Czytasz dzięki

Brochwicz w sprawie Jaruckiej: to nie była prowokacja

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 03-09-2005, 21:00

Pojawienie się nazwiska b. wiceministra MSWiA Wojciecha Brochwicza w sprawie Anny Jaruckiej wywołało w sobotę burzliwą dyskusję wśród polityków. Tomasz Nałęcz uważa to za prowokację PO wobec Włodzimierza Cimoszewicza. "Ujawnienie prawdy nie jest prowokacją" - komentuje Brochwicz.

Pojawienie się nazwiska b. wiceministra MSWiA Wojciecha Brochwicza w sprawie Anny Jaruckiej wywołało w sobotę burzliwą dyskusję wśród polityków. Tomasz Nałęcz uważa to za prowokację PO wobec Włodzimierza Cimoszewicza. "Ujawnienie prawdy nie jest prowokacją" - komentuje Brochwicz. 

    Jak podały w sobotę media, Brochwicz - b. oficer UOP i wiceminister MSWiA, a obecnie doradca Platformy Obywatelskiej - przyznał, że 9 sierpnia Jarucka przyszła do jego kancelarii i poprosiła o kontakt z komisją śledczą ds. PKN Orlen; chciała złożyć zeznania w sprawie oświadczenia majątkowego W. Cimoszewicza. Brochwicz skierował ją do Konstantego Miodowicza.

    Według rzecznika kandydata na prezydenta Włodzimierza Cimoszewicza, Tomasza Nałęcza fakt, że w sprawie Jaruckiej pojawia się nazwisko Brochwicza, związanego z PO, może świadczyć o tym, że sprawa ta jest "prowokacją" Platformy przeciwko Cimoszewiczowi. Zdaniem Nałęcza, "wiele wskazuje na to, że ta prowokacja wykonana rękami Anny Jaruckiej jest działaniem ludzi Platformy Obywatelskiej". "W sposób oczywisty z tej prowokacji korzysta Donald Tusk, bo przejściowo udało się bardzo skutecznie podważyć zaufanie społeczne do Włodzimierza Cimoszewicza" - powiedział Nałęcz.

    Brochwicz uważa, że słowo "prowokacja", użyte na określenie jego działań, jest nadużyciem, bo - jak powiedział - przyczynił się do ujawnienia prawdy. "Przecież kontaktując Annę Jarucką z członkami komisji orlenowskiej przyczyniłem się do wyjścia na światło dzienne pewnych nieścisłości czy też nieprawdziwych twierdzeń marszałka Cimoszewicza" - powiedział.

    Jak dodał, "budowanie teorii o spisku ludzi Platformy Obywatelskiej, żeby odwrócić uwagę od przekrętów SLD-owskiego kandydata na prezydenta jest nieetyczne i nie przystoi szanującym się politykom".

    Brochwicz zaznaczył, że nie uważa się za osobę wpływową w PO; że nie jest człowiekiem bardzo bliskim jej liderowi, Donaldowi Tuskowi; oraz że Tuska w ogóle nie zna osobiście. "Nie znam osobiście żadnego z obecnych kandydatów na prezydenta" - powiedział. Dodał, że do PO "zapisał się niedawno, w tym roku". "PO czasami zwraca się do mnie o porady prawne, to wszystko" - zaznaczył.

    Lider PO Donald Tusk powiedział w sobotę dziennikarzom w Gdańsku, że nie będzie komentował "nerwowych wypowiedzi" Nałęcza. "Jest mi tylko przykro, że pan Nałęcz nie potrafi dzisiaj powiedzieć nic pozytywnego o swoim kandydacie i koncentruje się na atakowaniu konkurentów, którzy cieszą się dziś publicznym zaufaniem" - powiedział Tusk.

    Szef klubu parlamentarnego PiS, Ludwik Dorn, powiedział w sobotę PAP, że  Brochwicz symbolizuje "całą sferę patologii polegającą na mieszaniu się służb specjalnych do polityki". Dodał, że Brochwicz "jest przygotowywany do objęcia wysokiej funkcji w resorcie spraw wewnętrznych" w przyszłym rządzie. Brochwicz oświadczył natomiast, że wcale nie stara się o takie stanowisko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane