtajemniczenia