BPH TFI obiecuje co rok zarabiać 8 proc.

GN
opublikowano: 26-05-2010, 00:00

Towarzystwa mnożą

Towarzystwa mnożą

fundusze absolutnej stopy

zwrotu i zarabiające

na spadkach. To odpowiedź

na zmienny rynek.

Zmierzch klasycznych funduszy inwestycyjnych i erę absolutnej stopy zwrotu wieszczył w styczniu na łamach "Pulsu Biznesu" Grzegorz Łętocha, szef działu zarządzania BPH TFI. Przeszedł od słów do czynów — BPH jako pierwsze w Polsce wprowadziło otwarty fundusz o absolutnej stopie zwrotu. Cel? Wypracowywać co roku nie mniej niż 8 proc. zysku dla klientów.

— W tej strategii nasz interes jest zgodny z interesem klienta — w funduszu akcyjnym zarządzający pobije benchmark o 10 proc., dostanie premię i nagrody za najlepszego zarządzającego, ale gdy WIG straci 30 proc., klient na pewno nie będzie szczęśliwy. Tu nie ma takiej sytuacji. W takim funduszu nie jesteśmy uwiązani do żadnej klasy aktywów — w funduszu akcyjnym, nawet jeśli zarządzający jest przekonany, że będą spadki na giełdzie, nie może przenieść się z akcji do obligacji. Tu może dowolnie sterować — mówi Artur Czerwoński, prezes BPH TFI.

Wcześniej na taką strategię zdecydowały się Allianz i Quercus, ale w formie funduszu zamkniętego. Z kolei Alior wprowadził fundusz short equity, który ma zarabiać na spadkach. Eksperci tłumaczą, że w ten sposób TFI chcą skusić klientów, którzy po bolesnej bessie wciąż boją się inwestować.

To pierwszy z trzech funduszy o takiej strategii w ofercie BPH. Będą inwestowały w akcje, obligacje, waluty, surowce i depozyty bankowe. Ich udział w portfelu będzie uzależniony od prognoz zarządzającego.

— Będziemy szukać okazji na różnych rynkach w postaci nieefektywnej wyceny, np. obecnie gaz ziemny jest dużo tańszy od ropy, jeśli przeliczy się je na koszt uzyskania energii: za 1 USD można kupić cztery razy więcej energii z gazu niż z ropy. Tak było jedynie przez 6 miesięcy w ciągu ostatnich 20 lat. Można zająć krótką pozycję na ropie i długą na gazie. Z kolei pszenica nigdy nie była tak tania w porównaniu do złota. I znów, zajmując krótką i długą pozycję, można osiągnąć zyski niezależnie od tego, czy różnica się zmniejszy przez wzrosty ceny pszenicy, czy spadek złota — tłumaczy Grzegorz Łętocha.

A jak zarządzający zamierzają zrealizować obietnicę 8 proc. rocznie?

— Kluczem jest zarządzanie ryzykiem. Zakładamy maksymalny poziom rocznej straty 20 proc. Badamy portfel, patrzymy na stopę zwrotu i ile ewentualnie zostało do poziomu 20 proc. straty. Następnie przeliczamy to na horyzont tygodniowy i decydujemy o tym, czy pozycja może znaleźć się w portfelu. W miarę pogłębiania straty pozycje są redukowane i poziom ryzyka oraz zmienności maleje. Gdy fundusz ma dodatnią stopę zwrotu, budżet ryzyka jest zwiększany — tłumaczy Grzegorz Łętocha.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GN

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu