Boska krew

  • Tomasz Kolecki-Majewicz
28-02-2014, 00:00

Od maleńkości pałam do greckiej i rzymskiej mitologii uczuciem nieposkromionym. Wszystko, co choćby się o nie otarło, zyskuje co najmniej moje zainteresowanie, zazwyczaj przeradzające się w sympatię. Taki los spotkał jedną z najważniejszych odmian winnego świata.

Imię owej winorośli brzmi: Sangiovese. Sanguis Jovis — Krew Jowisza. Czułem, że to będzie wielka sprawa. Niestety, wraz ze zgłębianiem zagadnienia legendarne antyczne korzenie stawały się coraz wątlejsze, mizerniały, by w końcu dać za wygraną. Bo choć legenda o piciu win Sangiovese w świątyniach imperium jest piękna, pergaminy, w których po raz pierwszy pojawiła się ta nazwa, datowano na wiek XVI, a rozwój dominacji w centralnych Włoszech ruszył pełną parą dwa wieki później. Skąd się wzięło? Jaki przygnał je wiatr? Teorii było kilka, wszystkie jak zwykle legły u stóp nie znającej litości ani uczuć genetyki. Ampelografowie zgodnie orzekli, że za maleństwo odpowiedzialne są dwie stare odmiany: Calabrese Montenuovo i Cillegiolo. Na miejsce aktu inicjacyjnego rodzice Sangiovese wybrali ciepłe południe półwyspu, a dokładniej okolice Neapolu. Stamtąd odmiana ruszyła wzdłuż i wszerz kraju, zajmując nowe siedliska i… zostawiając coraz to inne potomstwo.

Najważniejszym regionem jest oczywiście Toskania, jednak Sangiovese zna cała centralna część kraju od Emilia-Romania przez Marche i Umbrię aż po Sycylię, gdzie do niedawna odmiana dawała największą ilość wina. Pora w końcu odpowiedzieć na dwa pytania: jak smakują wina Sangiovese i gdzie odmiana znalazła najlepsze siedliska? Odpowiedźjest oczywista: to zależy. Po pierwsze, bardzo ważną sprawą jest, który klon lub klony winiarz posadził w winnicy. A może być ich kilka. Jedne nazywają się niezbyt ciekawie i imponująco, np. T19, R24 (nie pamiętam takich czołgów, ale baterie tak) — brakuje chyba tylko B52, choć nie przesądzałbym czy rzeczywiście. Na szczęście te najważniejsze, lokalnie rozpoznane, mają piękne melodyjne nazwy: Brunello Grosso w Montalcino, Prugnolo Gentile w Montepulciano, Sangioveto, Sangiovede w Chianti, Morellino w Scansano...

Po drugie, pomijając skład podłoża (choć szczep uwielbia wapienne), bardzo ważny jest lokalny klimat i pogoda w każdym roku. Dlaczego? Wcześnie kwitnąc, winorośl naraża kwiaty i pąki na niebezpieczeństwa silnego wiatru, obfitych opadów i niskich temperatur. Potrzebuje ciepła, dużo słońca i dość późnej pory zbiorów. O ile ciężar win, ich budowa i faktura są różne zależnie od aury i warunków siedliska, o tyle możemy śmiało zakładać, że kilka elementów jest w miarę stałych: Sangiovese z zasady daje wina dynamiczne, pełne orzeźwiającego tła solidnej kwasowości średnio lub mniej ukrytej pod masą wina i jego aromatami, a te, z reguły nieprzesadnie intensywne i słodkie, krążyć będą wokół owoców czerwonej porzeczki, wiśni, śliwki, uzupełnionych nutami fiołków. A i lekkiej pikantności też należy się spodziewać.

1 Serego Alighieri Poderi del Bello Ovile Rossi di Toscana I.G.T. Szczodre, gładkie, intensywne.

2 La Braccesca Sabazio Rosso Di Montepulciano D.O.C. Klasyczne, naturalne, orzeźwiające.

3 Marchese Antinori Riserva Chianti Classico D.O.C.G. Złożone, czarodziejskie… moje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TOMASZ KOLECKI-MAJEWICZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Boska krew