BRE Bank trapiły głuche telefony

Mariusz Zielke
10-02-2003, 00:00

Telekomunikacyjne inwestycje BRE Banku nie należały do udanych. Na akcjach Szeptela i Netii bank nie tylko stracił pieniądze, ale także dobre imię.

Netia

BRE Bank nigdy nie był znaczącym akcjonariuszem tej spółki. Kontrola kilku procent Netii dawała mu jednak wyjściową pozycję do ewentualnych dalszych ruchów w całej branży teleinformatycznej. Jeszcze w 2001 r. analitycy sugerowali, że Wojciech Kostrzewa będzie starał się konsolidować aktywa z sektora TMT. A w portfelu miał, poza Netią, także ITI oraz silnego Optimusa wraz z Onetem. Prezes banku nie kwapił się z zaprzeczaniem, bo panująca jeszcze wówczas internetowa hossa do zaprzeczeń nie skłaniała. Kiedy balon pękł, a Netia popadła w finansowe kłopoty, BRE Bank sprzedał akcje. Była to bodaj pierwsza z inwestycji, na której bank „oficjalnie” stracił, do czego przyznał się Wojciech Kostrzewa.

Szeptel

Inwestycja w operatora z Szepietowa była jedną z najbardziej zaskakujących decyzji BRE Banku. Większość analityków, jak się później okazało — słusznie, nie dawało najmniejszych szans tej spółce na sukces rynkowy. A jednak bank zdecydował się na ponad 20-proc. zaangażowanie. To, co działo się w samej spółce, nie przynosiło chwały bankowi. Spółka miała ponad 17 mln zł straty . W 2002 r. nie udało się wyjść na prostą, spółka straciła płynność, a kolejni akcjonariusze pozbywali się jej akcji. W styczniu 2003 r. z inwestycji wyszedł także BRE Bank. Za późno.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / BRE Bank trapiły głuche telefony