Brawura popłaca... w wąskim kręgu

Paweł Śliwa
18-12-2006, 00:00

AT — analiza techniczna, magiczny skrót dla wtajemniczonych, wewnętrzny krąg wyznawców i zdeklarowanych entuzjastów.

Znacie państwo ekrany wykresów notowań złota czy kursu euro — w wersji pełnej są upstrzone mnóstwem ozdobników — dla laików interesujących pod względem estetycznym, dla fanów i analityków technicznych niosących bezcenne informacje. Uwielbiana przez jednych, deprecjonowana przez innych, element slangu ekspertów programów ekonomicznych w TVN24 i TV Biznes, obiekt drwin studentów akademii ekonomicznych i jednocześnie temat nocnych sesji pasjonatów. Odrzuciwszy bagaż uprzedzeń i fascynacji, skupmy się na tym, czym AT jest, a czym nie jest.

AT, czyli tylko my

W odróżnieniu od podejścia fundamentalnego, analiza techniczna nie zajmuje się realnymi zjawiskami, jakie występują w gospodarce. Analityk techniczny bada poziom cen i obrotów danego instrumentu finansowego w przeszłości, a z zebranych danych, poprzez analizę wykresu, tworzy możliwą prognozę dalszych zmian kursów. Nie interesują go dane makroekonomiczne ani wydarzenia polityczne. Koncentruje się on wyłącznie na wykresie, który odzwierciedla zachowania wszystkich inwestorów — trendy i tendencje. Analiza techniczna to ocena i próba prognozowania przyszłych trendów na podstawie zachowania się cen w przeszłości. Ceny rysowane na wykresach tworzą różne kształty i formacje. Według analityków technicznych formacje te powtarzają się regularnie i prowadzą do podobnych zachowań. Niektóre z nich zapowiadają spadki cen, inne wzrosty. Na podstawie niektórych można próbować ocenić, jak duże będą wzrosty lub spadki. Analiza techniczna opiera się na trzech założeniach, zimnych i racjonalnych...

Rynek dyskontuje wszystko, czyli wszelkie czynniki, które mają wpływ na cenę, są już w niej uwzględnione. Wynika to z przekonania, że jedynym czynnikiem determinującym zachowanie ceny jest prawo popytu i podaży.

Szukanie kierunku

Ceny podlegają trendom. Rysując wykresy cen, analityk techniczny stara się odnaleźć w nich trend, czyli kierunek, w którym podążają ceny. Rozpoznanie trendu lub momentu jego zmiany we wczesnej fazie pozwala dokonać transakcji, która powinna przynieść zyski.

Historia się powtarza. Badanie wykresów pozwala odnaleźć powtarzające się wzory (formacje), według których poruszają się ceny. Wynika to z powtarzalności zachowań ludzkich w określonych sytuacjach. Analitycy, znając najczęściej występujące formacje, starają się odnaleźć je w bieżących notowaniach i na tej podstawie prognozować przyszłość.

Podstawowym narzędziem analizy technicznej są wykresy. Do najczęściej używanych ze względu na swój potencjał informacyjny należą wykresy świec japońskich, ponadto wykorzystuje się wykresy liniowe, słupkowe lub punktowo-symboliczne. Podstawową czynnością, jaką umożliwiają wykresy, jest określenie panującego trendu. Biorąc pod uwagę czas jego trwania rozróżniamy jego trzy rodzaje: trend krótkoterminowy, średnioterminowy oraz długoterminowy (trend główny). Pod względem kierunku możemy wyróżnić trend wzrostowy (hossę), trend spadkowy (bessę) oraz trend boczny (horyzontalny). Linie trendu wyznaczamy, łącząc kolejne ekstrema cenowe. Trend wzrostowy wyznaczają położone coraz wyżej kolejne dołki cenowe — zielona linia na wykresie. Połączenie kolejnych coraz niżej występujących szczytów wskaże linię trendu spadkowego — czerwona linia na wykresie.

Liczy się siła i opór

Linia trendu powinna spełniać dwa kryteria: odzwierciedlać zarówno kierunek, jak i siłę istniejącego trendu. Wyznacza jednocześnie obszar wsparcia lub oporu. Punkty odbicia dla zniżek nazywamy wsparciem, natomiast punkty odbicia dla wzrostów to opór. Linia trendu wzrostowego stanowi więc wsparcie dla potencjalnych spadków. W przypadku przełamania tej linii (przebicia od góry) zamienia się ona automatycznie w poziom oporu dla wzrostów. Linia trendu spadkowego stanowi opór dla wzrostów, jej przełamanie (przebicie od dołu) powoduje, iż zamienia się ona w linię wsparcia dla spadków. Linie wsparcia i oporu mogą być tworzone także na podstawie innych punktów. Wsparciem dla spadków może być poziom, w którym cena osiągnęła swoje historyczne (lub lokalne) minimum, analogicznie oporem dla wzrostów może być poziom historycznego (lub lokalnego) maksimum cenowego.

Mgliste i nieuchwytne? Tak bywa, a to dopiero początek drogi. AT porywa od razu albo zniechęca na wstępie. Warto jednak poznać przeciwnika lub jego metody działania, warto wiedzieć, co się liczy dla innych i czego spodziewać się po komunikacie „USD przełamuje poziom wsparcia 1,27” albo „32-procentowe zniesienie hossy”. Temat rzeka, są tacy, którzy lubią jej nurt. n

Paweł Śliwa

DM X-Trade Brokers

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Śliwa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Brawura popłaca... w wąskim kręgu