Brak popytu pcha nas w błędne koło

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 24-04-2009, 00:00

Kłopoty z popytem mają już nie tylko eksporterzy, ale też przedsiębiorstwa skupione na krajowym rynku.

Jedna trzecia przedsiębiorstw nie znajduje nabywców na wyroby

Kłopoty z popytem mają już nie tylko eksporterzy, ale też przedsiębiorstwa skupione na krajowym rynku.

Polscy przedsiębiorcy od przynajmniej dekady nie mieli takiego problemu z popytem. Jak wynika z badania Narodowego Banku Polskiego, kłopot ze znalezieniem klienta na swoje produkty lub usługi ma już co trzecia firma (30 proc. — najwięcej w historii badania, czyli od 1999 r.). Żadna inna bariera nie uwiera przedsiębiorców tak mocno.

Na jednym wózku

Jeszcze trzy kwartały temu na brak popytu wskazywało niespełna 8 proc. ankietowanych firm. Wystarczyło więc kilka miesięcy, żeby skala problemu wzrosła czte- rokrotnie. A to oznacza prawdziwe załamanie koniunktury.

— Warunki do prowadzenia biznesu znacząco się w Polsce pogorszyły. Popyt wyhamował w równym stopniu co wzrost gospodarczy. W 2008 r. PKB rosło w tempie prawie 5 proc., w 2009 r. dynamika wyniesie 1 proc., a może nawet mniej — mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.

Badanie NBP pokazuje też, że wchodzimy w kolejny etap kryzysu. Do niedawna sytuacja eksporterów była wyraźnie gorsza od kondycji firm skupionych na rynku krajowym. Dziś obie grupy są w takich samych kłopotach. W pierwszym kwartale 2009 r. wskaźnik koniunktury był w nich na podobnych poziomach (20 pkt odnotowali nieeksporterzy, 22 pkt — eksporterzy), podczas gdy w dwóch poprzednich kwartałach u eksporterów sytuacja była znacznie gorsza — ich wskaźniki były o ponad 20 pkt poniżej wskaźników nieeksporterów.

— Kryzys najpierw uderzył w firmy działające na rynkach zagranicznych, zwłaszcza w strefie euro. Wtedy jeszcze przedsiębiorstwa z rynku krajowego nie odczuwały żadnych kłopotów, ponieważ w Polsce koniunktura nadal miała się dobrze. Ostatni kwartał przyniósł jednak drastyczne osłabienie popytu również w kraju. Kryzys jest już więc wszędzie — mówi Piotr Kalisz.

Wpadamy w korkociąg

Słaby popyt wciąga gospodarkę w niebezpieczną spiralę. Mniejsze zamówienia sprawiają, że firmy mocno ograniczają inwestycje, a to podcina koniunkturę w budownictwie. Badanie NBP pokazuje, że gwałtownie rośnie liczba firm, które wstrzymują już rozpoczęte inwestycje. Jeszcze pół roku temu tylko 3 proc. przedsięwzięć nie doczekiwało końca, teraz jest ich 14 proc. Udział firm planujących nowe inwestycje skurczył się zaś przez rok z 43 proc. do 16 proc.

Ponadto słabnące zapotrzebowanie na pracę sprawia, że firmy coraz częściej decydują się na redukcje zatrudnienia. Obecnie zrobić to chce 24,5 proc. firm, podczas gdy tworzyć nowe etaty zamierza zaledwie 4,9 proc. przedsiębiorców. Pół roku temu odsetki te były zbliżone.

— Niestety, rosnące bezrobocie i spadająca liczba inwestycji muszą przełożyć się w przyszłości na jeszcze niższy popyt. I w ten sposób błędne koło się kręci — mówi Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH.

Coraz wyraźniej skrzydła firmom podcina też kryzys w bankowości. Według badania NBP, w pierwszym kwartale 2009 r. kredytu odmówiono co trzeciej firmie (33 proc.). W poprzednim kwartale odsetek ten był prawie dwukrotnie mniejszy (18 proc.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu