Brnąć dalej czy już podliczyć straty?

Maria Trepińska
06-05-2004, 00:00

Za trwającą ćwierć wieku inwestycję płacili i jeszcze sporo zapłacą podatnicy. Nawet jeśli upadnie...

To chyba najdłuższa hutnicza inwestycja nowoczesnej Europy. I bez wątpienia bardzo kosztowna dla polskiego podatnika. W budowę Walcowni Rur Jedność (WRJ) w Siemianowicach Śląskich firmy i instytucje państwowe zaangażowały w różnych formach 600 mln zł. I co? Spółce, która nie rozpoczęła działalności produkcyjnej, zagląda w oczy widmo upadłości. Jeśli nie znajdą się środki (głównie państwowe) na jej dokończenie, to WRJ zbankrutuje. A wtedy zapłaci za to sporo m.in. skarb państwa — jako poręczyciel kredytów.

Kluczowe decyzje

Dzisiaj walne zgromadzenie udziałowców WRJ zdecyduje o losach firmy. Jeśli udziałowcy, głównie spółki skarbu państwa, nie zaakceptują podwyższenia kapitału i objęcia udziałów WRJ za gotówkę, do sądu trafi wniosek o ogłoszenie jej upadłości.

— Nie chcę rozmawiać na ten temat — mówi Władysław Presak, prezes WRJ.

Decydujący głos na walnym będzie należał do państwowego Towarzystwa Finansowego Silesia oraz kilku spółek skarbu państwa. Tymczasem Silesia się nie kwapi z wykładaniem pieniędzy. Miała już okazję raz wziąć udział w podwyższeniu kapitału WRJ. Nie skorzystała.

— Nie objęliśmy tych udziałów, ponieważ rada nadzorcza miała zastrzeżenia — mówi Jerzy Bradecki, prezes TF Silesia.

Widmo bankructwa wisi nad WRJ od ponad roku. Zarząd spółki, którym do 19 kwietnia 2004 r. kierował Jan Detko, złożył w marcu 2003 r. wniosek o otwarcie postępowania układowego, aby uniknąć upadłości. To był wybieg, który blokował wierzycieli przed radykalnymi krokami.

Tymczasem na budowie nic się nie dzieje, a część pracowników zwolniono. Reszta, czyli około 40 osób, od ponad roku nie dostaje wypłat. Z każdym miesiącem rośnie zadłużenie spółki — co miesiąc o 3 mln zł.

Minister sprawdza

Ministerstwo Finansów rzeczywiście obawia się upadłości WRJ. I ma powody. Budowa walcowni pochłonęła ponad 630 mln zł. Według Jana Detki, poręczenia kredytowe skarbu państwa stanowią 55 proc. inwestycji i wynoszą 265 mln zł. Jeszcze w 2003 r. SP udzielił 23,5 mln zł poręczenia kredytu zaciągniętego przez WRJ w ING Banku Śląskim.

— Banki mogą zmusić zarząd WRJ do złożenia wniosku o upadłość — mówi osoba związana ze sprawą.

Potem instytucje finansowe zażądają od skarbu państwa, a konkretnie ministra finansów jako poręczyciela spłaty kredytów, kilkaset milionów złotych. Najwyraźniej resort już na taką okoliczność się przygotowuje. Dlatego też MF zleciło Urzędowi Kontroli Skarbowej w Katowicach sprawdzenie, jak wydatkowane były kredyty poręczane przez SP.

— Kontrola jest w toku i czekamy na jej wyniki. Obawiamy się upadłości WRJ — przyznaje Jacek Barylski, dyrektor Departamentu Gwarancji i Poręczeń w Ministerstwie Finansów.

W czyich rękach?

Ministrowie finansów i skarbu naciskali w ostatnich miesiącach na zarząd WRJ, aby uregulował sprawy własnościowe. Rzecz w tym, że skarb państwa zaczął w 2001 r. tracić kontrolę nad inwestycją, którą finansował. Chodzi m.in. o to, że walcownię wybudowano na terenie, który przejęła od Huty Jedność firma WRJ Serwis, w której pakiet kontrolny należał do Enpolu Eugeniusza Majzy, prywatnego przedsiębiorcy z Gliwic i generalnego wykonawcy WRJ.

— Bardzo nam się nie podobało, że inwestycja może trafić w cudze ręce — dodaje dyrektor Jacek Barylski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Brnąć dalej czy już podliczyć straty?