Budimex obniżył loty

Anna Pronińska, MIR
opublikowano: 16-10-2007, 00:00

Rynek negatywnie przyjął informację, że konsorcjum nie dokończy budowy lotniska. To zła wróżba dla Budimeksu — mówią analitycy.

Rozwiązanie umowy z PPL uderzyło w kurs i prestiż spółki

Rynek negatywnie przyjął informację, że konsorcjum nie dokończy budowy lotniska. To zła wróżba dla Budimeksu — mówią analitycy.

Akcje budowlanego Budimeksu taniały na poniedziałkowej sesji nawet o 8,5 proc., ostatecznie kończąc notowania na poziomie 67,5 zł. To skutek piątkowej informacji o odstąpieniu Polskich Portów Lotniczych (PPL) od umowy z konsorcjum Ferrovial-Budimex-Estudio Lamela na rozbudowę lotniska Okęcie. PPL uznały, że wykonawca nie jest w stanie dokończyć prac. Wiadomo już, że za kilkumiesięczną zwłokę (terminal 2 miał być oddany 30 kwietnia) PPL naliczyły konsorcjum 14 mln USD (około 38 mln zł) kary. To odbije się na wynikach spółki.

— Szacujemy ewentualne skutki finansowe decyzji PPL o rozwiązaniu umowy — mówi Krzysztof Kozioł, rzecznik konsorcjum.

Analitycy nie mają wątpliwości. Ten kontrakt zaszkodzi spółce.

— Miał być wizytówką Budimeksu i dać mu referencje przy realizacji dużych projektów infrastrukturalnych, a okazał się klapą zarówno finansową, jak i prestiżową — komentuje Michał Sztabler, analityk DM PKO BP.

Zgadza się z nim Włodzimierz Giller z Deutsche Banku.

— Nie sądzę, by Budimeksowi ta sprawa wyszła na dobre. Kurs już spada. Konsorcjum grozi pokaźna kara, duża nawet dla takiej spółki jak Budimex. Musi utworzyć rezerwy — mówi Włodzimierz Giller.

Według Samera Masri z DI BRE, rozwiązanie kontraktu może być jednak pozytywną informacją.

— Ten kontrakt mógł odbić się na wynikach 2008 r., gdyby był kontynuowany. A tak, straty ewentualnie zostaną wrzucone do IV kwartału i sprawa będzie zamknięta w tym roku — tłumaczy analityk.

Ale pozostaje również kwestia prestiżu.

— Sprawa terminalu może postawić spółkę w złym świetle. Budimex ma wyjątkowy talent do wchodzenia w kontrakty, nad którymi wisi jakieś fatum — uważa Włodzimierz Giller.

Jego zdaniem, firma ma problem z zarządzaniem kontraktami.

— Teraz Budimex jest czarną owcą wśród wykonawców. Nie sądzę jednak, by przez sprawę terminalu firma znalazła się poza kręgiem spółek zdobywających publiczne kontrakty —dodaje Włodzimierz Giller.

Zgadza się z nim Samer Masri.

— Budimex ma dobry portfel umów. Jeśli pozamyka nierentowne umowy, w przyszłości będzie mieć czysty portfel — mówi analityk.

Tymczasem nie wiadomo, co dalej z terminalem. Na otwarcie czeka hala odlotów i pirs północny. Przedstawiciele PPL tłumaczą, że posiadają 97 proc. dokumentacji, a brakujące 3 proc. odkupią od konsorcjum.

— Mamy nadzieję, że wykonawca sprzeda je nam po rozsądnej cenie — mówi Artur Burak, rzecznik PPL.

Obecnie w terminalu prowadzona jest inwentaryzacja, która potrwa 7 tygodni. Dla PPL kluczową sprawą jest jednak jak najszybsze oddanie hali przylotów. Nie będą wyłaniać kolejnego generalnego wykonawcy. Zdaniem Artura Buraka, dokończenie inwestycji może realizować kilka podmiotów. Terminal miał być oddany 1 maja. Nie ma gwarancji, że uda się to w tym roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska, MIR

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu