„Brak wysiłku konsultacyjnego”

  • Andrzej Malinowski
25-01-2012, 00:00

KOMENTARZ

Początkowo było nawet zabawnie. Rzecznik rządu zapewniał, że skoro nie działają strony internetowe Sejmu, premiera i niektórych ministerstw, to znaczy, że cieszą się aż tak wielką popularnością. Jednak w pewnym momencie powiało grozą. Ważny pan generał — co prawda nie w mundurze i bez okularów — obwieścił, że jak tak dalej pójdzie, to niewykluczone, że trzeba będzie wprowadzić stan wyjątkowy.

A wszystko dlatego, ze społeczność internetowa zbuntowała się przeciw przystąpieniu Polski do międzynarodowego porozumienia mającego chronić własność intelektualną. Zdaniem krytyków, ograniczy ono swobody w internecie i pod hasłem walki z piractwem wprowadzi cenzurę. Najzdolniejsi technicznie przedstawiciele tej społeczności, ponoć za pomocą zaledwie 41 komputerów, zablokowali więc serwery kilku instytucji publicznych. I zrobiła się awantura na całego. A rząd ustami ministra od cyfryzacji przyznał, że chciał dołączyć nasz kraj do ACTA tylnymi drzwiami, bez konsultacji z zainteresowanymi środowiskami. Czyli, na dobrą sprawę, z całym społeczeństwem. „Trochę nam tego wysiłku konsultacyjnego zabrakło” — bił się w piersi pan minister, obiecując podjęcie rzetelnych rozmów już w ciągu dwóch tygodni.

Jak to zwykle bywa, gdy tylko można dowalić rządowi, natychmiast zaczęli pojawiać się jego krytycy, obrońcy internetowej wolności, sprzymierzeńcy zbuntowanych, a przede wszystkim wielcy orędownicy dialogu z narodem. I niektórym wcale nie przeszkadzało, że w czasie gdy w sejmie dyskutowano nad ACTA — ani nie protestowali, ani nie myśleli, by poddać projekt szerokim konsultacjom. Lecz teraz gremialnie ruszyli do przodu politycy i urzędnicy. Opozycja, jak mogła, gromiła rząd i jego niechęć do dialogowania o ważnych sprawach. Jeden z koalicyjnych polityków stwierdził, że można „odłożyć to o pięć dni, pięć tygodni czy pięć miesięcy”. Przypomniał nawet o swoim istnieniu generalny inspektor ochrony danych osobowych, który przestrzegł: „Podpisanie i ratyfikacja konwencji ACTA są niebezpieczne dla praw i wolności określonych w konstytucji”. Wypada więc zapytać, a wcześniej gdzie pan był, panie inspektorze? Podobnie jak rzecznik praw obywatelskich, którego biuro poinformowało, że „zostanie przygotowane w tej sprawie wystąpienie do administracji rządowej”.

Tymczasem ja patrzę na to z innej perspektywy niż incydentalni obrońcy dialogu społecznego. Łamanie jego zasad jest od kilkunastu lat chlebem powszednim rządzących. Nie tylko tego rządu i parlamentu. Pracodawcy RP z tą przypadłością naszych polityków walczą i walczyć nie przestaną. Aż zrozumieją oni, że dialog ze społeczeństwem nie polega wyłącznie na tym, że raz na 4 lata obieca się ludziom wszystko, co chcą, byle tylko postawili krzyżyk w odpowiedniej kratce karty wyborczej.

ANDRZEJ MALINOWSKI

prezydent Pracodawców RP

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANDRZEJ MALINOWSKI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / „Brak wysiłku konsultacyjnego”