Boniek obstawia100 mln EUR

Karol Jedliński
opublikowano: 28-03-2011, 00:00

"Zibi" apeluje o złagodzenie ustawy hazardowej. Hazard z sieci nie zniknie, tyle że zyski popłyną za granicę.

Sport traci na zakazie reklamy internetowych bukmacherów

"Zibi" apeluje o złagodzenie ustawy hazardowej. Hazard z sieci nie zniknie, tyle że zyski popłyną za granicę.

Sejm wciąż pracuje nad projektem ustawy o zmianie ustawy o grach hazardowych i innych ustaw, dopuszczających m.in. zakłady wzajemne w sieci. Czy ich zalegalizowanie spowoduje wysyp internetowych bukmacherów? Niekoniecznie. Wciąż zabroniona będzie reklama firm bukmacherskich działających w internecie.

— Nic dobrego z tego nie wyniknie. Ani dla sportu, ani dla budżetu. Piłkarskiej Ligi Mistrzów w Polsce z tego nie będzie — uważa Zbigniew Boniek, lobbujący za zmianą ostrych przepisów.

Zakopane płacze

Za przykład ekspiłkarz podaje Hiszpanię, gdzie firmy bukmacherskie mogą się reklamować, w zamian płacą 20 proc. od przychodów netto, już po odjęciu wypłaconych wygranych. Sponsorują więc większość klubów piłkarskich w wyższych ligach.

— Mimo zakazów biznes bukmacherski i tak kwitnie w polskim internecie. Szacuję, że budżety marketingowe bukmacherów z sieci w Polsce mogłyby sięgnąć 100 mln EUR, oczywiście po zalegalizowaniu ich promocji — twierdzi były piłkarz.

Zbigniew Boniek, który jako obywatel Włoch od kilku lat jest ambasadorem działającego w branży zakładów serwisu Expect.com, uważa, że silny lobbing branży bukmacherskiej w sprawie nowych przepisów ma uzasadnienie ekonomiczne. Jak popularny "Zibi" wyliczył akurat 100 mln EUR? Zsumował wszystkie duże kontrakty, które zostały zerwane wskutek wejścia w życie ustawy z 2009 r., zabraniającej sponsoringu i reklamy firm oferujących zakłady sportowe.

— Bet-at-home miał być na lata głównym sponsorem konkursu skoków w Zakopanem za 8 mln zł. Lech Poznań i Wisła Kraków też straciły grube miliony. Do tego dochodzi cały szereg mniejszych kontraktów i koszty masowej reklamy nie tylko w sieci — podkreśla Zbigniew Boniek.

— Gdyby prawo było dla nas bardziej przyjazne, to nasza centrala pewnie nie wahałaby się długo przed dużymi kontraktami sponsorskimi w Polsce. To dynamicznie rosnący rynek w naszej branży — przyznaje Marek Boczkowski z polskiego oddziału Betfair.

Słowacki raj

Mimo surowego prawa adresy takie jak Livesports.pl, SportoweFakty. pl czy Livescore. com pełne są reklam zakładów on-line. Wszystkie mieszczą się w czołówce badania Megapanelu w kategorii serwisy sportowe. Miesięcznie odwiedza je w sumie ponad milion użytkowników z Polski.

— Tu wszystko jest zgodne z prawem, bo te serwisy są zarejestrowane poza granicami Polski. Np. w rajach podatkowych, Wielkiej Brytanii czy na Cyprze — opowiada jeden z właścicieli serwisu z końcówką pl mającego siedzibę na... Słowacji.

Przeniesienie serwisu na Słowację, gdzie e-hazard jest dozwolony, to koszt kilku tysięcy euro. Dla większych serwisów to niezbędna inwestycja. Te z czołówki Megapanelu dostają nawet kilkaset tysięcy złotych rocznie od bukmacherów, mniejsze mogą liczyć na kilkadziesiąt tysięcy.

Ministerstwo Finansów tłumaczy, że zakaz propagowania tej formy hazardu ma głównie na celu ochronę społeczeństwa przed plagą uzależnień. Taki zakaz obowiązuje m.in. w Niemczech. Do niedawna internetowi bukmacherzy byli na cenzurowanym także w Grecji, ale gdy budżet popadł w tarapaty, rząd złagodził przepisy.

Nasze Ministerstwo Finansów nie mówi "nie" dla wejścia w zakłady internetowe przez Totalizator Sportowy, który z pewnością przyciągnąłby rzesze internautów, korzystając ze swojej silnej marki Lotto.

— Obecnie pozostaje nam korzystanie z półśrodków, bo proponowane przez Ministerstwo Finansów zasady w postaci m.in. podatku obrotowego (zamiast dochodowego) znacznie odbiegają od standardów europejskich w naszej branży — mówi Marek Boczkowski.

Bukmacherzy zarabiają, kluby nie

Wysokość kontraktów sponsoringowych, opłacanych przez bukmacherów, które obowiązywały w 2009 r., przed wejściem w życie przepisów o zakazie promocji internetowych zakładów wzajemnych.

Lech Poznań 12 mln zł w 3 lata

Wisła Kraków 0,7 mln EUR rocznie

Puchar Świata w Zakopanem 8 mln zł w kilka lat

Żużlowe Grand Prix 0,5 mln EUR w 3 lata

PZPN 0,7 mln EUR rocznie

Bukmacherka popłaca

20

mln EUR Tyle rocznie dostaje od właściciela Bwin.com Real Madryt.

4

mld zł Nawet tyle rocznie wynoszą na polskim rynku przychody firm prowadzących zakłady w sieci z ominięciem prawa.

4

tys. EUR Tyle Polaka kosztuje założenie zagranicznej spółki obsługującej polską stronę internetową.

1

mln zł Tyle wynosi nieoficjalny roczny budżet marketingowy do promocji w polskim internecie w przypadku średniej wielkości bukmachera internetowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane