Bruksela stawia tamę dopłatom do stoczni, rząd negocjuje

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 10-07-2008, 00:00

Dziś Komisja Europejska ma dostać poprawione plany stoczniowe. Chce znać odpowiedź, ile jeszcze do nich dołoży skarb państwa.

Dziś Komisja Europejska ma dostać poprawione plany stoczniowe. Chce znać odpowiedź, ile jeszcze do nich dołoży skarb państwa.

Prywatyzacja polskich stoczni to jeden z najbardziej spektakularnych procesów przekształceniowych. Negocjacje dotyczą bowiem nie tylko tego, ile zainwestują w nie przyszli partnerzy, ale także tego, ile jeszcze musi włożyć skarb państwa, by inwestorzy w ogóle chcieli się nimi zainteresować. Pomoc państwa nie podoba się jednak Brukseli. Wczoraj Aleksander Grad, minister skarbu, przekonywał inwestorów, by poskromili apetyty. Czy skutecznie — nie wiadomo.

A mowa jest o dużych pieniądzach. Już zostało zarejestrowane dokapitalizowanie Stoczni Gdynia 515 mln zł, które są przeznaczone na spłatę zobowiązań publicznoprawnych. ISD Polska, potencjalny partner dla Stoczni Gdynia i akcjonariusz Stoczni Gdańsk, liczy na 450 mln zł. Czy obniży kwotę? To być może wyjaśni się już dziś, bo dziś właśnie Bruksela ma dostać poprawione programy.

Ukraiński inwestor i tak już zmniejszył oczekiwania —w okresie rządów PiS szacował lukę finansową w Gdyni nawet na 1,5 mld zł.

— Wówczas jednak była mowa tylko o Stoczni Gdynia, dziś jest projekt dla Gdyni i Gdańska, a to pozwala na obniżkę kosztów — mówi Jacek Łęski, rzecznik ISD Polska.

Marcin Garus, prezes Mostostalu Chojnice, który złożył wspólną ofertę z norweskim Ulstein Verft na Stocznię Szczecińską Nowa, także liczy na wsparcie skarbu. Kulą u nogi stoczni są bowiem nierentowne kontrakty. Niedawno Aleksander Grad mówił, że kilka miesięcy temu jej straty na nierentownych kontraktach szacowane są na 1,2 mld zł, a dziś zostały zmniejszone do 300-350 mln zł (wiele umów udało się renegocjować albo skasować).

— Mówimy o innych kwotach — twierdzi Marcin Garus, ale szczegółów nie ujawnia.

Inwestorzy oczekują także poręczeń KUKE, kiedy —po prywatyzacji — będą restrukturyzować uzdrawiane przez skarb od 6 lat stocznie. I to także jest nie w smak Brukseli.

Próby poskromienia apetytu na dalszą pomoc dla stoczni dziwią związkowców.

— Dotychczas stanowisko Brukseli było jasne — za przeszłość odpowiada rząd, za przyszłość inwestorzy — mówi Dariusz Adamski, szef Solidarności Stoczni Gdynia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu