Boryszew idzie na łowy

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 17-05-2010, 00:00

Kontrolowany przez znanego inwestora Boryszew zaczyna rozmowy o przejęciach.

Roman Karkosik ma na oku dużą firmę

Kontrolowany przez znanego inwestora Boryszew zaczyna rozmowy o przejęciach.

Takiego optymizmu w Boryszewie dawno nie było. Chemiczno-metalurgiczna grupa po raz pierwszy od lat ogłosiła prognozy. Zrobiła to z pompą — oprócz analityków i dziennikarzy zaprosiła na spotkanie głównego akcjonariusza, czyli znanego biznesmena Romana Karkosika, który słynie z niechęci do "bywania". W takiej oprawie Boryszew podał, że zamierza zarobić w tym roku na czysto 84 mln zł, czyli więcej niż w 2009 r. (52 mln zł).

— Każdy zarząd powinien podawać prognozy — uważa Roman Karkosik.

Ma dla Boryszewa sporo pomysłów. Chodzą mu po głowie przejęcia.

— Zgłosiliśmy zainteresowanie przejęciem lub połączeniem z dużym podmiotem, który działa w Polsce, ale ma zagranicznego właściciela — twierdzi Roman Karkosik.

Szczegółów skąpi. Wiadomo jedynie, że to firma zatrudniająca 2 tys. osób i borykająca się z pewnymi problemami. A to pozwoliłoby ją kupić po atrakcyjnej cenie. Jest do tego stopnia technologicznie powiązana ze swoim zagranicznym właścicielem, że sens ma jedynie zakup obu podmiotów.

— Ale to bardzo wstępny etap rozmów — zastrzega Roman Karkosik.

Boryszew pochwalił się też wynikami, pierwszego kwartału. Przychody wzrosły o 29 proc., do 671 mln zł, a zysk netto — prawie siedmiokrotnie, do 19,5 mln zł. Zadowolony jest też zależny Impexmetal, który zwiększył sprzedaż o 37 proc., do 565 mln zł, a zysk netto poprawił aż dziesięciokrotnie — do 19,3 mln zł.

— To wyniki z czystej działalności operacyjnej i nieprzypudrowane żadnymi wydarzeniami jednorazowymi — podkreśla Piotr Szeliga, prezes Impexmetalu i członek zarządu Boryszewa.

Grupa Boryszew podkreśla, że konsekwentnie zmniejsza zadłużenie. Jej dług netto wynosi obecnie 582 mln zł, podczas gdy jeszcze dwa lata temu był to ponad 1 mld zł.

Roman Karkosik podziela optymizm zarządu Boryszewa. Nie obawia się np. tego, że kryzys finansów w Grecji wpłynie negatywnie na inne kraje europejskie.

— Co może zrobić Grecja? Jeśli wpłynie na giełdę, będzie można tanio kupować. A na spółki raczej nie wpłynie — komentuje Roman Karkosik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy