Branża tytoniowa zaciska zęby

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 05-10-2009, 00:00

Firmy tytoniowe gonią już resztkami sił. To skutek spadku sprzedaży i rekordowo niskiej rentowności.

Sprzedaż papierosów w tym roku znowu zapikuje. Zanosi się na minus 10 proc.

Firmy tytoniowe gonią już resztkami sił. To skutek spadku sprzedaży i rekordowo niskiej rentowności.

Choć kryzys gospodarczy w Polsce i na świecie został już przez ekspertów "odwołany", dla wielu sektorów biznesu ten rok będzie traumatyczny. Dotkliwy spadek sprzedaży (aż o 12,5 proc.) odczuwa nie tylko branża piwowarska. Niewiele lepiej będzie w przypadku przemysłu tytoniowego.

Równia pochyła

— Wskutek podwyżki akcyzy sprzedaż legalnych papierosów spadła w okresie ostatnich 12 miesięcy o ponad 12 proc. Konsumpcja papierosów aż tak nie spadła, co oznacza, że zwiększyła się ich sprzedaż z przemytu. Szacujemy, że sprzedaż papierosów w całym 2009 r. osiągnie poziom około 59 mld sztuk — mówi Dominic Brisby, prezes Imperial Tobacco Polska.

— Szacunki rynku na poziomie 59 mld sztuk są i tak optymistyczne — mówi Krzysztof Rut, dyrektor ds. korporacyjnych British American Tobacco Trading Polska (BAT).

— Spodziewamy się, że spadek legalnej sprzedaży papierosów na polskim rynku wyniesie w tym roku około 10 proc. — mówi Andrzej Skubiszewski, prezes Japan Tobacco International Polska (JTI).

Przypomnijmy, że już w 2008 r. legalna sprzedaż papierosów spadła o blisko 10 proc., do 63 mld sztuk z 69,8 mld w 2007 r.

Nic dziwnego, że firmy tytoniowe zaczynają się martwić o przyszłość.

— Polska jest bardzo niskomarżowym rynkiem na tle innych krajów, np. Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Czech. W rezultacie dla niektórych firm działalność w Polsce od dawna nie jest dochodowa. Ceny będą więc musiały w końcu pójść w górę albo najsłabszy gracz będzie zmuszony rozważyć wyjście z tego rynku — ocenia Dominic Brisby.

— Nie przewidujemy możliwości wycofania się któregokolwiek z międzynarodowych koncernów z polskiego rynku. Oczywiście nie mielibyśmy jednak nic przeciwko takiemu ruchowi ze strony któregoś z naszych konkurentów — mówi Andrzej Skubiszewski.

Walka o procenty

Żadna z firm tytoniowych nie ujawnia, niestety, danych o poziomie marż na polskim rynku. Z danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wiadomo tylko, że średnia rentowność przemysłu tytoniowego w Polsce spadła w 2008 r. do poziomu 0,39 proc. przychodów netto, wobec 3,29 proc. rok wcześniej. Wiadomo też, że wynik netto przemysłu tytoniowego w 2008 r. skurczył się do zaledwie 15 mln zł (wobec 166 mln w 2007 r.), co bardzo źle wróży tegorocznym wynikom, biorąc pod uwagę dalszy spadek sprzedaży papierosów. To dlatego firmy tytoniowe jak ognia boją się ograniczenia palenia w miejscach publicznych czy kolejnych podwyżek akcyzy.

— Mimo kurczenia się rynku papierosów, naszej firmie udaje się zwiększać udziały, dzięki wysokiej jakości produktów i opakowań, unikatowym smakom i aromatom, perfekcyjnej dystrybucji i zdobywaniu dobrego miejsca ekspozycyjnego w punktach sprzedaży. W styczniu nasze udziały w rynku sięgały 22,4 proc., a w lipcu doszły do 25 proc. Udało się to mimo wycofania przez nas z rynku ponad 10 marek papierosów w wyniku połączenia z Altadisem. Po przeglądzie portfela marek stawiamy teraz głównie na silne brandy międzynarodowe z dużym potencjałem wzrostu, jak West, Route 66 czy Davidoff — wylicza Dominic Brisby z Imperial Tobacco Polska.

— Nasz udział w rynku w okresie styczeń-lipiec tego roku był stabilny i kształtował się na poziomie 36 proc. — twierdzi Hubert Zawadzki, rzecznik Philip Morris Polska, producenta m.in. marek LM i Marlboro.

Ujawnia, że jego firma w 2008 r. wypracowała ponad 162 mln zł zysku netto.

— Od stycznia do sierpnia udział JTI Polska w rynku tytoniowym wzrósł z 7,1 do 8,5 proc. Wzrost cieszy nas tym bardziej, że oparty jest na coraz większej sprzedaży produktów JTI we wszystkich segmentach cenowych. Nie zdobywamy więc rynku jedynie dzięki agresywnej polityce cenowej, jak niektórzy nasi konkurenci. Nasza strategia stawia na globalne marki strategiczne, jak Camel, Winston, Glamour i LD — mówi Andrzej Skubiszewski.

BAT, znany z takich marek jak Golden American, Pall Mall, Vogue czy Viceroy, nie ujawnia swoich wyników rynkowych.

— Mogę potwierdzić, że BAT ma mocną pozycję wicelidera rynku — zapewnia Krzysztof Rut.

Wiktor

Szczepaniak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane