Brexit postraszy dynią w halloween

opublikowano: 11-04-2019, 22:00

Przedsiębiorcy prowadzący interesy z Wielką Brytanią — tylko w Polsce kilka tysięcy firm powiązanych jest bezpośrednio, nie licząc kooperantów — mogą chwilowo odetchnąć i schować do szuflad koperty z instrukcjami postępowania na wypadek spełnienia się czarnego scenariusza, czyli wejścia w życie bezumownego brexitu już 12/13 kwietnia.

Ale nikt nie wie, na jak długo. Szczyt Rady Europejskiej (RE) w Brukseli po ponad sześciu godzinach sporów uzgodnił nocą ze środy na czwartek przedłużenie procedury brexitu maksymalnie do 31 października 2019 r. Odroczenie ma warunki elastyczne, Zjednoczone Królestwo będzie mogło opuścić Unię Europejską także wcześniej — pierwszego dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym unijno-brytyjska umowa rozwodowa zostanie ratyfikowana przez obie strony.

W postawie Izby Gmin wobec umowy nic się na razie nie zmieniło. Podjęcie przez premier Theresę May czwartej próby ratyfikacji skazane jest na czwarte niepowodzenie. Chyba że szefowa rządu dołoży w pakiecie do brexitowej umowy… własną głowę. Notabene także po stronie unijnej powstaje problem, dotychczas nieuwzględniany — wynegocjowane warunki rozwodu musi przecież ratyfikować również Parlament Europejski (PE). Zebranie większości za zatwierdzeniem to żaden problem, wynik jest oczywistością. Tyle że nie wiadomo, kiedy PE miałby głosować. Pożegnalna sesja odbędzie się w Wielkim Tygodniu, 15-18 kwietnia, a później europosłowie już koncentrują się na kampanii przed wyborami 23-26 maja. Mandaty zachowują jednak aż do 30 czerwca, zatem w sprawie tak wyjątkowej, jak ratyfikacja brexitu, przewodniczący Antonio Tajani będzie mógł zwołać odchodzący skład PE na pilne, godzinne posiedzenie nawet po wyborach.

Dorobek szczytu RE jest dobrym przykładem dochodzenia do unijnego kompromisu. Theresa May wnioskowała o przełożenie daty wyjścia z UE do 30 czerwca. Większość prezydentów/premierów była gotowa zaakceptować propozycję Donalda Tuska i przedłużyć horyzont aż do wiosny 2020 r. Emmanuel Macron żądał sfinalizowania brexitu niezwłocznie i zagroził wetem, jako że konkluzje RE wymagają jednomyślności. Dał się jednak uprosić i zaakceptował jako nieprzekraczalny 31 października. Akurat tego dnia kończy się kadencja Komisji Europejskiej (KE) pod przewodem Jeana-Claude’a Junckera, od lipca powinien być już znany jego następca, a od września nowy skład komisarzy. Uzgodniona na szczycie data natychmiast została skojarzona z anglosaską zabawą halloween — 31 października niegrzeczne dzieci straszone są spreparowaną dynią. Oby po nadal wiszącym nad UE brexitem bezumownym nie poczuli się tak nawet najbardziej grzeczni przedsiębiorcy…

Reasumujac — wiemy tylko tyle, że brexit nie dopełni się najbliższej nocy. Przez pół roku wiele jeszcze może się zmienić, w zależności od wyniku politycznej rozgrywki wewnątrzbrytyjskiej, wyników wyborów do PE, oblicza nowej KE. Ba, nawet nie wiadomo na pewno, czy Wielka Brytania wybierze 23 maja na kolejną kadencję europosłów — przygotowania techniczne trwają, ale gdyby Izba Gmin jakimś cudem ratyfikowała umowę… Niepewność przenosi się także na istotny szczegół wyborów do PE w Polsce — według obecnego stanu prawnego mamy 26 maja wyłonić 52 europosłów, ale może się okazać, że jednak 51…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu