BRE Bank przygotował plan na kryzysowe czasy

Kamil Zatoński
opublikowano: 04-02-2009, 00:00

Zmiana priorytetów i cięcie kosztów — to zamierzenia władz banku na ten rok. Działania są potrzebne, bo koniec 2008 r. był wyjątkowo słaby.

Zmiana priorytetów i cięcie kosztów — to zamierzenia władz banku na ten rok. Działania są potrzebne, bo koniec 2008 r. był wyjątkowo słaby.

Wyniki Grupy BRE Banku za IV kw. 2008 r. nie są niespodzianką. Kilkanaście dni temu władze instytucji ostrzegły, że zysk netto był niższy niż 50 mln zł. Ostatecznie wyniósł 35,2 mln zł, przy czym jest to zysk, uwzględniający także działalność zaniechaną (sprzedaż PTE). Działalność kontynuowana przyniosła 16,6 mln zł straty netto. Powód: wysokie koszty administracyjne (w tym marketing) i odpisy na utratę wartości kredytów (130 mln zł tylko w IV kw., z tego ponad 80 mln zł na instrumenty pochodne, w tym opcje).

Zdaniem Marcina Materny, doradcy inwestycyjnego Mi- llennium DM, poziom ten może być zaskakujący, a sytuacja w bieżącym kwartale jeszcze gorsza ze względu na osłabienie złotego.

Władze banku nie stoją jednak z założonymi rękami. Zdecydowały się na weryfikację modelu biznesowego i szukanie oszczędności. Zmienić ma się struktura dochodów, częściowo ze względu na warunki rynkowe (mniej zdolnych do wzięcia kredytu hipotecznego), częściowo jako skutek zmiany priorytetów zarządu, który chce położyć nacisk na sprzedawanie obecnym klientom kolejnych produktów. Przyrost dochodów z produktów niehipotecznych ma w tym roku sięgnąć aż 30 proc.

— Nasycenie usługami consumer finance mamy ponad dwukrotnie nisze niż konkurenci — mówi Mariusz Grendowicz.

Dochody mają rosnąć głównie dzięki wzrostowi rentowności, a nie wolumenów.

— Czasy taniego kredytu już się skończyły i klienci muszą się z tym pogodzić — mówi Mariusz Grendowicz.

To oznacza wzrost marż. Bank stawiać też będzie na usługi, które nie wymagają zaangażowania kapitałowego.

Pod nóż pójdą koszty, którym — jak przyznał prezes — nie przyglądano się tak bacznie, kiedy dochody rosły o 20-30 proc. rocznie. Wskaźnik kosztów do dochodów wzrósł na koniec roku do 60,6 proc. (+2,8 pkt proc.).

— Wstrzymany zostanie rozwój sieci placówek. Mniej ma być aut służbowych, a zamiast umów z trzema operatorami komórkowymi chcemy mieć tylko jednego dostawcę usług. Cięcia wydatków dotkną też obszaru IT — wylicza prezes.

Kryzys odczują też pracownicy banku. Niższa będzie pula na premie, bonusy i podwyżki. Z bankiem pożegna się również część załogi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu