Czytasz dzięki

Branża potrzebuje zarządzania ponad podziałami

opublikowano: 28-05-2020, 22:00

W dobie zagrożenia zdrowia i życia obywateli wielu decydentów doceniło potencjał drzemiący w branży farmaceutycznej. Okazała się ona nie tylko gwarantem bezpieczeństwa lekowego, ale również strategiczną gałęzią gospodarki oporną na ogólnoświatowe zawirowania

Znawcy farmaceutycznego rynku nie mają wątpliwości, że pandemia koronawirusa nie tylko uderzyła w najczulsze elementy globalizacji, ale również dobitnie wskazała obszary gospodarki, nad którymi szczególnie należy rozpostrzeć parasol ochronny i dbać o ich rozwój. Jedną z branż, których znaczenie w sposób szczególny wzrosło, jest farmacja. Widać to również w deklaracjach polskiego resortu zdrowia. Maciej Miłkowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, przyznaje, że branża farmaceutyczna jest jedną z niewielu gałęzi gospodarki, które nie straciły na pandemii. Zapowiada również doprowadzenie do szczęśliwego finału wdrożenia rozwiązań wspierających wytwórców leków w Polsce.

Do niedawna działania producentów leków utożsamiano przede wszystkim z
ich własnym interesem, ale czas pandemii zmienił tę optykę. Ludzie upatrują w
przemyśle farmaceutycznym swojej szansy na zdrowie — mówi Anna Kowalczuk,
dyrektor Narodowego Instytutu Leków.
Zobacz więcej

ZMIENIONA OPTYKA:

Do niedawna działania producentów leków utożsamiano przede wszystkim z ich własnym interesem, ale czas pandemii zmienił tę optykę. Ludzie upatrują w przemyśle farmaceutycznym swojej szansy na zdrowie — mówi Anna Kowalczuk, dyrektor Narodowego Instytutu Leków. TP

— W trakcie pandemii niezakłócony łańcuch produkcji i dystrybucji leków okazał się niezwykle istotny. Obserwowane w Europie uzależnienie od produkcji w Chinach i Indiach stało się zaś przyczynkiem do działań zmierzających do zwiększenia suwerenności — mówi Maciej Miłkowski.

MZ rozważa wsparcie

Najnowsze deklaracje płynące z resortu zdrowia napawają optymizmem — zwłaszcza że od słów przechodzi on do czynów.

— Ostatnio poprosiliśmy producentów leków, które są już obecne na wykazach refundacyjnych i są produkowane na terytorium Polski, o dane dotyczące sprzedaży z I kwartału 2020 r. Pozyskane informacje przekazaliśmy do zespołu analityków w Narodowym Funduszu Zdrowia, którzy przygotowali niezwykle ciekawe analizy — ocenia Maciej Miłkowski.

Pierwsze analizy wskazują, że tylko co trzeci lek refundowany i sprzedawany w aptece wytwarzany jest w Polsce.

— Cieszymy się z każdej inwestycji poczynionej przez przemysł farmaceutyczny w Polsce — zarówno tych produkujących leki na potrzeby rynku krajowego, jak i na eksport. Mam nadzieję, że nasze pomysły dotyczące wsparcia, a wynikające z przeprowadzonej analizy zostaną przedstawione w projektowanej nowelizacji ustawy refundacyjnej. Prace legislacyjne nad tym dokumentem ulegną odmrożeniu w czasie wakacji — deklaruje Maciej Miłkowski.

Czas na suwerenność

Przedstawiciele branży przyznają, że pandemia obnażyła również słabości ugruntowanych praktyk w branży farmaceutycznej.

— Branża farmaceutyczna musiała odpowiedzieć na gwałtowny wzrost popytu na wybrane produkty lecznicze — zwłaszcza dotyczący preparatów stosowanych w zwalczaniu objawów grypy. Pacjenci robili również zapasy leków stosowanych w chorobach przewlekłych. Początkowo trudno było nam przewidzieć, jak zachowa się rynek i co będzie się działo dalej. Obecnie widzimy już istotny spadek popytu, który nastąpił w kwietniu i maju — przyznaje Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.

Jego zdaniem główny problem, z którym muszą się mierzyć producenci, leków to duże uzależnienie produkcji od czynników zlokalizowanych poza krajem.

— Prawie 60 proc. surowców wykorzystywanych przez europejski przemysł farmaceutyczny do produkcji leków pochodzi z Chin i Indii, co jest pochodną nieustannej presji na obniżkę cen. Wprowadzone w związku z COVID-19 przez większość państw zakazy eksportu wyrobów medycznych zatrzymały na jakiś czas dostawy dla wielu krajów, a przerwy w produkcji w Azji skutkowały deficytami na rynku i wzrostem cen. W efekcie leki i substancje do ich wytwarzania zdrożały, a dla wielu państw priorytetowy okazał się rynek wewnętrzny. W efekcie w przypadku zagrożenia epidemicznego doszło do czasowego zamrożenia eksportu produktów leczniczych. To spore wyzwanie dla naszej branży. Kraje europejskie, jak Francja czy Niemcy, już teraz zapowiadają rozwój przemysłu farmaceutycznego u siebie i relokację produkcji do Europy. W Hiszpanii czy Belgii od wielu lat realizowane są już programy wsparcia rozwoju lokalnej produkcji leków. Analogiczne podejście obserwujemy w USA. W Polsce wciąż czekamy — przyznaje Krzysztof Kopeć.

Powołując się na opublikowany w maju 2020 r. raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) „Szlaki handlowe po pandemii COVID-19” wskazuje, że gdyby 20 proc. dostaw z Chin do Europy kraje starej Unii zastąpiły po połowie produkcją własną i dostawami z Europy Środkowo-Wschodniej, wartość dodana w polskiej gospodarce wzrosłaby nawet o 8,3 mld USD rocznie.

— Jednym z obszarów tej produkcji miałby być przemysł farmaceutyczny. Przygotowane przez PIE scenariusze nowego ładu szlaków handlowych przewidują, że Polska mogłaby odnieść największe korzyści spośród państw, które przystąpiły do UE po 2004 r. Unia Europejska zaczęła właśnie prace nad strategią farmaceutyczną dla Europy. Polska ma potencjał, aby rozwijać produkcję substancji czynnych (API) i leków u siebie — dodaje.

Jego zdaniem skutki pandemii COVID-19 będą zatem zależeć również od działań polskiego rządu. Jeśli uda się wprowadzić system zachęt powiązany z refundacją leków — nazywany Refundacyjnym Trybem Rozwojowym (RTR Plus), wówczas polska branża będzie mogła konkurować z innymi krajami Europy o znaczącą rolę w Strategii Farmaceutycznej UE.

— Bez wzmocnienia firm, dla których Polska jest centralnym obszarem działań, nie mamy szans, by stymulowana mechanizmami unijnymi produkcja wróciła właśnie do Polski — ocenia Krzysztof Kopeć.

Nie tylko prosta produkcja

Jak podkreśla Anna Kowalczuk, dyrektor Narodowego Instytutu Leków, farmacja oraz sektor medyczny od lat plasują się w czołówce innowacyjnych gałęzi gospodarki na całym świecie. Szacuje, że tylko w Polsce generują one ponad 1 proc. PKB.

— Branża farmaceutyczna to dziedzina gospodarki, w której powstają liczne innowacje zarówno produktowe, jak i procesowe. Co drugie przedsiębiorstwo farmaceutyczne realizuje innowacyjne projekty. Obserwujemy znaczne zwiększenie inicjatyw B+R w tym obszarze, co prowadzi dodatkowo do powstawania korzystnego zjawiska konkurencji na polu innowacyjnych rozwiązań leczniczych — ocenia dyrektor NIL.

Jej zdaniem kluczowym aspektem jest również finansowanie działalności B+R, która w przypadku przemysłu farmaceutycznego w większości pochodzi ze środków własnych wytwórców.

— Szacuje się, że nawet 7 proc. środków przeznaczanych w Polsce na badania i rozwój to nakłady ponoszone przez firmy farmaceutyczne — wylicza Anna Kowalczuk

i przyznaje, że kierowana przez nią instytucja obserwuje wyraźny wzrost zainteresowania budowaniem partnerstwa publiczno-prywatnego w dziedzinie B+R.

— Branża farmaceutyczna chętnie korzysta z kadr naukowych, jakimi dysponujemy m.in. w NIL. Nadal czekamy jednak na największe projekty, jakimi są nowe leki biologiczne opracowywane wspólnie z partnerami branżowymi — dodaje Anna Kowalczuk.

Co po pandemii?

Zdecydowanie ważnym trendem w okresie postpandemicznym będzie wzrost znaczenia branży farmaceutycznej. Już teraz UE dyskutuje nad możliwości farmaceutycznej reindustrializacji Europy.

Jest to zbieżne zarówno z oczekiwaniami branży, jak i społeczeństwa, które zaczęło głośno artykułować swoje potrzeby.

— Obserwujemy zdecydowany wzrost oczekiwań w stosunku do producentów leków. Społeczeństwa widzą zasadność prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej w dziedzinie medycyny i farmacji. Ludzie mają przeświadczenie, że nakłady finansowe kierowane na branżę lekową są istotnymi z punktu widzenia korzyści pacjenta. Jednocześnie pokładają w nich większe oczekiwania, którym branża będzie musiała sprostać — mówi Anna Kowalczuk.

Zwraca również uwagę, że działania producentów leków dotychczas utożsamiano przede wszystkim z ich własnym interesem, tymczasem czas pandemii zmienił tę optykę. Ludzie upatrują w przemyśle farmaceutycznym swojej szansy na zdrowie.

Wsparcie nie może być frazesem

W dobie COVID-19 bezpieczeństwo lekowe okazało się kluczowym tematem również z uwagi na pojawiające się problemy z logistyką dostaw i wymianą międzynarodową.

— Na poziomie deklaracji często słyszymy, że branża farmaceutyczna jest ważna i decydenci chcą, by się rozwijała zarówno w zakresie badań, jak i produkcji. Natomiast jeżeli weźmiemy pod uwagę faktyczne mechanizmy wsparcia to są one porównywalne lub wręcz gorsze od oferowanych innym branżom — ocenia Stefan Bogusławski, wieloletni ekspert rynku farmaceutycznego obecnie związany z Narodowym Instytutem Zdrowia Publicznego — Państwowym Zakładem Higieny.

Jego zdaniem chcąc wzmacniać sektor rząd powinien rozważyć możliwość działań w dwóch kluczowych kierunkach, które będą rozwijane i traktowane na równi.

— Pierwszy z nich to kwestia rozwoju produkcji substancji czynnych w Polsce, który zapewni nam pewien poziom niezależności od dostaw z innych krajów. Im więcej substancji czynnych będziemy produkowali w kraju, tym większe będzie bezpieczeństwo lekowe kraju. To szczególnie ważne, zwłaszcza w odniesieniu do produkcji preparatów ratujących życie, choćby takich jak substytucja hormonów trzustki czy tarczycy. Drugą kwestią jest stymulacja inwestycji w badania i rozwój. W tym obszarze musimy zdecydowanie zacząć wykorzystywać bardziej wyrafinowane narzędzia, które byłyby zgodne zasadami działania UE, zmieniającymi się w epoce pandemii SARS-COV-2. Musimy dalej wzmacniać badania podstawowe, ale także stworzyć możliwość transferu technologii między ośrodkami badawczymi a podmiotami, które będą posiadały zdolność i umiejętność ich komercjalizacji. Do tego zadania konieczne jest stworzenie całej infrastruktury wspierającej biznes — co wymaga wielu lat pracy i znaczących, dobrze zarządzanych nakładów — wyjaśnia Stefan Bogusławski.

Wskazuje również, że rządzący powinni w sposób długoterminowy zarządzać kwestiami bezpieczeństwa lekowego w Polsce. A to uda osiągnąć posiadając rozwinięty, zróżnicowany (począwszy od badań i rozwoju, a kończąc na produkcji substancji czynnych i leków) przemysł farmaceutyczny.

— COVID-19 uwypuklił ryzyko związane z efektami zerwania globalnych łańcuchów dostaw. Dlatego też powinniśmy oddziaływać nie tylko na produkcję, ale też stworzyć systemy właściwego planowania i tworzenia rezerw lekowych — ocenia Stefan Bogusławski i dodaje, że musimy być przygotowani na kolejne zagrożenia związane z utrudnionymi dostawami leków.

Co więcej, wszystkie działania wokół tak strategicznych sektorów powinny być obliczone na dziesięciolecia, a nie jedną czy dwie kadencje parlamentu.

— Branża farmaceutyczna nie jest sektorem, który przyniesie spektakularne efekty w krótkim czasie. Wymaga stabilnego, przejrzystego, długoterminowego i misternego zarządzania przez państwo. Jednak jest to sektor wdzięczny, który będzie odwzajemniał się gospodarczo — podsumowuje ekspert.

KOMENTARZ PARTNERA SEKCJI

Nie możemy bazować na imporcie

JOANNA DREWLA, dyrektor generalna Servier Polska

Pandemia COVID-19 jest kolejnym w łańcuchu wydarzeń, które stawiają pod znakiem zapytania obowiązujący w Europie paradygmat zaspokajania dostępu pacjentów do leków. Niedawne decyzje o zamknięciu części chińskich fabryk API i zanieczyszczenia wykryte w niektórych lekach pokazują, że nie można opierać się wyłącznie na imporcie z krajów Dalekiego Wschodu. A tak przecież było dotychczas — Chiny i Indie są niemal monopolistami w tym zakresie, zapewniając 80-90 proc. wszystkich substancji czynnych w lekach dostępnych na terenie Unii. W całej Europie panuje zgoda — polityka wygaszania produkcji API, a także presja na obniżkę cen leków okazały się błędem. Dziś bezpieczeństwo lekowe stawiane jest na równi z bezpieczeństwem energetycznym, które przez lata stanowiło jeden z filarów polityki gospodarczej, zagranicznej czy nawet obronnej. Kluczem do jego zapewnienia wydaje się dywersyfikacja źródeł dostaw przez pełniejsze wykorzystanie potencjału krajowego przemysłu farmaceutycznego. A ten oferuje ogromną wartość dodaną zarówno w gospodarce, jak i w zdrowiu. Według danych GUS sektor farmaceutyczny jest liderem innowacyjności. Jest przemysłem, który eksportuje dobra wysoko przetworzone, o dużej wartości dodanej. Tworzy dziesiątki tysięcy miejsc pracy, często wysokospecjalistycznych i doskonale płatnych, zatrzymując tym samym drenaż rynku z młodych i zdolnych pracowników.

Branża farmaceutyczna jest też szczególnie odporna na powracające cyklicznie kryzysy gospodarcze, utrzymując wysokie tempo nakładów i poziom zatrudnienia. Tak też jest w przypadku Servier, które w ciągu 27 lat zainwestowało w Polsce ponad 750 mln zł w rozwój produkcji, w stworzenie i funkcjonowanie Międzynarodowego Ośrodka Badań Klinicznych, współpracę ze środowiskiem naukowym czy laboratorium kontroli jakości. Dziś zatrudniamy około 500 pracowników, choć w roku 1992 zaczynaliśmy od zaledwie 6. Rozwój sektora farmaceutycznego jest jednak przede wszystkim gwarantem ciągłości dostaw leków wysokiej jakości. W ten sposób stanowi niezbędną przeciwwagę dla importu farmaceutyków. Jest ubezpieczeniem lekowym wykupionym dla polskich pacjentów. Odwołując się do przykładu Servier — nasza firma wytwarza w Polsce ponad 5 mld tabletek rocznie, tj. 50 milionów opakowań leków na receptę stosowanych w kardiologii, psychiatrii czy diabetologii. 65 proc. produkcji trafia na eksport, głównie do krajów Unii Europejskiej. Wkrótce w Warszawie uruchomione zostaną kolejne linie produkcyjne. Dzięki tym inwestycjom niemal 100 proc. leków, które każdego dnia trafia do miliona polskich pacjentów, jest wytwarzane właśnie w Polsce, z wykorzystaniem substancji czynnych pochodzących z własnych zakładów położonych w Unii Europejskiej.

KOMENTARZ PARTNERA SEKCJI

Współpraca na poziomie europejskim gwarantem bezpieczeństwa lekowego

BOGNA CICHOWSKA-DUMA, dyrektor generalny Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA

RTR nie rozwiąże problemu lekowego w Polsce. Chcąc zapewnić bezpieczeństwo zdrowotne Polaków, na sprawę warto spojrzeć szerzej. Bezpieczeństwo zdrowotne to dostęp do nowoczesnych i najbardziej bezpiecznych terapii lekowych, które nierzadko ratują życie. Mimo poprawy w ostatnim czasie, polscy pacjenci wciąż nie mają takiego dostępu do skutecznych leków, jak chorzy w innych krajach europejskich. Doświadczenia związane z pandemią COVID-19 pokazały, że międzynarodowe, innowacyjne firmy farmaceutyczne są w stanie zwiększyć podaż leków, aby zaspokoić potrzeby pacjentów w całej Europie. W tych firmach uzależnienie od produkcji na niepewnych rynkach jest ograniczone. Aż 76 proc. API (substancji czynnych leków) wykorzystywanych w produkcji leków innowacyjnych w Europie pochodzi z fabryk zlokalizowanych w UE, a kolejne 11 proc. z USA. Zaledwie 9 proc. API potrzebnych w produkcji leków innowacyjnych na terenie UE pochodzi z Azji (poza Chinami i Indami także z Korei Południowej i Japonii). Według Europejskiej Agencji Leków w Europie zarejestrowanych jest około 3000 substancji czynnych. Jedną piątą z nich (około 600 API) stanowią leki znajdujące się na polskich listach refundacyjnych, z czego tylko około 40 API produkowanych jest w Polsce (w większości to tzw. proste API). Nierealne jest wyprodukowanie w naszym kraju wszystkich API znajdujących się na listach refundacyjnych, szczególnie tych zaawansowanych, stosowanych w najnowocześniejszych terapiach. Polska sama sobie z tym tematem nie poradzi.

Długoterminowe zabezpieczenie dostępu do leków m.in. poprzez produkcję API w Europie, stało się priorytetem Unii Europejskiej. Właśnie rozpoczęły się prace nad Strategią Farmaceutyczną, której celem ma być m.in. zapewnienie trwałości i bezpieczeństwa dostaw leków. Powołano specjalny zespół, który koordynuje prace na poziomie Komisji Europejskiej. Aby pacjenci zarówno w Polsce, jak i całej Europie, mieli zapewniony niezakłócony dostęp do leków, konieczna jest współpraca na poziomie międzynarodowym. W ramach wzmacniania polityki zdrowotnej UE powołany zostaje również nowy program EU4Health, którego celem jest wzmocnienie bezpieczeństwa zdrowotnego Europejczyków. Na ten cel trafi 9,4 mld EUR. Ważnym celem Unii jest też wzmocnienie wpływu badań naukowych i innowacji. Dlatego finansowanie programu ramowego „Horyzont Europa” ma zostać zwiększone do kwoty prawie 100 mld EUR. W postcovidowej rzeczywistości współpraca między państwami członkowskimi, Komisją Europejską, Europejską Agencją Leków oraz przemysłem farmaceutycznym będzie miała kluczowe znaczenie dla zapewnienia pacjentom bezpieczeństwa lekowego.

KOMENTARZ PARTNERA SEKCJI

Farmacja potrzebuje stabilizacji

PAWEŁ ROSZCZYK, członek zarządu Adamed Pharma S.A., dyrektor zarządzający

Adamed Pharma to firma ze 100-procentowym udziałem kapitału polskiego. Produkujemy na polski rynek a także eksportujemy swoje leki do 70 krajów na świecie. Podatki płacimy w Polsce. Posiadamy 200 patentów. Od 2001 r. przeznaczyliśmy ponad 1,5 mld zł na inwestycje i działalność B+R. Dokonaliśmy wielomilionowych nakładów w sprywatyzowanej Polfie Pabianice na konieczną modernizację i spełnienie unijnych standardów produkcji. Obecnie planujemy kolejną inwestycję w Pabianicach, umożliwiającą dwukrotny wzrost produkcji. Koszt przedsięwzięcia szacowany jest na około 300 mln zł w perspektywie kolejnych 5 lat. Adamed w ostatnich latach inwestuje w infrastrukturę produkcyjną oraz B+R w Polsce średnio 130 mln zł rocznie. Dzięki tym wszystkim inwestycjom Adamed był w stanie szybko i elastycznie zareagować na potrzeby wynikające z pandemii koronawirusa w Polsce: zwiększyliśmy produkcję leku dla pacjentów z COVID-19 a jednocześnie w niezaburzony sposób produkujemy leki w innych obszarach terapeutycznych, co gwarantuje bezpieczeństwo lekowe Polski. To pokazuje, że Polska w naszych planach rozwojowych, inwestycyjnych i sprzedażowych jest najważniejsza. Pytanie, czy my jesteśmy ważni dla Polski? Czekamy na RTR już cztery lata. Zaproponowany przez krajowych producentów RTR Plus zagwarantowałby firmom poczucie stabilizacji, konieczne w tej branży, aby długofalowo planować inwestycje.

Zgodnie z misją Adamedu: „Odpowiadamy na kluczowe wyzwania współczesnej medycyny” bardzo szybko zareagowaliśmy na sytuację kryzysową związaną z pandemią. W ramach działań profilaktycznych rozesłaliśmy 540 tys. plakatów i uruchomiliśmy w mediach kampanię edukacyjną dotyczącą zapobiegania zakażeniom koronawirusem. Za darmo przekazaliśmy do szpitali lek dla pacjentów z COVID-19. Sami ten lek tam dostarczaliśmy (13,5 tys. opakowań do 200 szpitali). Wspólnie z Ministerstwem Zdrowia wypracowaliśmy obwieszczenie reglamentacyjne, aby zapewnić dostępność leku dla pacjentów, którzy faktycznie go potrzebują i wyeliminować stosowanie bez nadzoru lekarskiego. Zapewniliśmy też lek dla pacjentów z RZS czy toczniem. Wspieramy pracowników służby zdrowia dostarczając 1,2 mln sztuk środków ochronnych a także organizując webinaria dla 40 tys. lekarzy i farmaceutów nt. postępowania z pacjentami z COVID-19. Rada Naukowa programu Adamed Expert Fundacja, w której skład wchodzą wybitni przedstawiciele świata nauki (konsultanci krajowi, prezesi towarzystw naukowych), opracowała schematy postępowania z pacjentami z podejrzeniem COVID-19. Materiały edukacyjne na ten temat trafiły do środowiska medycznego i do większości szpitali w całej Polsce. Wielokrotnie jako Adamed udowadnialiśmy, że zapewniamy bezpieczeństwo zdrowotne poprzez edukację profilaktyczną społeczeństwa, edukację środowiska medycznego i przede wszystkim produkcję leków. Liczymy, że nasze działania wspierające gospodarczy rozwój kraju zostaną dostrzeżone i znajdą odzwierciedlenie w takich instrumentach wsparcia jak oczekiwany RTR.

KOMENTARZ PARTNERA SEKCJI

Musimy wyciągnąć wnioski z lekcji COVID-19

SEBASTIAN SZYMANEK, dyrektor generalny Polpharma Polska

Pandemia w jaskrawy sposób pokazała, jak ryzykowne jest uzależnienie rynku lokalnego od dostaw globalnych. Po pierwsze mamy do czynienia z zaburzonymi łańcuchami dostaw. Poszczególne kraje wprowadzały lokalne regulacje mające przede wszystkim zabezpieczyć ich rynki wewnętrzne. W Polsce uzależnienie od dostaw zagranicznych jest ogromne, ale aż strach pomyśleć, co by było gdybyśmy nie mieli silnej lokalnej bazy produkcyjnej. Mieliśmy dużo szczęścia, bo fala epidemii przyszła do nas z pewnym opóźnieniem i mogliśmy się uczyć na błędach innych krajów. Działania rządu przyczyniły się do spłaszczenia fali zachorowań i nie wystąpiły poważne braki w dostępie do leczenia i zaopatrzeniu w leki. Ogromną rolę odegrali tu krajowi producenci, którzy pracowali w tym okresie często na 3 zmiany przez 7 dni w tygodniu. W Polpharmie czujemy dużą odpowiedzialność, jaka na nas spoczywa, ponieważ co ósmy lek wydawany pacjentom w aptekach pochodzi z naszej firmy, a w szpitalach nawet co trzeci. Wiele z nich to leki ratujące życie lub jedyne odpowiedniki na rynku. Było dla nas oczywiste, że nie może ich zabraknąć. Pierwszą decyzją był priorytet dostaw na rynek polski. Eksportowaliśmy naszą produkcję tylko w sytuacji, gdy krajowe potrzeby były zaspokajane w 100 proc.

Początek epidemii był dla nas bardzo trudny. Najważniejsze było zachowanie ciągłości produkcji i zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom. Pojawiły się ogromne problemy z dostępnością substancji czynnych, wielu materiałów produkcyjnych, ale nawet i samego transportu. Nasi pracownicy dokonywali cudów, zdobywając surowce i pokonując wiele nowych barier administracyjnych poszczególnych krajów. Jestem dumny z zaangażowania wszystkich naszych pracowników, ale też po prostu wielu ludzkich postaw, jakie w tym czasie widziałem w organizacji. Nigdy nie czułem tak bardzo, że nasze motto „Ludzie pomagają ludziom” jest tak żywe. Teraz, jak cały kraj, powoli wracamy do normalności, rozwijamy nowe leki, aby jak najwięcej produkować ich w Polsce, inwestujemy w sprzęt i linie technologiczne, aby dostarczać coraz skuteczniejsze i bezpieczniejsze leki polskim pacjentom. Trzeba jednak to jasno powiedzieć, że poczucie misji, odpowiedzialności musi być wsparte mądrą strategią rządu. Żaden przedsiębiorca nie wygra, jeżeli przyjdzie mu konkurować z firmami, które mają wsparcie swoich rządów, korzystają z ekonomii skali. Myślę, że mamy teraz dobry czas, żeby wyciągnąć wnioski z tej lekcji, jaką dał nam ten kryzys. Warto określić, jak ważne dla Polski jest bezpieczeństwo lekowe oraz czy podobnie jak rozwinięte gospodarki chcemy oprzeć nasz rozwój również o przemysł farmaceutyczny.

Sprawdź program webinaru "Cyberbezpieczeństwo w sektorach farmaceutycznym i medycznym", 24 czerwca, 11:00 >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Markiewicz

Polecane