Branża ciepłownicza zaczyna walkę o zysk

Agnieszka Berger
23-06-2003, 00:00

Firmy ciepłownicze zaczynają batalię o pieniądze. Domagają się zmiany przepisów, która umożliwi inwestorom zwrot z zaangażowanego w sektor kapitału. Na razie przymusowo prowadzą działalność non profit.

Aż 45 proc. firm ciepłowniczych, które wzięły udział w ankiecie Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie (IGCP), poniosło w 2002 r. stratę na działalności podstawowej. To mniej niż w ubiegłym roku, jednak kondycja finansowa branży wciąż jest, delikatnie mówiąc, daleka od ideału. Sumaryczny wynik finansowy brutto sektora był wprawdzie dodatni, ale zysk brutto wyniósł zaledwie 22 mln zł przy obrotach na poziomie blisko 7 mld zł (obroty wszystkich 260 firm zrzeszonych w IGCP szacuje się na 10 mld zł).

— Ten minimalny zysk to efekt łatania dziur w budżetach przedsiębiorstw dodatkową działalnością — uważa Bogusław Regulski, wiceprezes IGCP.

Mimo to aż jedna trzecia badanych firm zakończyła 2002 r. stratą brutto.

Przedsiębiorstwa ciepłownicze nie generują zysków z działalności koncesjonowanej nie ze względu na nieumiejętne zarządzanie, lecz dlatego, że zabraniają im tego przepisy.

— Tak zwane rozporządzenie taryfowe, które reguluje zasady kształtowania cen na ciepło i usługi przesyłowe, nie dopuszcza możliwości zarabiania na działalności ciepłowniczej. Zysk z działalności podstawowej może się pojawić w taryfie tylko wtedy, kiedy konieczne jest przeprowadzenie konkretnych inwestycji uznanych przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE) za uzasadnione. Nie ma natomiast możliwości, żeby firma ciepłownicza wygenerowała zysk, który w postaci dywidendy trafi do kieszeni właściciela — twierdzi Jacek Szymczak, prezes IGCP.

Taki stan rzeczy to efekt transformacji gospodarczej. Kiedy przestały obowiązywać administracyjne stawki opłat za ciepło i jego dystrybucję, pojawiło się ryzyko lawinowego wzrostu cen kształtowanych wcześniej całkowicie sztucznie — w oderwaniu od rzeczywistych kosztów. W okresie przejściowym obowiązywało absurdalne rozwiązanie, które wprawdzie przewidywało marżę dla ciepłowników — była ona jednak naliczana jako procent kosztów, co promowało najdrożych producentów i dystrubutorów. Ostatecznie twórcy przepisów uznali, że najlepszym instrumentem ochrony interesów odbiorców ciepła będzie ograniczenie przychodów firm ciepłowniczych do poziomu zapewniającego tylko pokrycie niezbędnych kosztów działalności.

Uwzględnienie zwrotu z kapitału w taryfach dla firm ciepłowniczych jest powszechną praktyką w światowej regulacji. Według przedstawicieli URE, polskie prawo energetyczne wymaga w tym zakresie doprezcyzowania.

Mirosław Duda, dyrektor departamentu promowania konkurencji w URE, deklaruje, że — choć formalnie URE nie przysługuje inicjatywa w zakresie zmiany przepisów — będzie dążył do ich ujednolicenia dla wszystkich podsektorów branży energetycznej.

— Zmiana przepisów leży w gestii resortów gospodarki i finansów. Jeśli pojawi się inicjatywa noweli, jestem przekonany, że regulator poprze postulat uwzględniania zwrotu z zainwestowanego kapitału w taryfach przedsiębiorstw ciepłowniczych — zapewnia Mirosław Duda.

Paradoksalnie, choć sektor ciepłowniczy jest skazany na działalność non profit, pojawiają się w nim inwestorzy. Z danych IGCP wynika, że sprywatyzowano już 23 proc. firm z tej branży. Dlaczego inwestorzy angażują się w ciepłownictwo? Bo wierzą, że wkrótce instytucje odpowiedzialne za stan przepisów opamiętają się i umożliwią branży normalną działalność.

— Na zwrot nakładów inwestycyjnych w tej branży czeka się bardzo długo. Zazwyczaj przyjmuje się okres zwrotu nie krótszy niż 12 lat. Liczymy, że niedługo będziemy mogli funkcjonować w normalnych warunkach — wyjaśnia Tomasz Gołębiewski, dyrektor ds. rozwoju w polskiej spółce Dalkii Termiki.

Dotychczas Dalkia zainwestowała tylko w jedno przedsiębiorstwo energetyki cieplnej — w Poznaniu — czeka jednak na ogłoszenia o kolejnych przetargach.

Zdaniem Tomasza Gołębiewskiego, uwzględnienie w taryfach zwrotu z kapitału będzie rozwiązaniem do zaakceptowania, choć tak naprawdę twórcy przepisów powinni całkowicie zmienić podejście do branży ciepłowniczej i zacząć traktować ją jak konkurencyjną, a co za tym idzie — zaprzestać regulowania.

— Firmy dystrybuujące ciepło poprzez scentralizowaną sieć tylko pozornie są naturalnymi monopolistami. Mogą podnosić ceny tylko tak długo, jak długo nie wyprze ich konkurencja w postaci indywidualnych systemów grzewczych. Już dziś ucieka nam wielu odbiorców skuszonych perspektywą uniezależnienia się od polityki dostawcy sieciowego. Dlatego musimy wprowadzać nowoczesne rozwiązania, które uatrakcyjnią naszą ofertę — mówi Tomasz Gołębiewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Branża ciepłownicza zaczyna walkę o zysk