Bot ma umiędzynarodowić K2

opublikowano: 24-10-2021, 20:00

Giełdowa grupa, która wyrosła z agencji kreatywnej, teraz zarabia głównie na oprogramowaniu. Liczy na to, że opracowany przez nią czatbot wyrośnie na jednorożca.

Przeczytaj i dowiedz się:

  • jakie plany rozwoju bota dla branży handlowej ma giełdowa grupa K2,
  • kiedy możliwe jest pozyskanie zewnętrznego inwestora dla bota,
  • jak pandemia wpłynęła na biznes spółki

Niedawno pisaliśmy w „PB” o Vue Storefront — start-upie, który wyrósł z giełdowej grupy outsourcingowej OEX. Na początku tego roku pozyskał kilka milionów złotych finansowania od polskich funduszy venture, ale rozwija się tak szybko, że teraz zebrał prawie 70 mln zł od międzynarodowych graczy i został wyceniony na ponad 300 mln zł.

Podobny scenariusz może realizować notowana na GPW Grupa K2 z PerfectBotem — czatbotem przeznaczonym dla handlu detalicznego i e-commerce, który automatyzuje rozmowy z klientami. Korzystają z niego już m.in. IKEA, marki z grupy LPP czy 4F. Do tej pory, jak podaje spółka, zautomatyzował ponad 3 mln rozmów.

— Może jeszcze za wcześnie, by mówić, że pojawia nam się na czole narośl rogowa i będziemy mieli jednorożca, ale bot rozwija się bardzo dobrze. Najważniejsze jest pomyślne wejście na rynki zagraniczne, gdzie korzystają z niego m.in. duzi detaliści, w tym z ważnej branży modowej, którzy zaczęli od używania bota na rynku polskim. Sprawdzamy bota w boju za granicą i jeśli złapie taką trakcję jak w Polsce, to może powstać konieczność pozyskania zewnętrznych inwestorów, by sfinansować dalszą ekspansję i rozwój — mówi Michał Paschalis-Jakubowicz, wiceprezes Grupy K2.

Bot został w tym roku wydzielony do osobnej spółki, w której K2 ma 82 proc. udziałów.

— Resztę mają twórcy bota, których motywacja jest kluczowa przy takich projektach. Pozyskanie zewnętrznego inwestora będzie możliwe po weryfikacji biznesu na rynkach zagranicznych. Zakładamy, że stanie się to w ciągu co najmniej kilku kwartałów — mówi Michał Paschalis-Jakubowicz.

Biznesowa transformacja:
Biznesowa transformacja:
W wynikach K2, którego wiceprezesem jest Michał Paschalis-Jakubowicz, coraz większą rolę odgrywają usługi technologiczne: segment IT i spółka świadcząca usługi chmurowe. Nadzieją na przyszłość jest czatbot, z którego zaczęli korzystać duzi detaliści przy obsłudze klientów w internecie.
Marek Wiśniewski

Grupa K2 nie podaje, jakie przychody i marże generuje obecnie czatbot. Cała grupa w pierwszym półroczu miała 61 mln zł przychodów (o 13 proc. więcej niż rok wcześniej). Wynik EBITDA — po korektach o zdarzenia jednorazowe — był podobny jak przed rokiem i wyniósł 6 mln zł.

— W wynikach widać wpływ pandemii — w tym sensie, że w ubiegłym roku były zaburzone pomocą publiczną oraz tym, że nie ponosiliśmy pewnych kosztów, które ponosimy obecnie, by firma mogła się rozwijać. Chodzi przede wszystkim o inwestycje w kapitał ludzki, szkolenia oraz stworzenie przyjaznego środowiska i warunków, aby przyciągać i utrzymać talenty — mówi Michał Paschalis-Jakubowicz.

Biznes K2, kiedyś sprowadzający się głównie do działalności agencji kreatywnej, dziś stoi na trzech filarach. Agencja K2 Create przynosi grupie obecnie około 10 proc. przychodów i wraz z zajmującą się kampaniami w internecie spółką K2 Precise tworzy segment marketingowy (razem 30 proc. przychodów grupy). Poza nim grupa ma jeszcze segment oprogramowania (Fabrity 46 proc.) i zajmującą się usługami chmurowymi spółkę Oktawave (23 proc).

Pod względem zysków największą rolę w grupie odgrywa spółka Fabrity, zajmująca się tworzeniem aplikacji na zlecenie klientów z różnych branż. Odpowiada za prawie połowę zysków K2.

— Fabrity wyrasta na lidera grupy. Daje nam też dywersyfikację geograficzną — dzięki niej jedną piątą przychodów wypracowujemy w euro. W Fabrity realizujemy bardzo ciekawe projekty dla klientów, ale również wewnętrzne, jak rozwiązania automatyzujące pracę programistów. W segmencie marketingowym — mimo pandemicznego spadku aktywności reklamodawców — udało nam się zachować rentowność, na co wpływ miało portfolio mocno zorientowane na e-commerce. Teraz, po pandemicznym szaleństwie, e-handel nieco hamuje z wydatkami, ale wracają tradycyjne branże, które najmocniej cięły budżety — mówi wiceprezes K2.

Tymczasem tempo rozwoju spółki Oktawave było ostatnio wolniejsze, niż zakładano – w pierwszym półroczu mimo 7-procentowego wzrostu przychodów firma pogorszyła wynik.

— W segmencie chmurowym mieliśmy ekspozycję na klientów dotkniętych pandemią, takich jak branża turystyczna, w związku z czym ograniczyli użycie usług. To wprost przełożyło się na przychody. Na rentowność negatywnie wpłynęły też koszty uruchomienia nowego centrum danych pod Krakowem, ale trzeba było to zrobić, by zwiększyć bezpieczeństwo danych i atrakcyjność oferty Oktawave. Widzimy duży potencjał w tej spółce, szczególnie że ma kompetencje w zakresie złożonych, niestandardowych projektów chmurowych. Obserwujemy pierwsze efekty wzrostu zainteresowania chmurą, jak również inwestycji w działania sprzedażowe, co przełoży się na lepszą dynamikę wyników Oktawave w kolejnych okresach — mówi Michał Paschalis-Jakubowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane